Reklama

Przez meble do serca

Chińczycy nawołują do bojkotu sieci IKEA.

Publikacja: 06.07.2016 15:09

Rafał Tomański

Rafał Tomański

Foto: Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski

Szwedzki producent mebli oświadczył właśnie, że ze sklepów w USA i Kanadzie zostanie wycofanych 36 mln szafek i komód z szufladami. Meble okazały się niebezpieczne dla dzieci, które zbyt łatwo były w stanie taki element domowego wyposażenia przewrócić. Czasami kończyło się bardzo tragicznie, 6 dzieci zmarło przygniecionych szwedzką komodą.

Sprzęt jest wycofywany jednak tylko z Ameryki. Chiny, choć pozostają najszybciej rozwijającym się rynkiem dla IKEI, zostają z dotychczasowym asortymentem i normami bezpieczeństwa. Te ostatnie okazują się w przypadku szwedzkiej firmy podwójne - pomimo 1,55 mld dolarów, które przyniosło jedynie w 2015 roku Państwo Środka, chińskie dzieci muszą na spadające szafki i wypadające szuflady uważać.

IKEA wyszła z założenia, że według obowiązujących w Chinach przepisów wyposażenie dla dzieci i tak musi być przykręcane do ścian. Szwedzi nie poczuwają się do błędu i najwidoczniej nie zdają sobie sprawy, jak złowrogi w skutkach może okazać się gniew chińskiego konsumenta. W ciągu ostatnich miesięcy sklepy IKEI urosły do rangi nowego, społecznego fenomenu, miejsca upatrzonego sobie przez młodych ludzi jako idealne do spędzania wolnego czasu.

Kanapy, łóżka i demonstracyjne wersje aranżacji wnętrz w szwedzkim stylu mają stałych lokatorów. Ci co prawda rotują, jednak na ich miejsce przychodzą inni i tym samym Chińczycy z powodzeniem mogliby zastąpić maszyny, jakimi IKEA testuje na pokazowy stoiskach wytrzymałość swoich mebli. Wstawaniu, siadaniu, rozciąganiu się i leżeniu gdzie popadnie nie ma końca. Być może jednak te falę zachwytu nad nową, darmową miejsko - handlową przestrzenią przetnie spór o bezpieczeństwo dzieci.

Chiński internet już się buntuje. W komunikatorach ludzie wymieniają się krytycznym uwagami pod adresem strategii IKEI wobec Chin. Krajowe media społecznościowe nie są gorsze i nawołują do bojkotu szanownych dotychczas produktów. Przypominane są wpadki ze standardami bezpieczeństwa dotyczących innych produktów, jak np. mleka dla dzieci zatrutego melaniną. Po nim w 2008 roku zmarło w Chinach co najmniej sześcioro dzieci.

Reklama
Reklama

Historia z krainy szwedzkich mebli pokazuje, jak wiele wciąż brakuje do tego, by Chiny czuły się jak pełnowartościowy obywatel globalnego rynku. Oskarżenia o podwójne standardy, które wobec nich stosuje Zachód, prowadzą do nieufności i odwdzięczania się tym samym przy pierwszej możliwej okazji. Jakkolwiek takie działanie nie powinno mieć miejsca kiedykolwiek, w dzisiejszym świecie trzeba być na nie dodatkowo wrażliwym. Europa i reszta globu po Brexicie podaży w nieznanym jeszcze kierunku, ale wiadomo, że korzyści z nowej drogi przypadną w dużej mierze dla Chin. Wówczas podwójne standardy ze strony Państwa Środka mogą dotknąć także każdego odbiorcę Nowego Jedwabnego Szlaku. Sprawa jest bardzo poważna, ponieważ dotychczas Chiny zainwestowały między 2000 a 204 rokiem 50 mld dolarów w samej Europie, a ich kapitał na świecie ma ulec potrojeniu do 2020 roku do poziomu 20 bon dolarów. Wartość samego Pasa i Szlaku (inicjatywy One Belt One Road) szacowana jest na 3 bln dolarów, a swoim rozmachem przyćmiewa powojenny amerykański Plan Marshalla, który po uwzględnieniu inflacji można by przeliczyć na 120 mld dolarów.

Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama