Kampania Solidarności z Palestyną protestuje

Rozmowa: Przemysław Wielgosz, uczestnik Kampanii Solidarności z Palestyną

Publikacja: 25.02.2011 01:18

Redaktor naczelny „Le Monde diplomatique – edycja polska”

Redaktor naczelny „Le Monde diplomatique – edycja polska”

Foto: Reporter

Rz: Wczoraj w Jerozolimie odbyło się wspólne posiedzenie rządów Polski i Izraela. Kampania Solidarności z Palestyną przeciwko temu protestowała. Dlaczego? Sprzeciwiacie się dobrym stosunkom Polski i Izraela?

Przemysław Wielgosz:

Sprzeciwiamy się polityce rządu izraelskiego na terenach okupowanych. Wybrano też zły moment na takie posiedzenie. Izrael przeciwstawia się fali demokratyzacji w świecie arabskim, ponieważ sojusze z dotychczasowymi władzami tych krajów umożliwiały Izraelczykom prowadzenie brutalnej polityki wobec Palestyńczyków. Przede wszystkim chodzi jednak o to, że wspólne posiedzenie odbywało się w Jerozolimie.

Co w tym złego?

W 1980 roku Jerozolima została uchwałą Knesetu jednostronnie uznana za stolicę Izraela. Ambasady większości krajów znajdują się w Tel Awiwie, ponieważ społeczność międzynarodowa nie uznała tego aktu. Polski rząd, jadąc do Jerozolimy, legitymizuje kolonizację terenów okupowanych, w tym Wschodniej Jerozolimy.

Siedziba izraelskiego rządu znajduje się w Zachodniej Jerozolimie.

To nie ma znaczenia. Prawie nikt na świecie nie uznaje Jerozolimy za stolicę Izraela. Rezolucja ONZ z 1980 roku potępiła uchwałę Knesetu.

Czyli nie protestowalibyście, gdyby posiedzenie odbyło się w Tel Awiwie?

Mielibyśmy powody do protestu, ponieważ na izraelskich politykach ciążą poważne oskarżenia. Tel Awiw byłby lepszym miejscem, ale sądzę, że sam pomysł wspólnego posiedzenia jest zły. Izrael prowadzi politykę faktów dokonanych i aneksji, wykorzystując każdą okazję, żeby uprawomocnić swoje działania w oczach opinii międzynarodowej. Polski rząd przykłada do tego rękę. Dlatego w protest przeciwko wspólnemu posiedzeniu zaangażowali się aktywiści z całego świata, również z Izraela. Pikiety pod polskimi ambasadami odbyły się w Londynie i Berlinie. My zawiesiliśmy arafatkę na palmie w Alejach Jerozolimskich w Warszawie.

Chyba przeceniacie wpływ polskiego rządu na konflikt izraelsko-palestyński.

Polska niedługo przejmuje przewodnictwo w UE. Rezygnując ze wspólnego posiedzenia, nasz rząd wysłałby czytelny sygnał, że cała Unia jednogłośnie potępia politykę Izraela wobec Palestyńczyków.

Publicystyka
Roman Kuźniar: 100 dni Donalda Trumpa – imperializm bez misji
Publicystyka
Weekend straconych szans – PiS przejmuje inicjatywę w kampanii prezydenckiej?
felietony
Marek A. Cichocki: Upadek Klausa Schwaba z Davos odkrywa prawdę o zachodnim liberalizmie
Publicystyka
Koniec kampanii wyborczej na kółkach? Dlaczego autobusy stoją w tym roku w garażach
Materiał Promocyjny
Tech trendy to zmiana rynku pracy
analizy
Jędrzej Bielecki: Radosław Sikorski nie ma już złudzeń w sprawie Donalda Trumpa