Sprawność postępowań sądowych jest coraz gorsza. Dowód? Najnowsze statystyki Ministerstwa Sprawiedliwości. W 2017 r. proces trwa średnio o trzy, cztery miesiące dłużej niż np. w 2015 r.

Na załatwienie sprawy rodzinnej trzeba czekać pięć miesięcy, pod warunkiem że to nie rozwód. Te potrafią ciągnąć się latami. Te i tak nie najlepsze statystyki mogą się znów pogorszyć. A wszystko to z powodu ekspresowo podjętej decyzji o wolnym 12 listopada. Ta na kilka dni przed świętem sparaliżowała pracę sądów.

Czytaj także: Wolne 12 listopada: mamy kolejny długi weekend

Dopiero w środę 7 listopada późnym popołudniem potwierdziło się, że jest to formalnie dzień wolny od pracy. W chwili, kiedy w środę prezydent poinformował o podpisaniu ustawy o 12 listopada, sekretariaty w sądach już nie pracowały.

Sędziowie przyszli do pracy w czwartek rano i zastanawiali się, co robić. Korespondencja wysłana pocztą nie dojdzie do stron do poniedziałku, sekretariaty ruszyły więc z telefonami i mailami.

Znaleźli się też sędziowie, którzy uznali, że nie uda się powiadomić wszystkich stron, a informacja o dniu wolnym 12 listopada jest na tyle powszechna, że zainteresowane strony, świadkowie, biegli i tak dowiedzą się, że sądy w najbliższy poniedziałek nie pracują.

Sprawdziliśmy w kilku największych sądach okręgowych i rejonowych w kraju. Liczba spraw zdjętych z wokandy to tysiące.

Czytaj także: Czy 12 listopada będą otwarte sklepy

– W Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga odwołanych zostało 90 spraw (w tym rozprawy i posiedzenia) – informuje „Rzeczpospolitą" sędzia Marcin Kołakowski, rzecznik tego sądu. Podaje także, że dwójka sędziów, by uniknąć zamieszania, nie czekała na rozstrzygnięcie Sejmu i zdjęła z wokandy już wcześniej 11 swoich spraw. Przenieśli je na pierwsze możliwe terminy.

Sam sędzia Kołakowski także miał zaplanowaną wokandę na poniedziałek i sprawy zamierza przełożyć na przyszły tydzień. Nie wiadomo jednak, czy się uda, bo choć sędzia znalazł czas, nie wiadomo jak jest z terminami u stron i ich pełnomocników.

Sam Sąd Okręgowy w Warszawie także nie uniknął zamieszania. Zdjętych z wokandy zostało 181 rozpraw i 44 posiedzenia. Problemy odnotowano także w sądach krakowskich. Wprawdzie w dwóch wydziałach warszawskiego sądu na dni od 12 do 14 listopada zaplanowano dla sędziów szkolenie więc spraw na te dni nie wyznaczano. W pozostałych wydziałach problem już jednak jest.

Podobnie jak w SO w Rzeszowie. Tomasz Mucha, rzecznik prasowy tamtejszego sądu, mówi, że wie o zdjętych z wokandy 45 posiedzeniach. Na następne terminy na Podkarpaciu trzeba będzie poczekać od miesiąca do kilku miesięcy. Tylko w Sądzie Okręgowym w Gdańsku na 12 listopada zaplanowano 159 spraw, w tamtejszych sądach rejonowych kolejnych 81 wokand. Na każdej z nich po kilka spraw.

Jak widać, problem nie ominął także mniejszych sądów. I tak Sąd Rejonowy w Olkuszu musiał odwołać 43 sprawy (cywilne i karne). Z kolei prezes Sądu Rejonowego dla Krakowa Śródmieścia już 31 października rozesłał do szefów wydziałów pismo, w którym polecił, by poniedziałkowych rozpraw nie odwoływać, a jednocześnie uprzedzić strony, że mogą się one nie odbyć.

– Polecam, aby referenci spraw nie odwoływali rozpraw, tylko poinformowali strony postępowania i wezwanych świadków oraz pełnomocników stron, że jeśli prezydent RP podpisze ustawę o dniu wolnym od pracy 12 listopada 2018 r. przed tą datą, to rozprawy zaplanowane na ten dzień się nie odbędą i nie należy stawiać się w sądzie – pisze prezes jednego z krakowskich sądów rejonowych.

Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia, alarmowane przez sędziów z całego kraju, także zbadało sytuację. Z jego szacunków wynika, że odwołanych może zostać nawet 16 tys. spraw.