Wkrótce w „Rzeczpospolitej” będą mieć Państwo okazję przeczytać moją rozmowę z dr. hab. Łukaszem Fyderkiem: związany z Uniwersytetem Jagiellońskim analityk spraw międzynarodowych mówi m.in. o tym, że żyjemy w czasach „płynnej nowoczesności górskiego potoku”. Do ich przymiotów należą szybki cykl polityczny i medialny (decydują o tym platformy społecznościowe) oraz nasze przyzwyczajenia konsumenckie (dzisiaj zamawiamy, jutro otrzymujemy).
Po wysłuchaniu wystąpienia Donalda Trumpa w Davos pozostaje strawestować chińskie przekleństwo: obyś żył w postnowoczesnych czasach.
Fenomen „Jednej bitwy po drugiej”
Nowy film Paola Sorrentina – „La Grazia” – otwiera dynamiczna scena: niebo przecinają myśliwce, czemu towarzyszy muzyka techno. Podczas gdy bohater całym sobą mówi: „Dajcie spokojnie pomyśleć”. Dobiega końca druga kadencja związanego z chrześcijańską demokracją prezydenta Włoch, który musi podjąć decyzję, czy podpisze ustawę o eutanazji oraz ułaskawi dwóch więźniów. Obsadzony w głównej roli Toni Servillo, inaczej niż w „Wielkim Pięknie” nie jest królem życia, ale snuje się po pałacu (niezmienne pozostają włoskie krawiectwo i wielkie aktorstwo). Oczywiście, możemy dyskutować o formie Sorrentino (jest lepsza niż w zeszłym roku – „Bogini Partenope” była scenariuszowym nieporozumieniem; przy czym wyobrażam sobie, że dla reżysera tego formatu nie ma niczego trudniejszego niż przeskoczenie samego siebie), ale tematem felietonu jest kondycja świata. „Górski potok” porywa delikatność, z jaką należałoby się obchodzić z różnymi problemami.
Barbara Hollender zauważyła w „Rzeczpospolitej”, że o czasach „płynnej nowoczesności” najlepiej opowiedziało nam w zeszłym roku właśnie kino: „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona to utrzymana w zawrotnym tempie „groteska o lewicowym i prawicowym ekstremizmie, który rozsadza świat”. Zasadniczo chodzi o to, żeby było normalnie(j).