Reklama

Cztery Złote Globy dla „Jedna bitwa po drugiej" o ekstremizmach rozsadzających świat

Zwycięzcą tegorocznej edycji Złotych Globów w kategorii komedii został wielki faworyt. „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona zdobyła też trzy inne statuetki. W kategorii dramatu wygrał „Hamnet” Chloé Zhao.

Publikacja: 12.01.2026 11:41

Sara Murphy, Teyana Taylor, Paul Thomas Anderson i Chase Infiniti

Sara Murphy, Teyana Taylor, Paul Thomas Anderson i Chase Infiniti

Foto: REUTERS/Mario Anzuoni

Złote Globy dla najlepszego filmu są przyznawane w dwóch kategoriach: najlepszy film dramatyczny oraz najlepszy film komediowy lub musical. Jak się trafia do tych kategorii, pozostaje niewiadomą. Wielki tegoroczny zwycięzca, zdobywca czterech Globów, „Jedna bitwa po drugiej” wygrał w kategorii komedii, choć bardziej niż śmiech wywołuje on przerażenie stanem współczesnych zachodnich społeczeństw. Paul Thomas Anderson dostał też statuetki za najlepszą reżyserię i za scenariusz. 

Reklama
Reklama

Odbierając nagrody, Anderson podziękował dyrektorowi Warnera Michaelowi De Luce:

– Kiedyś powiedział, że chce prowadzić studio, w którym pozwoli filmowcom robić, co chcą. Tak powstał „Grzesznicy”, tak powstał nasz film. 

„Jedna bitwa po drugiej” to historia byłego buntownika i rewolucjonisty, który po porwaniu jego 16-letniej córki musi stawić czoła własnej przeszłości – ciekawe połączenie dramatu osobistego i społecznego, ze świetną rolą Leonarda DiCaprio. Groteska o lewicowym i prawicowym ekstremizmie, który rozsadza świat.

Reklama
Reklama

Aktorce Teyanie Taylor przypadł Złoty Glob za rolę drugoplanową w „Jednej bitwie po drugiej” – gra Perfidię, która po okresie radykalizmu zdradza rewolucyjne środowisko.

Szekspir i Chloe Zhao górą

Zaskoczeniem, dodajmy pięknym, był zwycięzca Złotego Globu za dramat. Tutaj faworyzowanych „Grzeszników” pokonał świetny film Chloe Zhao „Hamnet” – opowieść o młodości Szekspira, o jego żonie Agnes, stracie ukochanego synka, a wreszcie o sztuce, która staje się odpowiedzią na wielki ból. Odbierając nagrodę, Zhao powiedziała, że artysta musi być prawdziwy – dawać z siebie nawet swoje niedoskonałości – to, czego się wstydzimy, boimy się. „Tylko wtedy ludzie, do których mówimy, mogą w naszych filmach zobaczyć siebie i w pełni się zaakceptować” – dodała. 

Wspaniałe zdjęcia do „Hamneta” zrobił polski operator Łukasz Żal. Kostiumy zaprojektowała Małgorzata Turzańska.

Grająca żonę Szekspira Jessie Buckley została uznana za najlepszą aktorkę w pierwszoplanowej roli w dramacie. Stworzyła rzeczywiście świetną kreację. W swoim przemówieniu podziękowała Chloe Zhao, aktorom, a także… pewnemu Polakowi z ekipy, który kiedyś zniknął z planu. Znalazła go za jakąś ciężarówką, gdzie kroił mięso, ziemniaki, cebulę i w wielkim żeliwnym garnku gotował zupę. Częstował nią potem ekipę. „Była pyszna” – śmiała się Buckley. Takie momenty też rozładowują napięcie, zostają w pamięci. 

Reklama
Reklama

Brazylijski „Tajny agent” górą

Swoją pozycję na rynku tegorocznych nagród umocnił kandydujący do Oscara brazylijski film „Tajny agent” Klebera Mendonki Filho, który został uznany za najlepszy film zagraniczny. Reżyser swoją nagrodę dedykował młodym filmowcom zachęcając ich do robienia niełatwych filmów. Grający tu główną rolę Warner Moura odebrał statuetkę dla najlepszego aktora w dramacie. Akcja „Tajnego agenta” toczy się w czasach wojskowego reżimu w Brazylii. Główny bohater, wybitny naukowiec, wraca do rodzinnego miasteczka, by odnaleźć swojego syna. To thriller pokazujący terror i przemoc w czasach dyktatury.

Dedykuję tę nagrodę tym, którzy w trudnych chwilach trwają przy swoich wartościach

Warner Moura

– To film o pamięci albo o jej braku i o traumie pokoleniowej. Myślę, że jeśli trauma może być przekazywana z pokolenia na pokolenie, to również można przekazywać wartości. Dlatego dedykuję tę nagrodę tym, którzy w trudnych chwilach trwają przy swoich wartościach – powiedział na scenie Moura. 

Nagrody dla aktorów

Z kolei za najlepszego aktora w komedii został uznany Timothée Chalamet. W „Wielkim Marty’m” Josha Safdiego stworzył on postać młodego chłopaka, który pracuje w sklepie obuwniczym, ale marzy o wielkiej karierze ping-pongisty. I różnymi drogami, nie zawsze uczciwymi, osiąga cel – w Londynie mierzy się z japońskim mistrzem ping-ponga. Ale przecież film będzie miał bardzo niehollywoodzkie zakończenie. Złoty Glob to pierwsza ważna statuetka w karierze Chalameta, który wcześniej miał już dwie nominacje do Oscara i cztery do Globów. 

– Mój tata nauczył mnie, żeby zawsze być wdzięcznym. Przez lata wychodziłem więc z takich ceremonii bez nagrody, ale z poczuciem wdzięczności, że w ogóle mogłem tam być. Byłbym jednak kłamcą, gdybym nie przyznał, że tamte momenty sprawiają, że dzisiejszy wieczór jest jeszcze słodszy.

Reklama
Reklama

Nagrodę za rolę kobiecą w komedii odebrała Rose Byrne za wspaniałą, trudną kreację w „Kopnęłabym cię, gdybym mogła”. W filmie Mary Bronstein zagrała kobietę „na skraju załamania psychicznego” – psychoterapeutkę, która próbuje pomóc innym, ale sama nie jest w stanie radzić sobie z życiem, codziennymi problemami, pękającym w domu sufitem, a przede wszystkim ciężką chorobą córeczki, która codziennie musi być podłączana do kroplówki. 

Wyróżnienia aktorskie – dla Buckley, Chalameta, Byrne pokazują, jak bardzo zmieniają się Globy. Doceniane są role trudne, niejednowymiarowe, umiejętnie portretujące ludzi połamanych, niedających sobie rady z życiem i sobą. 

W kategoriach telewizyjnych za najlepsze seriale uznano szpitalny „The Pitt” w kategorii dramatu oraz „The Studio” w kategorii komedii. Za najlepszy serial limitowany uznano „Dojrzewanie”. Trzech młodych wykonawców z tej serii uhonorowano nagrodami aktorskimi.

 A wreszcie, co ciekawe, wśród filmów o najwyższych dochodach kasowych wyróżniono nie „Zootropię 2” czy „Wicked: Na dobre”, lecz „Grzeszników”. Ma on na koncie znacznie mniej niż tamte hity, ale jest największym zaskoczeniem i najambitniejszym z tych tytułów. 

Czytaj więcej

Dlaczego wielkie nagrody ignorują box office? Oto odpowiedź
Reklama
Reklama

W tym roku przyznane zostały Złote Globy w dwóch nowych kategoriach. Za najlepszy stand-up uznano „Mortality” Ricky’ego Gervaisa, za najlepszy podcast „Good Hang With Amy Poehler”.

Globy od nowa

Przyznawane od 1943 r. Złote Globy zawsze były jedną z najważniejszych filmowych nagród, a ich zdobywcy często potem odbierali statuetki Oscarów. Przyznawało je Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej, liczące zaledwie ok. 100 członków – dziennikarzy akredytowanych w Hollywood. Afera wybuchła cztery lata temu, gdy amerykańskie środowisko artystyczne zarzuciło organizatorom, że na Globy głosują głównie biali mężczyźni, nagroda jest rasistowska, seksistowska i niereprezentatywna. Gwiazdy odmówiły udziału w gali, w 2022 r. impreza została odwołana.

Dziś organizatorem nagrody jest Kapituła, która zrobiła wiele, by odzyskać zaufanie ludzi kina. Przede wszystkim rozszerzyła grono głosujących o dwustu, a dziś już o trzystu krytyków ze świata, dbając przy tym, by odpowiednio reprezentowane były wszystkie terytoria i grupy. Efekt? Złote Globy zmieniły się, stały się znacznie bardziej międzynarodowe, dostrzegają ważne zjawiska w kinie światowym. I znów – razem z nagrodami krytyków amerykańskich – są ważnym testem przedoscarowym. Bo przecież Oscary też się zmieniają. 

 

 

Film
„Hamnet” z dwoma Złotymi Globami w kinach 23 stycznia. Film o śmierci syna Szekspira
Film
Złote Globy rozdane. „Jedna bitwa po drugiej” i „Hamnet” najlepszymi filmami roku
Film
Światowe kino w 2026 roku: Chińczycy z największym hitem. Jakim?
Film
Nie żyje wybitny reżyser Béla Tarr. Twórca „Szatańskiego tanga” miał 70 lat
Film
Jaki Paryż przetrwa dzisiejsze zmiany
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama