Wojciech Szacki najpierw pisze, że prof. Środa palnęła głupotę tygodnia. I przywołuje wypowiedź pani profesor:
Redaktorka Agata Nowakowska krytykuje manifę za niewłaściwy dobór haseł i celów. A ja - czytając jej wyważoną krytykę - pomyślałam sobie, o ile byłybyśmy do przodu z realizacją wielu kobiecych postulatów, gdyby niektóre dziennikarki wsparły je chociażby poprzez milczenie. Obiektywizm i krytycyzm to ważna rzecz, ale solidarność czasem też”.
Szacki komentuje:
Czyli - postuluje pani profesor (profesorka? profesora?) - jak się coś nie podoba, gdy coś nie wyszło, to wypada to przemilczeć, jeśli oczywiście dzieje się to na naszym podwórku. Jest to mądrość rodem z piosenki Młynarskiego o szkoleniu kamerzystów, niepamiętającym przypominam:
Przyjdzie garstka, lecz ja wierzę,
Że zrobicie z niej w kamerze
Spory pochód! Uśmiechnięty! Tryumfalny!
Po czym pointuje:
Źle się zresztą na wstępie wyraziłem, tekst prof. Środy nie jest taki głupi, jak wygląda. Jest natomiast przesadnie szczery, a dzięki temu pięknie pokazuje, jak ideologia zaślepia nawet inteligentnych wydawałoby się ludzi.
Dobrze, że w tej rodzinnej prawie kłótni mogą jeszcze oboje jednym tchem mogą wymieniać i potępiać: "Uważam Rze" i "Gazetę Polską" jak to czyni red. Szacki. Zapewne - również za zbytnią szczerość