Irena Lasota

Irena Lasota

Stała współpracowniczka Plusa Minusa, weekendowego wydania "Rzeczpospolitej"

Irena Lasota: Kolejny Bond czyli transseksualny wampir

Bardzo lubię – lubiłam – chodzić do kina. W Warszawie, w okolicach dzisiejszego placu Na Rozdrożu, znajdował się w moim dzieciństwie Klub Oficerski. Wydaje mi się, że był już tam przed wojną, a w czasie wojny zamienił się w klub oficerów Wehrmachtu, zwanych dziś Niemcami. ? propos, czy można mówić Wehrmacht, gestapo czy SS, nie dodając za każdym razem, że to byli Niemcy? Patrząc zza oceanu, nie wiem już, co jest, a co nie jest w Polsce poprawne politycznie.

Irena Lasota: Działania, wskaźniki i opis

Dostałam link do pewnej strony mojej pierwszej Alma Mater, czyli Uniwersytetu Warszawskiego.

Irena Lasota: Antykrzyżackość z antyszczepionkowością

Gdy pojawiły się pierwsze informacje o sporze między rządami Polski i Czech w sprawie kopalni w Turowie, można było odczuć, że sprawa staje się kolejnym już zdarzeniem, w którym każdy obywatel (polski, w każdym razie) będzie musiał zająć stanowisko.

Irena Lasota: Po co komu ONZ

W 1945 roku Organizację Narodów Zjednoczonych zakładało oficjalnie 51 krajów.

Irena Lasota: La Guerre est finie

La Guerre est finie", czyli „Wojna się skończyła", to tytuł francuskiego filmu z 1966 roku.

Irena Lasota: Cejrowski i Mengele

Covid terroryzuje nas już od ponad półtora roku; niektórzy się do niego przyzwyczaili i znudzili nawet mówieniem o nim, inni ciągle walczą: z żałobą po zmarłych bliskich osobach i ze skutkami choroby.

Irena Lasota: Marks i talibowie

Niedługo minie już podniecenie Afganistanem i przyjdzie czas na głębszą refleksję, na gorsze lub lepsze artykuły czy książki, i znowu tą częścią świata będziemy się interesować, tylko gdy zdarzać się tam będą kataklizmy czy katastrofy. Dobrych, miłych wydarzeń na skalę światową nie ma tam za dużo.

Lasota: Afgańczycy, ludzie jak my

Ten felieton jest sugestią/namową/prośbą: w tych okropnych dniach Polska mogłaby zadeklarować, że przyjmie (a potem przyjąć) więcej niż 43 Afgańczyków z rodzinami. Wiem, że argumenty humanitarne (można by uratować jedno życie), religijne (chrześcijańskie miłosierdzie) czy historyczne (Polacy znajdowali przystań w wielu innych krajach, nawet bardzo niedaleko Afganistanu) nie są dziś zbyt popularne. Istnieje jednak kilka argumentów z gatunku politycznych, które może komuś trafią do przekonania.

Irena Lasota. W Ameryce to nie wypada

Od czasu do czasu dobrze sobie przypomnieć, że Ameryka to zupełnie inny kraj niż na przykład Polska czy Francja. Internet, podróże, filmy i telewizja, powszechność języka angielskiego, moda i wspólne imprezy, takie jak igrzyska olimpijskie; wspólne nieszczęścia, takie jak pożary czy epidemie, wydają się zacierać różnice kulturowe, cywilizacyjne czy historyczne. Wystarczy jednak wyjechać z dużego międzynarodowego miasta, jak Nowy Jork czy Waszyngton, by te różnice stawały się bardzo widoczne.

Irena Lasota. Wdzięk kubańskiej dyktatury

Bardzo lubię polemiki. Niestety, w Polsce zazwyczaj tygodniki, z których większość ma określony profil, głoszą własne poglądy na swoich łamach, streszczając – mniej lub bardziej trafnie – poglądy głoszone na innych łamach, z którymi się nie zgadzają. Myślę, że poza nielicznymi badaczami i maniakami (często w tej samej osobie) mało kto kupuje i czyta pisma z różnych stron barykady. Na szczęście pisuję felietony w tygodniku, co do którego nikt nie ma jasnego zdania, czy jest za czy przeciw, czy stoi okrakiem, czy jest okazem symetryzmu, czy jeszcze gorzej – obiektywizmu. Mogę więc nie zgodzić się z tezami Carlosa Alonso Zaldivara, sformułowanymi tydzień temu na tych łamach w wywiadzie zatytułowanym „Kuba nie jest państwem upadłym".