Reklama

Praca w Niemczech dla fachowców z dyplomami

Doświadczeni fachowcy i specjaliści mogą liczyć na dobre płace w Niemczech, choć konkurencja jest spora

Publikacja: 26.03.2011 00:20

Berlin (fot. n8kowald)

Berlin (fot. n8kowald)

Foto: Flickr

 

Otwarcie 1 maja niemieckiego rynku pracy dla pracowników z Polski może być niewygodne dla naszych firm, które już działają w Niemczech.

– Spodziewamy się zwiększonej konkurencji – przyznaje Jarosław Wasilewski, dyrektor Polbau w Wiesbaden, jednej z największych polskich firm działających w Niemczech. Zaraz jednak dodaje: – Ale tylko w przypadku niedużych zleceń.

Okazuje się, że w samym tylko Berlinie zarejestrowanych jest ok. 6 tys. polskich przedsiębiorstw. To prawie jedna piąta wszystkich zagranicznych firm, które w stolicy Niemiec zgłosiły działalność gospodarczą. Zdecydowana większość to firmy drobne, często jednoosobowe, działające głównie w usługach i budownictwie.

Najwięcej takich przedsiębiorców ulokowało się w mocno uprzemysłowionej zachodniej części kraju. Według federalnego urzędu statystycznego w Wiesbaden pod koniec ubiegłego roku w Nadrenii Północnej-Westfalii działało ok. 9 tys. polskich firm, w Hesji 6,5 tys., w Nadrenii-Palatynacie 2 tys.

Reklama
Reklama

Wśród nich są firmy, które zainteresowały się działalnością w Niemczech w perspektywie otwarcia tamtejszego rynku pracy. Tak jak wrocławska IT Kontrakt, która specjalizuje się w outsourcingu kadr IT. Jej założona jesienią ubiegłego roku spółka córka w Niemczech już realizuje trzy projekty dla dużych firm. – Mamy lepszych fachowców za niższe stawki – twierdzi Marceli Smela, dyrektor generalny IT Kontrakt.

– Polscy pracownicy cieszą się opinią specjalistów wyśmienicie przygotowanych merytorycznie, zaangażowanych i znających realia korporacyjne – podkreśla Max Price, dyrektor zarządzający niemieckiego biura firmy doradztwa personalnego Antal International. Dodaje, że w Niemczech brakuje specjalistów i menedżerów z obszarów inżynierii i IT.

Problemem dla polskich specjalistów może być znajomość niemieckiego. Pracownikom z podstawową znajomością języka będzie dużo trudniej, chyba że wyjadą za pośrednictwem agencji, które na przykład mogą wysyłać tak dobrane ekipy fachowców, że jeden będzie dobrze znał język.

– Wprawdzie do 1 maja czasu  jest mało, ale dobrym pomysłem na biznes byłyby teraz kursy językowe dla ślusarzy i elektryków – ocenia Artur Ragan, rzecznik agencji pracy tymczasowej Work Express.

Poza językiem fachowcy natrafią na dodatkową barierę. – Otwarcie rynku pracy nie oznacza, że przestaną obowiązywać dotychczasowe wymogi. Tu na wszystko potrzeba dyplomu bądź certyfikatu potwierdzającego kwalifikacje. Niemcy bardzo tego przestrzegają – wskazuje  Małgorzata Wejtko, konsul RP w Kolonii.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorów a.blaszczak@rp.pl, a.wozniak@rp.pl,

Reklama
Reklama

Sprzątaczki i prawnicy

We wszystkich trzech krajach otwierających swoje rynki pracy – Austrii, Niemczech i Szwajcarii – część branż poszukujących pracowników powiela się. Chodzi o personel medyczny, techników, kierowców czy wykwalifikowanych sprzedawców. W przypadku Austrii są jednak profesje niewymagające wysokich kwalifikacji – jak pomoc domowa i sprzątaczki, kucharze, przedstawiciele handlowi. Inaczej w Szwajcarii, która szuka księgowych i finansistów, prawników czy menedżerów projektu oraz ds. IT. Z kolei w Niemczech najbardziej poszukiwani są pracownicy z wykształceniem technicznym.

Rynek pracy
Programy dobrowolnych odejść w nowej odsłonie. Częściej kameralne niż masowe
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama