Po głosach Krzysztofa Skowrońskiego i Piotra Semki, poprzedzonych odmienną wizją Grzegorza Miecugowa, Stanisław Janecki na swoim portalu obserwator.com dzieli się przemyśleniami na temat kryzysu w jakim się znaleźliśmy
Myśl pierwsza:
Dziennikarstwo stało się zawodem intelektualnych troglodytów. Pozostają jeszcze oczywiście kwestie moralne, ale to zupełnie odrębna sprawa. Głównym problemem dziennikarstwa AD 2012 jest intelekt i wiążąca się z tym wiedza. A odwracając sytuację – głupota i wiążąca się z tym niewiedza.
Myśl wtóra:
Dziennikarstwo w ogromnej większości już niczego nie wyjaśnia i nie objaśnia. Jest albo miałkim przyczynkarstwem, albo działalnością wprost rozrywkową, albo reklamowo-promocyjną z elementami lokowania produktów. Główną przyczyną są tzw. studia dziennikarskie, czyli zestaw ignoranckich schematów, klisz i kalek, za czym nie stoi nic oprócz tupetu i dobrego samopoczucia – tak studentów, jak i ich nauczycieli akademickich.
Myśl trzecia:
Dziennikarstwo dziś to nadęty narcyzm, samozachwyt i ćwiczenia z miłości własnej, przeplatane egzaltacją z własnego sposobu mówienia czy robienia tzw. mądrych min. Mamy więc do czynienia z amatorskim teatrzykiem ludzi udających ekspertów, choć ich ekspercka wiedza jest bez trudu osiągalna dla ambitnego gimnazjalisty, a już tym bardziej licealnego kujona.
Myśl czwarta:
Dziennikarstwo polega więc na pisaniu i wygłaszaniu napuszonym tonem banałów i trywializmów. A to oznacza, że poza garstką ludzi nie chcących oszukiwać swoich odbiorców np. 23 czy 24 października Polacy nie dowiedzieli się z mediów niczego sensownego o rządowym projekcie budżetu.
Wreszcie, myśl piąta:
Dziennikarze w Polsce w ogromnej większości nie robią nic istotnego i społecznie ważnego. Nie odgrywają żadnych istotnych ról poza dworskimi, błazeńskimi bądź propagandowymi. Ale odbiorcy nie da się oszukać. I dlatego czytelnictwo gazet i czasopism leci na łeb, podobnie jak oglądalność tzw. programów informacyjnych czy publicystycznych. Ludzie po prostu nie chcą kitu (…)
I pointa:
To dziennikarze zabijają swój zawód i media, w których pracują. Ale w swej pysze nie tylko nie zauważają własnych błędów, ograniczeń i wad, nie tylko nie chcą się uczyć, ale przerzucają winę na odbiorców, wyzywając ich od ignorantów i głupoli. Tyle że jest dokładnie odwrotnie:to dziennikarze, a nie ich odbiorcy są w bardzo znaczącej części ignorantami i głupolami.