Jak wiadomo, ogólnie przez ekosferę rozumie się strefę wokół gwiazdy, w której możliwe są określone formy życia. I metaforycznie rzecz ujmując, podobnie było z Jeffreyem Epsteinem, który stworzył swoistą ekosferę dla ludzi władzy politycznej, wielkiego pieniądza oraz świata mediów i rozrywki. Trzeba powiedzieć, że nie był sam. Tę ekosferę współtworzyli inni możni reprezentujący te środowiska, ale on stał się jej twarzą ze względu na najbardziej mroczny wymiar, który do niej wnosił.
Koniec liberalnego porządku międzynarodowego
Zacznijmy jednak od sprawy najważniejszej. Otóż liberalny porządek międzynarodowy, zwłaszcza w obrębie strefy euroatlantyckiej oraz regionów i państw z nią powiązanych, definitywnie legł w gruzach wraz z drugim zwycięstwem Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich. Owszem, śmiertelny cios temu porządkowi chciał zadać Putin napadając na Ukrainę w 2022 r. Ale Putin, nawet wspomagany przez Xi Jinpinga, był na to za mały.
Liberalny porządek międzynarodowy, niezależnie od presji zewnętrznej, upadł w ogromnym stopniu pod wpływem własnych słabości. Choć dla świata uczynił wiele dobrego, a Polska od 1989 r. była jednym z jego głównych beneficjentów. Nie potrafił się jednak ustrzec błędów i schorzeń, które przyczyniły się do jego kresu. Tkwiły nie tylko w jego warstwie finansowo-gospodarczej i polityczno-militarnej, ale też kulturowej. Była ona wytworem porządku liberalnego i miała degenerujący wpływ na te dwie pierwsze.
Wieloletni przyjaciel Epsteina, Donald Trump i jego klan, są nieodrodnymi dziećmi kulturowej degeneracji liberalnego porządku. I zwrotnie wnosił on w ten proces poważny wkład. Świadczy o tym m.in. typ biznesu, który uprawiał, instrumentalny stosunek do kobiet, postawa wobec ataku tłumu jego zwolenników na Kapitol 6 stycznia 2021 r., za co nie zdążył ponieść odpowiedzialności, ponieważ... powtórnie został prezydentem.
Moralny upadek części amerykańskich elit
Zdaniem komentatorów przyglądających się aferze Epsteina, wskazuje ona przede wszystkim na moralny upadek znacznej części elit współczesnej Ameryki. Niekiedy odnosi się ten moralny upadek do całej klasy rządzącej Ameryką, choć zapewne taka ocena byłaby niesprawiedliwa. Na szczęście w tym co było jej istotą, ekosfera Epsteina tylko w niewielkim stopniu zdołała zarazić elity europejskie. Na czym ona polegała? Na poczuciu wszechmocy i bezkarności znacznej części osób władzy powiązanych ze światem pieniądza i środków masowego przekazu. Facebook Zuckerberga czy platforma X Elona Muska są środkami masowego przekazu, a wszyscy oni należeli do ekosfery Epsteina. Cechą tego środowiska był także wręcz brak moralności, jak u Donalda Trumpa, który publicznie oświadczył, że nie ograniczają go żadne normy poza jego własną moralnością. Mówienie o własnej, odrębnej moralności świadczy o braku moralności w ogóle, bowiem moralność jest wytworem kulturowym. W przypadku Zachodu mówimy o moralności judeochrześcijańskiej. Kontestowanie tej moralności, jak u nadczłowieka Nietzschego czy bolszewików, otwierało drogę do moralnego nihilizmu w polityce i życiu społecznym.