Rz: W niedzielę wybory. W sierpniu, jeszcze przed ogłoszeniem ich terminu, biskupi apelowali, żeby zmienić jakość debaty politycznej, odejść od języka agresji. Czy ta przestroga została wysłuchana? Czy myśli Ekscelencja, że ludzie pójdą głosować?
Wciąż słyszę pytania, dlaczego zaangażowanie polityczne obywateli jest tak małe. Po pierwsze wielu wyborców sądzi, że ich wpływ na to, kto będzie wybrany, jest niewielki. Ordynacja jest taka, że do Sejmu można wejść z paroma tysiącami głosów. Wystarczy, że kandydata pociągnie lider listy. Po drugie, zbyt wielu kandydatów wchodzi na listy z ulicy. W efekcie ludzie, którzy byli przedtem nikomu nieznani, zasiadają w parlamencie. Ich kompetencja nie została sprawdzona na poziomie samorządu. To zniechęca wyborców. Powoduje u nich brak wiary, że mogą cokolwiek zmienić. I to jest pewnie kwestia do naprawy ze strony prawodawstwa.