Reklama

Mirosław Żukowski: Trudna radość z olimpijskiej zimy

Zimowe igrzyska olimpijskie właśnie się zaczynają, ale podniecenia nimi nie widać, jakbyśmy zdawali sobie sprawę, że wszystko, co dla nas najlepsze w sportach zimowych, już było i szybko raczej nie wróci.

Publikacja: 06.02.2026 04:30

Mateusz Sochowicz podczas oficjalnego treningu olimpijskiego

Mateusz Sochowicz podczas oficjalnego treningu olimpijskiego

Foto: PAP/EPA

Do czasów Adama Małysza, Justyny Kowalczyk i pokolenia Kamila Stocha zima to był dla nas czas olimpijskiego letargu, z którego zbudziliśmy się tak naprawdę tylko raz, dzięki Wojciechowi Fortunie w roku 1972. Potem przez długie 30 lat znów było tak smutno, że po igrzyskach 1976 w Innsbrucku pewien polityczny komisarz sugerował nawet w TVP obywatelską reedukację sportowców w warunkach prawdziwej zimy, znacznie surowszej niż w Zakopanem czy Szczyrku.

Dopiero wraz z nowym tysiącleciem nadlecieli Małysz i Stoch, przybiegła Kowalczyk. To wtedy sportowa Polska w zimowe weekendy zasiadała do śniadaniowej jajecznicy z Justyną i obiadowego rosołu z Adamem. Szczytem polskiej potęgi były igrzyska w Soczi w roku 2014 z czterema złotymi medalami (swój dołożył też łyżwiarz szybki Zbigniew Bródka). Dwa lata później z igrzysk letnich w Rio Polacy przywieźli tylko dwa złote medale, co dla kibiców z dłuższą pamięcią było jak przewrót kopernikański. Dziś wszystko wróciło do przedmałyszowej normy i dlatego olimpijskiej gorączki nie ma.

Ruszają zimowe igrzyska w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo. Strach przed Putinem i Trumpem

Z globalnego punktu widzenia olimpijska zima zawsze była w cieniu lata i to się nie zmienia. Także przed rozpoczynającymi się w piątek igrzyskami w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo raporty dotyczące sponsorów, reklamodawców i przewidywalnej telewizyjnej widowni są nieporównywalne z Paryżem 2024.

Czytaj więcej

Igrzyska olimpijskie. Urodzili się w Rosji, powalczą o medale dla Polski

To zrozumiałe z czysto sportowego punktu widzenia, ale pojawiają się sugestie, że spadek zainteresowania przeciętnego kibica ma też inne przyczyny: wojna w Ukrainie, strach przed Putinem, Trumpem, ich kolejnymi pomysłami, coraz wyraźniej odczuwalne poczucie, że świat jest na zakręcie, a igrzyska to jedynie dwutygodniowy środek znieczulający.

Reklama
Reklama

Na te smutne myśli pamięć nie przynosi pocieszenia: w czasie letnich igrzysk w Pekinie (2008) Putin najechał Gruzję, tuż po swoich w Soczi (2014) zaanektował Krym, po zimowych w Pekinie (2022) rozpoczął atak na Ukrainę. Sportowo Rosja płaci za to i za dopingowy skandal w Soczi wysoką cenę, w tych igrzyskach kolejny raz jej reprezentacji nie będzie, wystąpi tylko kilkunastu sportowców. Politycznie, od kiedy w USA rządzi Trump, Putin tylko zyskuje i aż strach myśleć, czy dzień po tym, jak w Mediolanie zgaśnie olimpijski znicz, obaj panowie nie ogłoszą na przykład, że dogadali się na trupie zamarzniętej Ukrainy.

Olimpijski spektakl. Jak bardzo mylił się Avery Brundage?

Jak smutno by nam jednak nie było, igrzyska to jednak igrzyska i dzięki możliwościom dzisiejszej telewizji otrzymamy z dostawą do domu estetycznie zachwycający spektakl, który znakomicie uzupełnia sportowe emocje lub rekompensuje ich brak (co może spotkać właśnie nas, ale obym nie miał racji).

Czytaj więcej

Bobsleistka Klaudia Adamek dla „Rzeczpospolitej”. „Nawet siniaki mi nie przeszkadzają”

Równo 70 lat temu były już zimowe igrzyska w Cortinie d’Ampezzo i podczas ich otwarcia włoski łyżwiarz szybki Guido Caroli niosący znicz potknął się o telewizyjny kabel i upadł. Był potem bardzo dumny, że ogień nie zgasł, ale ówczesny szef Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Amerykanin Avery Brundage miał powiedzieć: „Do diabła z telewizją, przez tyle lat dawaliśmy sobie radę bez niej i tak zostanie”. Przez najbliższe dwa tygodnie kolejny raz będziemy mogli się przekonać, jak bardzo się mylił.

Komentarze
Bogusław Chrabota: Niefortunny komunikat ambasadora Rose'a
Komentarze
Rusłan Szoszyn: Koniec New START to zła wiadomość dla Rosji i szansa dla Donalda Trumpa
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Rozmienianie RBN na drobne. Duży błąd Karola Nawrockiego
Komentarze
Bogusław Chrabota: Stygmatyzowanie Włodzimierza Czarzastego jest wbrew prawu?
Komentarze
Hubert Salik: Dwa warianty zmiany rządu. Każdy jest zły
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama