A do czasu uchwalenia nowej ustawy – zawiesić Izbę Dyscyplinarną przez pierwszą prezes SN. To droga do kompromisu, jaką przedstawił „Rzeczpospolitej" prof. Marcin Wiącek, nowy rzecznik praw obywatelskich.

Czytaj także:

Izba Dyscyplinarna do reformy, ale jakiej?

Dyscyplinarki po nowemu

– Po pierwsze należy znieść uprzywilejowanie Izby Dyscyplinarnej, a zwłaszcza zapewnić pierwszej prezes SN pełen nadzór nad jej działalnością. Ponadto do orzekania w sprawach dyscyplinarnych należy dopuścić sędziów powołanych do SN przed reformą Krajowej Rady Sądownictwa z 2017 r. Kolejny bardzo ważny problem to zmiana przesłanek podlegania odpowiedzialności dyscyplinarnej przez sędziów – wskazuje prof. Wiącek.

Przesłanki te winny być na tyle precyzyjne, aby wykluczyć przypadki wszczynania postępowania o pociągnięcie do odpowiedzialności dyscyplinarnej w związku z treścią orzeczenia sądu. Innymi słowy, sędzia nie może mieć poczucia, że za swoje orzeczenie będzie mógł podlegać odpowiedzialności dyscyplinarnej czy tym bardziej karnej.

Zdaniem RPO do czasu uchwalenia ustawy nowelizującej należy zawiesić działalność Izby Dyscyplinarnej, gdyż każde kolejne orzeczenie tej izby jest zagrożone tym, że będzie mogło zostać w przyszłości podważone – zwłaszcza przez TSUE i ETPCz.

– Zawieszenie izby jest możliwe w drodze zarządzeń wewnętrznych w SN – dodaje RPO. – Choć adresatem orzeczenia TSUE z 15 lipca br. jest przede wszystkim ustawodawca, to również sam SN. Przykładowo, sprawy należące obecnie do właściwości Izby Dyscyplinarnej mogą być przekazane do rozpoznawania przez Izbę Karną SN. Dlatego uważam, że najlepiej, gdyby był to rząd – a to z tego powodu, że projekty rządowe podlegają szerokim konsultacjom społecznym. A w tak ważnej sprawie potrzebny jest jak najszerszy udział społeczeństwa i ekspertów w przygotowaniu projektu ustawy. Oczywiście tego typu debata nad projektem mogłaby być również przeprowadzona z inicjatywy prezydenta – wskazuje prof. Wiącek.

Izba nadal orzeka

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

Tymczasem Izba Dyscyplinarna SN orzeka, nie czekając na zmiany jej statusu wymagane przez TSUE. We wtorek odbyły się dwie rozprawy po wyroku TSUE: sędzi z Górnego Śląska, dotycząca jej zawieszenia w czynnościach służbowych, co zarządził prezes tamtejszego sądu w związku z informacjami o przemocy domowej oraz sędziego z Wrocławia za jazdę po alkoholu. W obu zapadły orzeczenia, skład sędziowski uznał, że jest władny, by orzekać.

– Rzeczywiście w ostatnim czasie wyznaczono kilka terminów w sprawach dyscyplinarnych sędziów, a zawieszenie sędziego jest ważne przez miesiąc, i w tym okresie ID musiała się zająć sprawą – mówi „Rz" Piotr Falkowski, rzecznik ID SN. – Poza tym składy orzekające są niezależne w prowadzeniu spraw, do których zostały wyznaczone, i samodzielnie decydują o terminach ich rozpoznania – mówi rzecznik ID.

Podobnie oświadczyła I prezes SN Małgorzata Manowska po wyroku TSUE z 15 lipca br., więcej odblokowała zawieszenie spraw dyscyplinarnych po tymczasowym zabezpieczeniem TSUE sprzed roku.

A TSUE orzekł, że ze względu na całościowy kontekst refom wymiaru sprawiedliwości, którego elementem jest Izba Dyscyplinarna, nie daje ona w pełni rękojmi niezawisłości i bezstronności, w szczególności nie jest chroniona przed wpływami władzy ustawodawczej i wykonawczej.

I wskazał kilka elementów, które Polska winna zmienić w systemie dyscyplinarek sędziowskich. M.in. nie traktować jako przewinienia dyscyplinarnego nieprawidłowego orzeczenia sądowego, odebrać prezesowi Izby Dyscyplinarnej prawo do wyznaczania sądu w sprawach sędziów sądów powszechnych – aby skład wynikał z automatu z ustawy, wreszcie by dyscyplinarki sędziowskie nie były przewlekłe.

Dzień wcześniej polski TK orzekł, że wykładnia traktatu o UE, na podstawie którego TSUE wydaje orzeczenia w sprawie zamrożenia Izby Dyscyplinarnej SN, wykracza poza przekazane Unii traktatem kompetencje.

Tymczasem np. prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej przyjęło uchwałę, apelując o pełne i niezwłoczne wykonanie orzeczeń TSUE, który nie przekroczył przyznanych mu kompetencji.

Krytycznie o wyroku TSUE wypowiedziała się KRS (wyłoniła wszystkich kandydatów na sędziów ID), wskazując, że TSUE odniósł się nie do faktów, lecz do obaw i wrażeń, których uwzględnianie należy do sfery polityki i publicystyki.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Michał Laskowski, prezes Izby Karnej SN

Według mnie Izba Dyscyplinarna powinna zaprzestać orzekania do czasu przeprowadzenia niezbędnych zmian ustawowych, gdyż zastrzeżenia TSUE dotyczą jej jako całego organu. Takie zarządzenie może i powinna wydać pierwsza prezes Sądu Najwyższego, gdyż orzeczenie TSUE też dotyczy SN. Pilne sprawy można przekazać z ID do rozpoznania innym izbom SN lub wylosowanym z nich sędziom. Dla dobra Polski trzeba znaleźć wyjście z tej sytuacji, najlepiej przed zbliżającym się terminem na odpowiedź rządu dla Komisji Europejskiej. Obawiam się jednak, że zmiany dotyczące Izby Dyscyplinarnej mogą nie wystarczyć. Potrzeba więc też przemyśleć zmiany w ustroju Krajowej Rady Sądownictwa. Taki kompromis powinien ograniczyć spór o sądy i w sądach, niezależnie od tego, że jacyś radykałowie będą go krytykowali z obu stron.