Agenci CBA zatrzymali byłą dyrektor z Narodowego Funduszu Zdrowia i dyrektor dużej firmy farmaceutycznej – usłyszały zarzuty korupcyjne. Podejrzane przyznały się do winy, ale złożyły wniosek o wydanie wyroku bez rozprawy. Poprosiły o grzywnę i więzienie w zawieszeniu.
Czy takie przestępstwa powinny się kończyć bez procesu? Pytanie jest ważne, bo ugoda staje się coraz bardziej popularna. W zeszłym roku zapadło ponad 280 tys. wyroków po dobrowolnym poddaniem się karze przez oskarżonego.
Dobrowolna zgoda sprawcy
Zgodnie z kodeksem postępowania karnego (art. 387 § 2) dobrowolne poddanie się karze może być zastosowane, gdy okoliczności przestępstwa nie budzą wątpliwości, a cele postępowania zostaną osiągnięte bez przeprowadzenia rozprawy w całości.
– Właśnie ten drugi warunek ma tutaj największe znaczenie – wyjaśnia Paweł Litwiński z Instytut Allerhanda, adwokat.
Celami postępowania karnego są m.in. wykrycie sprawcy i pociągnięcie go do odpowiedzialności oraz zapobieganie przestępczości i umacnianie poszanowania prawa i zasad współżycia społecznego. Właśnie osiągnięcie tego ostatniego celu budzi najwięcej wątpliwości.
– W powszechnym odczuciu dobrowolne poddanie się karze np. za korupcję może być odbierane jako rodzaj ugody, układu z prokuraturą, który prowadzi do nieuzasadnionych korzyści dla oskarżonego. W sprawie, w której pokrzywdzony jest Skarb Państwa, „układ" może nie spełniać celów postępowania karnego – uważa Litwiński.
Łukasz Chojniak, adwokat, karnista z Uniwersytetu Warszawskiego, uważa, że cele procesu karnego realizuje przede wszystkim kara.
– Jeśli jest adekwatna, to inne elementy nie mają znaczenia – podkreśla.
Zyski i straty
Bez wątpienia porozumienie co do kary odciąża prokuratorów i sędziów. Mogą się zająć sprawami, w których oskarżony nie przyznaje się do winy.
– I to jest korony argument – uważa mec. Paweł Ignatjew. – Zawsze w rozmowie z klientem o taktyce obrony przypominam, ile może trwać proces i jakie wyrzeczenia go czekają. Sprawiedliwej kary i interesu publicznego pilnuje natomiast sąd. Mec. Ignatjew dodaje, że na ok. 50 układów o dobrowolne poddanie się karze sądy nie zatwierdziły tylko jednego.
prof. Stanisław ?Waltoś, specjalista ?od procedury karnej
Nawet w Stanach Zjednoczonych, ojczyźnie dobrowolnego poddania się karze, procedura ta jest krytykowana za to, że stosuje się ją zbyt szeroko – ok. 95 proc. spraw kończy się w tej formie. W Polsce ten odsetek jest niższy, ale budzi podobne obawy. Zwłaszcza związane z planem rozciągnięcia jej na najcięższe przestępstwa. Tymczasem proces karny nie tylko prowadzi do ustalenia sprawcy przestępstwa i jego ukarania, ale ma także walory edukacyjne. Pozwala też zbadać dodatkowe okoliczności przestępstwa, źródło patologii. Ponadto istotne jest, aby kara była odpowiednia do przestępstwa.