Reklama

Irena Lasota: Epstein aż cuchnie Moskwą. Czego dowiemy się o Karynie Szuliak?

Szpiegostwo wydaje mi się dużo ciekawsze niż zboczenia seksualne. W każdym razie w przypadku Epsteina.
Jeffrey Epstein

Jeffrey Epstein

Foto: REUTERS/U.S. Justice Department

Oczywiście to sprawa gustu, ale liczba polityków, biznesmenów i głów ukoronowanych, których można uwieść i szantażować, jest ograniczona i bardzo dużo o nich już wiemy. Wśród głów ukoronowanych mało kto może przebić syna królowej Elżbiety, a wśród prezydentów – dwukrotnego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Gdy zaś chodzi o bogatych przyjaciół Epsteina, to ich nazwiska nie są powszechnie znane, chociaż najbogatsza dwunastka miała w sumie roczny dochód większy niż niejedno średniej wielkości państwo. Media światowe prawie nie zwracają uwagi na kontakty Epsteina z Rosją, a zwłaszcza z otoczeniem Putina, bankami, a przede wszystkim FSB – Federalną Służbą Bezpieczeństwa. Może to też się wydaje normalne, że panienki Epsteina pochodziły głównie z Rosji, bo powszechnie wiadomo, że jest to kraj najpiękniejszych blondynek, dla których mężczyźni tracą głowy, co wiemy oczywiście od Puszkina i Dostojewskiego. A propos tego ostatniego, to on jest w jakimś sensie ojcem chrzestnym szkolenia „wróbelków” – zawodowych uwodzicielek FSB i wszystkich jej poprzedników, takich jak KGB. „Wróbelki” są uczone specjalnych sztuk uwodzenia, wedle których muszą nie tylko mieć dobry pretekst, by prawdopodobne było spotkanie swojej ofiary, ale muszą szybko pokazać swoją niewinną stronę, stać się bezbronną Sonią czy Aglają, którą musi zaopiekować się delikwent.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama