Docelowo punkt taki ma funkcjonować w każdym większym sądzie rejonowym i okręgowym w mniejszych powstanie mniej rozbudowany punkt informacji.
Ministerstwo Sprawiedliwości ruszyło z przygotowaniami do drugiego etapu programu "Ułatwianie dostępu do sądów". Koniec przewiduje się w grudniu 2011 r. Pieniądze wyłożyła Unia Europejska.
Dobra opinia istniejących dziś punktów sprawia, że coraz częściej prezesi sądów sami zabiegają o utworzenie takiej komórki. [b]Dzięki nim w sądach jest szybciej, bardziej komfortowo i fachowo[/b].
- Mamy pozytywny odzew ze strony ludzi, którzy trafiają do sądów i tuż po wejściu mogą skorzystać z pomocy pracownika - mówi Rz" Piotr Kluz, wiceminister sprawiedliwości. I dodaje, że dalszy etap organizowania punktów jest już przesądzony. Do końca roku ministerstwo kupi meble, wiosną postara się o komputery i oprogramowanie, a w połowie przyszłego roku specjalnie przeszkoli pracowników.
O co można zapytać w takim punkcie? Właściwie o wszystko sposoby wszczęcia postępowania, koszty sądowe i droga do uzyskania zwolnienia z nich, przesłanki ustanowienia obrońcy (adwokata lub radcy prawnego z urzędu), przysługujące środki odwoławcze, terminy ich wniesienia, terminy rozpraw i lokalizacja sal.
W punkcie takim petent dostaje też potrzebny formularz wniosku czy wzór pisma.
Warszawskie sądy, zarówno rejonowe, jak i okręgowe korzystają już z takich punktów.
- Najlepiej zorganizowany jest ten w Sądzie Rejonowym Praga-Północ - mówi sędzia Marcin Łochowski. Zapewnia on pełną obsługę interesanta. Na miejscu jest czytelnia akt, dostać można odpisy i tytuły wykonawcze. Wszystko w jednym miejscu.
Kilka miesięcy po uruchomieniu warszawskiego punktu wśród interesantów przeprowadzono ankietę. Jej wynik okazał się dobry w 90 proc. opinie były dla punktu i jego pracowników pozytywne. Coraz częściej dobre zdanie o nich mają też adwokaci i radcowie.
Pozytywne opinie zbiera również punkt w gdańskim Sądzie Okręgowym. Usytuowano go wprawdzie tuż przy wejściu do sądu, ale jeśli interesantowi nie uda się w nim wszystkiego załatwić, musi trafić do wydziału. Liczba pracowników oddelegowanych do takich punktów zależy od faktycznego zainteresowania konkretnymi sprawami. Najpierw więc sądy je monitorują, a potem podejmują decyzję o uruchomieniu.
W wielu sądach sama organizacja takiego miejsca wygląda nieco inaczej wyodrębniona jest czytelnia, w której zamawia się akta do czytania, ale po odpisy trzeba się już udać do sekretariatów konkretnych wydziałów. Tym ostatnim jednak dzięki punktom i tak ubyło pracy.
Motywem ich tworzenia jest także chęć odseparowania interesantów od sędziów. Liczy się też motyw wsparcia interesantów.
Pieniądze z Unii Europejskiej idą na dostosowanie pomieszczeń przeznaczonych na punkty obsługi. Istotne znaczenie ma również przeszkolenie setek osób mających stanowić personel obsługujący tworzone punkty. Ministerstwo chce, by pracowali w nich doskonale przygotowani urzędnicy.
Szkolenia dotyczą więc nie tylko profesjonalnej obsługi klienta, w tym kontaktów interpersonalnych z wykorzystaniem technik komputerowych, zasad skutecznej komunikacji, asertywności, ale także sposobów radzenia sobie ze stresem.