Ujawniane taśmy odkrywają prawdę o życiu politycznym, o niskich celach i metodach. Co innego, gdy człowiek nagrywa rozmowę czy wydarzenie i oddaje nagranie prokuraturze, co innego gdy korzysta z tak zdobytego materiału dla własnych celów. Wszystko inne to już "szara strefa". (...) Liczenie na elementarną przyzwoitość i powściągliwość ewidentnie nie wystarcza.

I dodaje:

Opozycja, przede wszystkim PiS, od lat grzmi na temat korupcji, układów, zawłaszczania państwa, ale ujawniane po kolei afery nie są wystarczającym ostrzeżeniem. Często mamy do czynienia z łamaniem zasad przyzwoitości, a nie z łamaniem prawa.

Według Passenta "Polska to jeden wielki PZPN":

Chętnie bym widział, jak partie polityczne (zwłaszcza te u władzy) stawiają przed swoim sądami partyjnymi osoby, które łamią normy przyzwoitości politycznej. Kiedyś Tusk z powodu tego typu sprawy rozstał się z Zytą Gilowską. Czyżby od tamtego czasu wszystko było w porządku? Czasami wydaje się, że Polska to jeden wielki PZPN.

Kończy swój tekst słowami:

I jak tu mieć zaufanie do polityków, jeśli b. minister Grad ma na nowym stanowisku zarabiać 110 tys. złotych miesięcznie. Zawsze kiedy się kwestionuje tak wysokie zarobki, pojawia się  argument, że sektor prywatny oferuje mu więcej. Skutek: najlepsi idą do sektora prywatnego. Najgorsi zostają w PZPN. Ręce opadają.