– To mógł być spokojny, nawet nudny zjazd. Przecież wszystko było ustalone – oto komentarz z piątku jednego z ważniejszych polityków Platformy Obywatelskiej. A miało być spokojnie, bo wszystko było od kilkunastu dni ustalone. Główni antagoniści, czyli Donald Tusk i Grzegorz Schetyna, wypracowali podstawy kruchego kompromisu. Trzeci gracz, mniejszy, ale bardzo aktywny – minister infrastruktury Cezary Grabarczyk, skrócił linię swojego ataku i dostosował się do nowych okoliczności.
Jedyną niewiadomą mogło być zachowanie Janusza Palikota. Miał być sądzony w piątek przez sąd partyjny. Wróżono mu nawet wyrzucenie z partii, ale zakończyło się na odroczeniu. Palikot wcześniej zapowiadał wygłoszenie na zjeździe radykalnie lewicowego manifestu. Teraz też to może zrobić, ale większość polityków PO, nawet przychylnych skandaliście z Lublina, jest znudzona jego występami. I zirytowana zapowiedziami opuszczenia PO i oskubania jej z wyborców.