Berlińska uroczystość wręczenia Europejskich Nagród Filmowych była świętem udręczonego świata. Na początku uroczystości na scenie pojawił się odpowiedzialny za galę dokumentalista i historyk kina Mark Cousins, który o oficjalne otwarcie poprosił Jafara Panahiego. Irański reżyser mówił o swoim narodzie, który cierpi, za pragnienie wolności płaci najwyższą cenę. Podał liczby: 12 tysięcy zamordowanych, 18 tysięcy aresztowanych manifestantów, których reżimowy sąd skaże na karę śmierci za „obrazę Boga”. Tymczasem dyktatura odcina nawet możliwość opowiedzenia o tym światu, bo od ponad dziesięciu dni w Iranie nie działa Internet. „Kiedy gdzieś niszczona jest prawda, cierpi wolność na całym świecie. Wtedy nikt nie jest bezpieczny” – skończył Panahi apelując, by artyści nie milczeli.
I podczas uroczystości rozdania nagród nie milczeli. Głośno upominali się o prawa ludzi niszczonych i mordowanych w różnych miejscach globu. W Iranie, Gazie, w Ukrainie, o której tragedii przypomniała Polka Jagna Dobesz, wręczając nagrodę za scenografię.
„Wartość sentymentalna” z siedmioma statuetkami
Ale to nie polityczne filmy jak choćby koprodukcje „Głos Hind Rajab” Kouther Ben Hanii czy „To był tylko przypadek” Jafara Panahiego zostały uhonorowane nagrodami. Wielkim wygranym tegorocznej edycji Europejskich Nagród Filmowych okazał się faworyt – „Wartość sentymentalna” Joachima Triera, która zdobyła wszystkie najważniejsze trofea. Została uznana za najlepszy film europejski minionego roku, a jej twórcy wywieźli nagrody za reżyserię, scenariusz i muzykę. W tej ostatniej kategorii wielki sukces odniosła polska kompozytorka Hania Rani. Nagrodzeni zostali też aktorzy Stellan Skarsgård i Renate Reinsve.
„Wartość sentymentalna” to opowieść o starym reżyserze, który chce znów być na szczycie. Przed laty zostawił żonę i dwie małe córki. Teraz wraca do dorosłych już kobiet, by wykorzystać ich historię w filmie. Trier z ogromną delikatnością i jednocześnie przenikliwością obserwuje relacje w dysfunkcyjnej rodzinie. Mówi o życiowych zakrętach, porażkach, o zadawanych bliskim ludziom ranach, ale czasem też o satysfakcjach, tęsknotach, przebaczaniu.
Miałem 15 lat, kiedy upadł mur berliński. Zrozumiałem, że nie trzeba tworzyć granic, że inny nie jest wrogiem, a sztuka może rodzić empatię
– Pochodzę z małego kraju – powiedział w Berlinie Joachim Trier. – Przez całą swoją karierę marzyłem o kolektywnym działaniu. Mój dziadek był filmowcem. W czasie wojny znalazł się w niewoli. Po wojnie był filmowcem i muzykiem. W 1960 roku został zaproszony do Cannes ze swoim filmem „Pościg”. Ale w Norwegii przemysł filmowy nie był wówczas rozwinięty, więc potem zrobił jeszcze tylko jeden obraz. Dzisiaj zbudowany został system, który umożliwia międzynarodową współpracę, a jednocześnie chroni narodowe języki i kultury. I widzę wielu kolegów, którzy chronią wolności sztuki i wolności sztuki w czasach ogromnej polaryzacji w wielu miejscach świata, także w Europie. Ja należę do pokolenia lat dziewięćdziesiątych. Miałem 15 lat, kiedy upadł mur berliński. (…) Zrozumiałem wtedy, że nie trzeba tworzyć granic, że inny nie jest wrogiem, a sztuka może rodzić empatię. Kino uczyło nas, jak być człowiekiem. I za to wszystko dziękuję moim współpracownikom, mojej rodzinie.
A Stellan Skarsgård, który dopiero co odebrał również za swoją rolę Złoty Glob, w Berlinie rzucił ze sceny: „Miło jest być wśród przyjaciół”.
Pięć nagród dla „Sirat”
Z pięcioma nagrodami wyjechali z Berlina twórcy „Sirat” Olivera Laxy. Członkowie Akademii nagrodzili ten film za zdjęcia Mauro Hasana, za montaż, scenografię i dźwięk. Wyróżnienie odebrała również trójka reżyserów castingu w tym filmie, przyznane zresztą po raz pierwszy w historii Europejskich Nagród Filmowych. Pięć statuetek to oczywiście sukces, choć mam wrażenie, że ten niezwykły film zasługiwał na większe uznanie. „Sirat” to niezwykła opowieść o ojcu, który z małym synem zapuszcza się na pustynię marokańską, gdzie odbywają się muzyczne rave’y. Szuka tam zaginionej córki. W tle jest wojna, której nie widać, ale która sprawiła, że pustynia stała się niebezpiecznym polem minowym. Mężczyzna z dzieckiem i psem z przypadkowymi znajomymi walczy już nie z przeciwnościami, lecz z losem. Laxe opowiada o stracie, śmierci, gaśnięciu nadziei. O ludziach, którzy mieli bardzo niewiele, a i tak stracili wszystko, co dotąd kochali i co było dla nich ważne. „Sirat” to film bez happy endu, pogrążony w rozpaczy, a jednak zostawiający w widzu myśl, że przecież trzeba jakoś żyć dalej.
Z jedną skromną nagrodą za charakteryzację wyjechali z Berlina twórcy „Bugonii” Yorgosa Lanthimosa, bez żadnego wyróżnienia pozostał nagrodzony Złotą Palmą w Cannes „To był tylko przypadek” Jafara Panahiego.
Kino „dla dorosłych”
Ale przecież trzeba zauważyć, że choć członkowie Akademii zagrali praktycznie do jednej bramki, kino europejskie przeżywa dobry czas, a organizatorzy Europejskich Nagród Filmowych mogą szczycić się tym, że EFA promuje artystyczne kino „dla dorosłych”. Starają się też budować światową pozycję twórców Starego Kontynentu. Tegoroczna uroczystość odbyła się po raz pierwszy nie w grudniu, lecz miesiąc później, właśnie dlatego, by bardziej wyraziście wpisać się w światowy sezon nagród.
Została też odświeżona. Zamiast stałego prowadzącego pojawiły się małe eseje filmowe zrealizowane przez Marka Cousinsa. Podczas jednego z nich, zawierającego montaż śnieżnych scen z różnych filmów zakończony sekwencją z „Parasolek z Cherbourga”, na gości zasiadających w Haus der Kulturen posypały się białe płatki.
Czytaj więcej
Zwycięzcą tegorocznej edycji Złotych Globów w kategorii komedii został wielki faworyt. „Jedna bitwa po drugiej” Paula Thomasa Andersona zdobyła też...
Gdy pod koniec lat 80. XX wieku, tuż przed upadkiem muru berlińskiego, Ingmar Bergman, razem z grupą 40 innych reżyserów, zakładał Europejską Akademię Filmową, ich głównym celem była obrona kultury filmowej Starego Kontynentu przed ekspansją Hollywoodu. Dzisiaj do EFA należy 5400 osób z ponad 40 europejskich krajów, a kino europejskie jest silne, walczy o publiczność i o Oscary.
Najistotniejsze jednak, że – niezależnie od tego, czy opowiada o wojnach i rodzących się na świecie dyktaturach, czy diagnozuje brak nadziei współczesnego człowieka, czy przypomina o wartości rodzinnych więzi – porusza i zmusza do refleksji. Ma rację nagrodzona w tym roku za całokształt twórczości 87-letnia Liv Ullmann, gdy mówi mi w wywiadzie:
– Mieliśmy poczucie, że sztuka na przełomie lat 60. i 70. XX wieku była dla widzów bardzo ważna. Dzisiaj patrzę na pełen tragedii świat i myślę, że znów ma ona do odegrania ogromnie istotną rolę.
Europejskie Nagrody Filmowe 2026:
Najlepszy film: „Wartość sentymentalna”
Reżyseria: Joachim Trier („Wartość sentymentalna”)
Aktor: Stellan Skarsgård („Wartość sentymentalna”)
Aktorka: Renate Reinsve („Wartość sentymentalna”)
Scenariusz: Eskil Vogt, Joachim Trier („Wartość sentymentalna”)
Zdjęcia: Mauro Hasan („Sirat”)
Muzyka: Hania Rani („Wartość sentymentalna”)
Montaż: Cristobal Fernandez („Sirat”)
Scenografia: Laia Ateca („Sirat”)
Reżyseria casting: Nadia Acimi, Luís Bértolo & María Rodrigo („Sirat”)
Kostiumy: Sabrina Kramer („Sound of Falling”)
Charakteryzacja: Torsten Witte („Bugonia”)
Dźwięk: („Sirat”)
Debiut: „On Falling”, reż. Laura Carreira
Film dokumentalny: „Fiume o Morte!”, reż. reż. Igor Bezinović
Film krótki: „City of Poets”, reż. John Smith
Animacja: „Arco”, reż. Ugo Bienvenu
European Young Audience Award: „Siblings”, reż. Greta Scarano
Nagroda za całokształt twórczości: Liv Ullmann
Nagroda za promowanie europejskiej kultury na świecie: Alice Rohrwacher