Jeszcze do końca nie wiem, co mówi nam fakt, że dres Nike, w który ubrany był Nicolás Maduro, kiedy pojmali go Amerykanie, wyprzedał się na pniu. Chciałoby się napisać: późny kapitalizm.
Co by nie myśleć o akcji amerykańskich służb, Maduro nie jest bohaterem. Natomiast został nim – w pewnym sensie – Emmanuel Macron. Zamiast peleryny, nosi okulary. Na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos zaprezentował się w awiatorach francuskiej marki Henry Jullien dostępnych za ok. 650 euro. Branżowe media donoszą, że iVision Tech – włoski producent, do którego należy marka – odnotowuje rekordowe zainteresowanie produktem, a ceny jego akcji poszły w górę nawet o 70 proc.
Francja mistrzynią soft power
Dres Maduro i okulary Macrona sprawdziłyby się na wystawie „Niech nas widzą”, którą można zobaczyć na Zamku Królewskim w Warszawie już tylko do 8 lutego (gorąco polecam). Ekspozycja podejmuje temat mody i komunikacji, „odsłaniając bogactwo znaczeń zawarte w ubiorach na przestrzeni wieków”.
Czytaj więcej
Deklaracja Polski o niewysyłaniu wojsk na Ukrainę była błędna. Pryncypialne zamykanie takiej opcj...
Prezydent Francji, która jest mistrzynią soft power, postawił na rodzimą markę. „Czy okulary Macrona uratują Zachód?” – zapytał „The Telegraph”. Brytyjski dziennik śmiało rozszyfrowuje znaczenie stylizacji Macrona: „Testosteron to główna waluta na tegorocznym forum w Davos. Awiatory prezydenta Francji stawiają go na samym szczycie hierarchii”. Macron szturmem wziął internet, zwłaszcza że nie skończyło się na okularach: świat właściwie oszalał na punkcie jego wystąpienia, w którym tłumaczył, że choć Unia Europejska czasem jest powolna i wymaga reformy, to gwarantuje lojalność i stabilność. A to za sprawą tyleż niepodrabialnej, co charyzmatycznej wymowy słów „For sure” („na pewno”) i mowy ciała.