Jak się dowiedziała się „Rz", minister sprawiedliwości ma dostać dużo większe kompetencje wobec sądów.
Nie może zajmować się tylko sprawami administracyjnymi sądownictwa. To za mało – tłumaczą zmiany autorzy propozycji. Minister dostanie więc prawo wizytacji sądów, badania skarg na ich działalność oraz wnoszenia apelacji nadzwyczajnej.
Ta będzie zupełnie nową instytucją w procedurze karnej. To nadzwyczajny środek zaskarżenia od każdego prawomocnego orzeczenia, które w ocenie szefa resortu będzie niezgodne z prawem i dobrem jednostki. Jego powołanie jest już przesądzone. O apelacji nadzwyczajnej mówił już kilka miesięcy temu Janusz Wojciechowski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości. Ma ona polegać na tym, że w szczególnych, wyjątkowych sytuacjach będzie można uchylić wątpliwy wyrok, by dać sądowi szansę na rozpatrzenie sprawy raz jeszcze.
Karniści w większości są sceptyczni.
– W kodeksie postępowania karnego istnieje tzw. kasacja nadzwyczajna. Może ją złożyć rzecznik praw obywatelskich, prokurator generalny, minister sprawiedliwości oraz rzecznik praw dziecka, jeżeli doszło do naruszenia jego praw. To wystarczający instrument prawny umożliwiający reakcję, gdy inny środek prawny nie przysługuje – uważa dr Paweł Mączyński z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Kolejna propozycja to poszerzenie uprawnień wizytacyjnych ministra sprawiedliwości na sferę orzekania.
– To byłby koniec niezawisłości sądów – uważa sędzia Maciej Strączyński, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. I radzi, by od razu zapisać w konstytucji, że sądy wykonują polecenia władzy wykonawczej. – W żadnym innym kraju europejskim minister nie ma prawa wnikać w sferę orzecznictwa. Wyjątkiem są postępowania, w których jest stroną, np. ekstradycyjne czy dyscyplinarne wobec sędziów – przypomina.
Autorzy zmian w prawie o ustroju sądów powszechnych chcą wprost zapisać, że minister powinien mieć prawo badania akt sądowych w celu ewentualnego wniesienia apelacji nadzwyczajnej lub podjęcia decyzji o wszczęciu postępowania dyscyplinarnego.
– W niczym to nie naruszy niezawisłości sędziowskiej, minister bowiem nie będzie miał prawa ingerencji w orzeczenia sądowe, tylko wnoszenia od nich apelacji nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego – odpowiadają na zastrzeżenia autorzy zmian.