Owszem, oburzają nas relacje ze świata występku, choć jeszcze mocniej fascynują i pociągają. Tym bardziej, im więcej w nich pieniędzy, przemocy, seksu, a jeszcze lepiej krwi, albo przynajmniej cierpienia. Chcemy wiedzieć, kto kogo zgwałcił albo oszukał i przy czyim współudziale, a najlepiej, jeśli to się dzieje między tarzającymi się w złocie miliarderami albo podziwianymi przez tłum gwiazdami filmu i telewizji.
Targowisko próżności przyciąga bardziej niż teatr czy filharmonia
Śledząc takie relacje, sami czujemy się lepsi, ale to jeszcze nie wystarcza na wytłumaczenie powodzenia, jakim cieszy się każdy powiew smrodu płynący z niedostępnych enklaw raju. Lepiej spytajmy, dlaczego tylu bogatych, sławnych i przystojnych mężczyzn zabiegało, aby choć raz dostać się na rajską wyspę Epsteina, by tam otrzeć się o Billa Clintona albo Woody Allena i przeżyć z jakąś przypadkową kobietą epizod, który mógłby się przydarzyć – bez tego nakładu finansów i nerwów – w lokalnym burdelu albo własnej sypialni? Przecież ci bogaci i utytułowani panowie powinni świecić zbawiennym przykładem, czytać filozofów, ciągnąć do teatru i filharmonii, a nie na tarło do Epsteina. Przecież nie są naiwni, wiedzą, że targowisko próżności i gwałtu przyciąga nade wszystko agentów wszelkich możliwych wywiadów, a pierwszą osobą, jaką tam spotkają, będzie oszust zamierzający ich poniżyć i wykorzystać. Może kobiety są lepsze? Przeczy temu pełne chciwości targowisko matrymonialne, jakie się tam odbywało.
Czytaj więcej
Pod koniec lutego Bill i Hillary Clinton chcą publicznie zeznawać przed Kongresem w sprawie związ...
Świat istnieje dzięki ludziom, których nie nęci brud
Dlaczego tak niepostrzeżenie utraciliśmy wstyd, zamieniając go na przyzwolenie? Może stumanieni literaturą i innymi bajędami przeceniamy nasz gatunek? Może Bóg nie stworzył nas na obraz i podobieństwo swoje, tylko zupełnie inaczej? Albo ewolucja ukształtowała nas w inny sposób, niż uroili sobie prostomyślni filozofowie do dziś zapatrzeni w starego Platona? Albo – jak głosił św. Augustyn – większość z nas skazana jest na potępienie, a do raju trafią tylko nieliczni wybrańcy? Czy taka jest cała nauka płynąca z akt Epsteina? Ale przecież żyją wśród nas ludzie, którym nie po drodze z tym brudem, których nie nęci ten smród. Są doprawdy nieliczni, ale dzięki nim świat istnieje nadal.
Czytaj więcej
„Bo mógł” – ta odpowiedź, boleśnie prosta, ale jedyna, kołacze się w mojej głowie, gdy mierzę się...