Piotr Arak, Konrad Szymański: G20 wymaga zmian

Jeśli Rosja nie zostanie wykluczona z G20, to może czas przemyśleć nowy format tej organizacji. Mogłoby się w nim znaleźć miejsce dla Polski – piszą analitycy PIE.

Publikacja: 21.03.2023 03:00

Piotr Arak, Konrad Szymański: G20 wymaga zmian

Foto: AFP

W ostatnim czasie Rosja i Chiny zablokowały porozumienie na szczycie G20, które miało zawierać słowa potępienia rosyjskiej agresji w Ukrainie. Gospodarz szczytu – Indie – zdecydował, że zamiast porozumienia spotkanie zakończy wydanie „podsumowania przewodniczącego”. Wydaje się, że należy przemyśleć ten format międzynarodowych spotkań na nowo, bo w obecnej formule przestaje on mieć sens. Warto może go poszerzyć o inne kraje, jeżeli ma nadal być to ciało służące dialogowi i koordynacji polityk gospodarczych.

Większość członków grupy zdecydowanie potępiła wojnę w Ukrainie i podkreśliła, że powoduje ona ogromne ludzkie cierpienie i zaostrza istniejące niedomagania w globalnej gospodarce. Sygnatariusze wskazali na zakłócenia w łańcuchach dostaw, zagrożenia dla stabilności finansowej oraz utrzymujący się brak bezpieczeństwa energetycznego i żywnościowego. Niemiecki minister finansów Christian Lindner powiedział, że odmowa Chin przystąpienia do deklaracji jest „godna ubolewania”. Janet Yellen, sekretarz skarbu USA, podkreśliła, że potępienie Rosji jest „absolutnie konieczne” w każdym oświadczeniu. Rosja jako agresywna siła popełniająca zbrodnie wojenne w Ukrainie musi ponieść surowe konsekwencje. Prezydent Joe Biden powiedział niedawno, że będzie popierał wyrzucenie Rosji z różnych organizacji, co byłoby krokiem jeszcze bardziej izolującym Władimira Putina na arenie międzynarodowej. Już rok temu władze Polski i Litwy wzywały do tego, by usunąć Rosję z G20. Szczyt w Indonezji, który odbywał się pod koniec 2022 r., zmusił światowych liderów do spotkania z Siergiejem Ławrowem, reprezentującym Rosję, i wspólnych fotografii. Podobnie było w Indiach.

G7 była precedensem

Zachodni przywódcy zastąpili spotkanie Grupy Ośmiu, którego Rosja miała być gospodarzem w Soczi w 2014 r., spotkaniem Grupy Siedmiu w Brukseli, skutecznie zawieszając członkostwo Rosji w G8. Decyzja ta została podjęta przez administrację Obamy, aby ukarać Moskwę za przejęcie Krymu.

Czytaj więcej

Siergiej Ławrow wyśmiany na szczycie G20

Rosja lubiła być w G8, ponieważ dawało jej to prestiż jednego z głównych międzynarodowych graczy. Znalazła się w niej w 1998 r. Zachodnie mocarstwa miały nadzieję, że to skieruje Rosję w stronę reform gospodarczych i obywatelskich.

Grupa 20, najczęściej określana jako G20, jest międzynarodowym stowarzyszeniem 19 państw i ponadnarodowej UE. Główny szczyt grupy odbywa się co roku, a przywódcy rządów i prezesi banków centralnych z poszczególnych krajów spotykają się rzekomo w celu omówienia spraw gospodarczych i globalnej stabilności finansowej. Rezolucje wydawane przez G20 są postrzegane jako polityczne deklaracje woli, ale nie są prawnie wiążące. Członkami G20 są: Argentyna, Australia, Brazylia, Kanada, Chiny, Unia Europejska, Francja, Niemcy, Indie, Indonezja, Włochy, Japonia, Meksyk, Rosja, Arabia Saudyjska, Republika Południowej Afryki, Korea Południowa, Turcja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone.

Gospodarki państw G20 wytwarzają łącznie około 85 proc. światowego PKB. Ich członkowie odpowiadają za 80 proc. światowego handlu. Zamieszkuje je dwie trzecie ludności świata. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD), międzynarodowy ośrodek analityczny, pełni rolę nieoficjalnego sekretariatu G20. Na spotkaniach UE jest reprezentowana przez Komisję Europejską i EBC, natomiast G20 zaprasza również „stałych gości”, którzy mogą uczestniczyć w spotkaniach i brać w nich udział, wśród nich są między innymi WTO i Hiszpania. Z Polski do tej pory w spotkaniach G20 brał udział tylko premier Mateusz Morawiecki.

Początki G20 sięgają spotkania w Kolonii w czerwcu 1999 r. Zobowiązując się do wyciągnięcia wniosków z azjatyckiego kryzysu finansowego z 1997 r., szefowie państw G8 uzgodnili wówczas, że stworzą międzynarodowe forum skupiające regularnie 20 najważniejszych światowych potęg i podmiotów gospodarczych. Pierwszym formalnym spotkaniem G20 było spotkanie ministrów finansów i prezesów banków centralnych w Berlinie w grudniu 1999 r. O składzie G20 zdecydowali Caio Koch-Weser i Timothy Geithner, ówcześni zastępcy ministrów finansów Niemiec i USA.

Proces spotkań przywódców G20 narodził się w wyjątkowym momencie historii, którego fundamenty obecnie się rozpadły. Tak jak przywódcy przyszłej G7 zaczęli się spotykać w czasie globalnych wstrząsów gospodarczych związanych z upadkiem systemu z Bretton Woods w latach 70., tak pierwszy szczyt przywódców G20 w listopadzie 2008 r. odbył się w Waszyngtonie, w zmieniającym się globalnym krajobrazie gospodarczym, gdy świat zjednoczył się w walce z kryzysem finansowym z 2008 r. G7 uznała, że jej siła ekonomiczna nie jest już wystarczająca bez Chin.

Wielu ludzi ma błędne przekonanie, że członkostwo w G7 i G20 opiera się na rankingu PKB. Najbardziej jaskrawym przykładem (dla G20) jest Hiszpania. Hiszpanie mają 13. największą gospodarkę według szacunków MFW, ale nie mają swojego miejsca w G20. Są reprezentowani jedynie poprzez miejsce gościnne i Unię Europejską. Biorąc pod uwagę wyłącznie PKB, RPA i Argentyna nie znalazłyby się na tej liście.

Włączenie Arabii Saudyjskiej odzwierciedla nie tyle to, że uznano ją za bardziej „systemowo znaczącą” niż inne kraje, ale to, że podjęto wysiłek, aby włączyć do forum dobrych sojuszników USA. W tym kontekście wykluczenie Rosji jest oczywiste. Przynajmniej należy sprawić, że ciało to będzie miało większy sens dzięki uwzględnieniu Europy Środkowej i Wschodniej.

Nowy format

Jeśli Rosja nie zostałaby wykluczona, to może czas przemyśleć format. Wielu dyplomatów dyskutowało o możliwości stworzenia grupy G25, G 30 lub przyznania miejsca obserwatora lub nawet miejsca w grupie Polsce, Holandii czy Nigerii.

Czytaj więcej

Rosja szuka sojuszników przeciw Ameryce. Ale nawet w Afryce nie wszyscy chętnie rozmawiają z Kremlem

Niewątpliwie, aby grupa mogła pozostać istotna i wystarczająco elitarna, musi nałożyć ograniczenia na swoich członków. Można jednak przedstawić mocne argumenty za dodaniem co najmniej dziesięciu kolejnych krajów, głównie z Azji, Bliskiego Wschodu lub Europy Wschodniej, aby lepiej odzwierciedlić gospodarcze i geopolityczne realia świata. Największe gospodarki są skoncentrowane głównie w Ameryce Północnej, Europie oraz Azji i Pacyfiku – w ten sposób głosy z Afryki są niedoreprezentowane.

Dlatego też np. obecność RPA ma odzwierciedlać wszystkie preferencje afrykańskie, a kraje gościnne wypełniają dodatkowe luki w zakresie niedoreprezentowania swojego regionu. Wielkimi nieobecnymi G7 są Chiny i Indie – druga i piąta gospodarki świata.

W obecnej sytuacji gospodarczej, cierpiącej z powodu szoku cenowego wywołanego wojną w Ukrainie, wiele krajów rozwijających się będzie przechodzić silne turbulencje, łącznie z możliwością niewypłacalności. W zeszłym roku zbankrutowała Sri Lanka, a Węgry mają drastycznie rosnące koszty kapitału. Dlatego nie jest łatwo wskazać, kto powinien być członkiem odświeżonej grupy państw. Można jednak sądzić, że np. Nigeria, Kenia, Maroko, Egipt, Wietnam czy Tajlandia powinny być brane pod uwagę.

Najprostszym pomysłem byłoby dodanie Polski z powodu inwazji Moskwy na Ukrainę. Według danych Banku Światowego za 2020 r. Polska była 21. gospodarką świata, a obecnie jest kluczowym aktorem na wschodniej flance NATO, która z dnia na dzień stała się domem dla 1,5 mln uchodźców z Ukrainy. Odgrywamy też kluczową rolę, angażując się politycznie na rzecz dostarczenia broni, pieniędzy i wszelkiej pomocy dla Ukrainy. Polska gospodarka zmierza w kierunku roli lidera w Europie jednym z najszybszych tempem wzrostu w ciągu ostatnich 30 lat. Jako członek Unii Europejskiej można powiedzieć, że ma już miejsce w G20 (ponieważ reprezentują ją władze UE), ale równie dobrze można byłoby powiedzieć, że to dotyczy Francji, Niemiec czy Włoch.

Każda decyzja o wykluczeniu danego kraju z G20 musiałaby być jednomyślna. W przeciwnym razie mogłoby to doprowadzić do rozpadu forum, gdyż Chiny prawdopodobnie zawetowałyby wykluczenie Rosji. Najważniejszy głos mają jednak mocarstwa zachodnie i USA, które mogą przywrócić to samo forum bez Rosji, a nawet Chin, jeśli tylko zechcą.

Alternatywnie najlepszym pomysłem jest po prostu stworzenie miejsca przy stole krajom rozwijającym się, tak by realnie zmniejszyć rolę Rosji i Chin, utrzymując przestrzeń do debaty, ponieważ można liczyć na to, że Rosja wojnę w Ukrainie przegra.

Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego

Konrad Szymański, zastępca dyrektora Polskiego Instytutu Ekonomicznego i były minister ds. europejskich

Publicystyka
Wyborcza dezinformacja od kuchni. Węgierscy analitycy obnażają machinę Orbána
Publicystyka
Tomasz Krzyżak: Ofiary pedofilii czekają na ruch biskupów
Publicystyka
Estera Flieger: Donald Tusk czuje gniew. Śmierć żołnierza powinna postawić granicę polaryzacji
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Rosja grozi Polakom bronią atomową. Dlaczego nie Amerykanom, Brytyjczykom czy Francuzom?
Publicystyka
Jaka była istota wyborów z 4 czerwca 1989 roku?