Jacek Sasin w rozmowie z Katarzyną Adamiak-Sroczyńską podczas specjalnego Poranka Radio Wnet, minister kancelarii ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, a dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości mówi:
Ossów praktycznie przeżywa dokładnie to samo, co przeżywała Warszawa. Od odzyskania niepodległości w 1989 r. przez kilkanaście lat nie było żadnych wątpliwości, że musi powstać muzeum dla następnych pokoleń, a jednak obserwowaliśmy ogromną niemoc. Nic nie można było zrobić. Mimo, że Warszawa jest ogromny i bogatym miastem. Trzeba było Lecha Kaczyńskiego, żeby przyszedł i zbudował to muzeum. I podobnie jest w Osowie.
Zauważa też, że dużo biedniejsza od stolicy gmina Wołomin (do niej należy Ossów), próbuje jedną z największych wygranych bitew w dziejach świata w przededniu stulecia upamiętnić. Jednak nie może liczyć na wsparcie rządu w tym, co znamienne, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Choć zauważa, że to rzecz jakże charakterystyczna dla budowania naszej tożsamości w dwudziestoleciu następującego po Okrągłym Stole:
To jest w ogóle szerszy problem. My po 1989 r. jednak trochę oderwaliśmy się od historii…
Przed 1989 r. byliśmy do niej przywiązani
No tak – byliśmy do niej przywiązani do innej historii (śmiech) Natomiast po 1989 r., kiedy wydawało by się, że już można odwoływać do chwil chwalebnych, właśnie do sierpnia 1920, a także o sierpnia 1914 (to był początek walki o niepodległość), do II Rzeczpospolitej, do prawdziwej historii II wojny światowej – to okazało się, że ta sfera stała się dziedziną kombatantów, wąską grupy ludzi, którzy gdzieś tam z pasją zaczęli realizować przywracanie pamięci, natomiast społeczeństwo zaczęło zachłystywać się wolnością i przyszłością. To zasługa takich polityków jak prezydent Lech Kaczyński.
I dodaje:
Nie ma co się dziwić. Byliśmy wszyscy przekonywani – „wybierzmy przyszłość” (hasło Aleksandra Kwaśniewskiego z wyborów prezydenckich w 1995 r. – red.). Hasła polityków to wspierały. Dopiero w ostatnim czasie jest taki powrót i z nadzieją to obserwuję. Zaczynamy też zdawać sobię sprawę, że bez tych korzeni nie da się dobrze realizować dnia dzisiejszego i naszej przyszłości
A przecież:
Znaczenie bitwy pod Ossowem było w historii Polski ogromne. Gdyby nie tamto zwycięstwo, nie byłoby wolnej Polski. A być może cała Europa wyglądałaby inaczej. Skala spustoszeń po Związku Radzieckim byłaby wielka. W 1920 roku odparte zostało ogromne zagrożenie.
Jacek Sasin przypomina, że w czasie Bitwy Warszawskiej Węgrzy przysyłali walczącym broń i amunicję, a premier Wielkiej Brytanii krytykował Polskę za mocarstwowe zapędy.
Tak naprawdę – byliśmy sami. To była walka studentów, uczniów, tragiczny zryw młodych ludzi. Ale dzięki ich poświęceniu mieliśmy 20 lat wolnej Polski.
Teraz też mamy za sobą 20.lecie pięknie wywalczonej wolności. I cośmy z nią zrobili? Nadal jesteśmy jej godni? Wszak Narody tracąc pamięć tracą wolność, a gdy "Bóg chce ukarać / odbiera naprzód rozum od obywateli"…