Większość z chorych, mimo ewidentnych wskazań do odczulania, nie podejmuje leczenia, narażając się m.in. na rozwój astmy. Zdaniem specjalistów sytuację mógłby poprawić szerszy dostęp do nowoczesnej immunoterapii alergenowej w formie tabletek podjęzykowych. Ta metoda nadal nie jest w Polsce refundowana.

Alergiczny nieżyt nosa zazwyczaj zaczyna się w dzieciństwie. Z różnych przyczyn całkowicie obojętne czynniki, np. pyłki traw, drzew czy alergeny roztoczy kurzu domowego, zaczynają wywoływać nieprawidłową reakcję układu odpornościowego. – Organizm nadmiernie, nadwrażliwie reaguje na alergen, czego skutkiem jest zapalenie błon śluzowych nosa, oskrzeli, czy spojówek – mówi prof. Marek Jutel, kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezydent Europejskiej Akademii Alergologii i Immunologii Klinicznej (EAACI).  - W efekcie szybko pojawiają się objawy podobne do infekcji – obrzęk błony śluzowej nosa, wodnisty katar, kichanie, łzawienie.

Raport ARIA (Alergic Rhinitis and Its Impact on Asthma) opublikowany w 2016 r. wykazał m.in., że większość dzieci z alergicznym nieżytem nosa, zwłaszcza tych uczulonych na pyłki roślin, po ośmiu latach od postawienia diagnozy nadal zmagała się z tym problemem. Z danych raportu „Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce” wynika, że na ANN cierpi ok. 23 proc. dzieci w wieku 6-7 lat, 24 proc. młodzieży w wieku 13-14 lat i  21 proc. dorosłych.

– Alergiczny nieżyt nosa wymaga prawidłowego leczenia. Sam najczęściej nie tylko nie minie, ale z czasem może stać się przyczyną poważnych powikłań. Badania naukowe dowodzą, że brak właściwej interwencji nawet częściej niż u co trzeciego pacjenta z ANN prowadzi w ciągu kilku, kilkunastu lat do rozwoju astmy – podkreśla prof. Jutel.

Jedyną metodą przyczynowego leczenia alergicznej astmy i nieżytu nosa jest immunoterapia alergenowa, nazywana potocznie odczulaniem. Ma na celu nie tylko łagodzenie uciążliwych objawów uczulenia, ale przede wszystkim przywrócenie prawidłowych mechanizmów tolerancji alergenów. Aby osiągnąć trwałe efekty, odczulanie stosuje się przez minimum 3-5 lat.

– Leczenie preparatami przeciwhistaminowymi czy glikokortykosteroidami łagodzi objawy alergicznego nieżytu nosa jednak nie przywraca tolerancji na alergen. Immunoterapia jest jedynym przyczynowym leczeniem, dającym szanse na odwrócenie procesu chorobowego. Dzięki immunoterapii nie dochodzi do uczulenia na kolejne alergeny, a w przyszłości do rozwoju astmy – wyjaśnia prof. Marek Kulus, kierownik Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego (PTA).

Specjaliści twierdzą, że leczenie objawowe oraz immunoterapia nie są wobec siebie alternatywne, ale bardzo dobrze się uzupełniają. WHO zaleca, aby immunoterapię alergenową rozważyć u wszystkich pacjentów, z alergicznym nieżytem nosa lub astmą u których stwierdzono uczulenie na istotne alergeny wywołujące objawy tych schorzeń.

W Polsce pacjenci zbyt rzadko poddawani są immunoterapii alergenowej. Szacuje się, że odczula się 150-200 tys. osób, tymczasem wskazania do tej metody leczenia ma z pewnością co najmniej kilkakrotnie więcej chorych - mówi prof. Jutel. – Według wytycznych EAACI i PTA immunoterapia jest wskazana u pacjentów, u których nie mamy dobrego efektu leczenia za pomocą farmaceutyków działających objawowo, czyli tradycyjnych tabletek, inhalatorów, kropli itd. Wówczas niewątpliwie należy dodatkowo zalecić immunoterapię, o ile nie ma przeciwwskazań do tego leczenia – dodaje.

Nie na wszystko można się odczulić, to istnieją szczepionki dla pacjentów uczulonych na pyłek traw, drzew i alergeny roztoczy kurzu domowego, a także sierści i naskórka psa i kota – czyli te, które są najczęstszą przyczyną alergicznego nieżytu nosa i astmy.

Dostępne są dwie metody odczulania – iniekcyjna, w formie podawanych podskórnie zastrzyków, oraz w podawanych podjęzykowo kroplach lub szybko rozpuszczających się tabletkach. W przypadku terapii iniekcyjnej przyjmuje się wzrastające dawki alergenu co 7-14 dni, a potem dawkę podtrzymującą co 4-6 tygodni. W przypadku metody podjęzykowej pierwszą dawkę pacjent przyjmuje u lekarza, a kolejne już sam do codziennego stosowania w domu.

Zaletą immunoterapii podjęzykowej w tabletkach jest jej nieinwazyjność, bezpieczeństwo i wygoda stosowania. Dzięki niej pacjent może uniknąć wielu niedogodności związanych z odczulaniem w zastrzykach, a metoda podjęzykowa jest też o wiele bardziej przyjazna dzieciom.

W ramach refundacji Polscy pacjenci mają jednak dostęp jedynie do klasycznej, czyli iniekcyjnej immunoterapii alergenowej – stosuje ją 84 proc. alergików, którzy się odczulają. Refundacją nie jest objęta żadna z immunoterapii podjęzykowej w leczeniu alergicznego nieżytu nosa lub astmy. Ze względu na wysokie koszty leczenia decyduje się na nią zaledwie 16 proc. pacjentów. Tymczasem w krajach Unii Europejskiej metodę podjęzykową stosuje nawet 80 proc. pacjentów.

 – Na tle innych krajów europejskich Polska wypada słabo, jeżeli chodzi o zastosowanie immunoterapii podjęzykowej, przede wszystkim ze względu na brak jej refundacji.  Koszt immunoterapii podjęzykowej to w tej chwili to ok. 300 zł miesięcznie. Metoda podskórna jest znacznie tańsza dla pacjenta ponieważ jest refundowana – mówi prof. Jutel. Jego zdaniem szczególnie ważna jest dostępność immunoterapii podjęzykowej dla osób uczulonych na roztocze kurzu domowego, ponieważ to one odgrywają najistotniejszą rolę w rozwoju astmy oskrzelowej.