„The [Washington – red.] Post likwiduje dział Książki” – poinformował 4 lutego w serwisie X Michael Calderone, amerykański dziennikarz związany z serwisem The Wrap. Właściwie w tym miejscu mogłabym postawić kropkę. Suche zdanie, które wiele mówi o kondycji współczesnych Stanów Zjednoczonych. Opowiada o tym, co Zbigniew Herbert nazywał „podróżą na krawędzi nicości”. Dział Książki w 149-letniej gazecie został zlikwidowany. Ale przecież książki zapakuje i dostarczy Amazon (firma, podobnie jak dziennik, należy do oligarchy Jeffa Bezosa).
Nie wiem, czy „The Washington Post” odchodzi na zawsze, ale – cytując żegnającego pióro, atrament i lampę poetę – „będzie ciemno”. W czarną środę Bezos, jeden z trzech najbogatszych ludzi na planecie, którego majątek szacowany jest na ok. 250 mld dol., zwolnił jedną trzecią redakcji.
Demokracja umiera w oligarchii
„Zostałam właśnie zwolniona przez »The Washington Post« – w samym środku wojny. Nie mam słów. Jestem zdruzgotana” – napisała na platformie społecznościowej X Lizzie Johnson, korespondentka z Ukrainy. „Dziś zostałam zwolniona z pracy – zajmowałam się pisaniem o firmie Amazon w należącym do Jeffa Bezosa »The Washington Post«” – poinformowała Caroline O'Donovan. Podobne wpisy wyskakiwały mi jeden po drugim.
„Demokracja umiera w ciemności” – brzmi(ała) dewiza dziennika. Sparafrazował ją Bernie Sanders: „Demokracja umiera w oligarchii” („Democracy dies in oligarchy”). Senator przypomniał: Bezos zainwestował 75 milionów dol. w film o Melanii Trump oraz wydał 500 milionów na jacht, którym dopłynął na swoje zorganizowane za 55 milionów dol. wesele. „Błagam, nie mówcie mi nawet, że musiał zwolnić jedną trzecią załogi” – konkluduje demokrata. Kiedy więc nie wiadomo, o co chodzi, wcale nie chodzi o pieniądze.
„Morderstwo »The Washington Post«”
Kończąc felieton, spoglądam na stronę „The Atlantic”: od kilkunastu godzin otwiera ją tekst „Morderstwo »The Washington Post«”. Bo to wydarzenie, które nie ma precedensu. Wycięto najstarszą sekwoję w narodowym rezerwacie. Bardziej przerażające może być już tylko to, że niektórym to się spodoba. Tylko jak o tym wszystkim pisać, kiedy zużyto już wiele wielkich słów, podczas gdy trzeba było zachować je na gorsze czasy? A one nadeszły.
4 lutego 2026 r. poniosła śmierć gazeta. Miała 149 lat. „The Washington Post” został zamordowany przez oligarchię.