Ich próby rozszerzenia wpływów od dawna stopował Donald Tusk. Obawia się bowiem wzrostu pozycji Schetyny. Dziś jednak, gdy zauważył rosnącą siłę grupy Grabarczyka, postanowił zmniejszyć także jej wpływy. Niektórzy politycy Platformy porównują Tuska do ogrodnika, który obie frakcje kształtuje jak japońskie drzewka bonzai. Pozwala im rosnąć tylko do określonego rozmiaru. Przebieg ostatnich posiedzeń Zarządu Krajowego PO pokazuje też, że Tusk nie może całkowicie arbitralnie obdarowywać jednych, zapominając o drugich. Dlatego przywróceniu na listy zwalczanego przez grupę Schetyny Jacka Żalka towarzyszyło dopisanie Łukasza Gibały, którego skreślił Ireneusz Raś, jeden z liderów „spółdzielni". Tusk nie chce również, by regionalni liderzy meblowali listy wyborcze według swojego widzimisię. Przywróceni na nie Gibała, Żalek, a także gorzowski poseł Witold Pahl zostali wcześniej skreśleni, bo weszli w konflikt z szefami struktur wojewódzkich.