Mam nadzieje, że to nie jest celowe działanie i wolałbym to zrzucić na karb czyjejś głupoty. Jest rzeczą pewną, że ta książka otrzymała wsparcie z centrali MSZ, w sposób taki, jak żadna pozycja książkowa o takiej tematyce, choć np. IPN wydawał wcześniej na ten temat anglojęzyczne publikacje poświęcone sprawiedliwym ratującym Żydów. Jest książka Mateusza Szpytmy o rodzinie Ulmów, ale nie znajdziemy na serwisach internetowych ambasad czy Instytutów Polskich za granicą.
Zapytany jaki jest przekaz ten książki, odpowiada:
Nagłaśnianie negatywnych i patologicznych zjawisk jakich dopuszczali się Polacy wobec Żydów i czynienie z nich zjawisk pierwszoplanowych poprzez wielość tekstów im poświęconych w tej książce.
I dodaje:
Książkę wydało wydawnictwo, którego szef Marian Kotarski vel Pękalski okazał się majorem SB. Choć książka była wydana w tym wydawnictwie, gdy przeszłość Kotarskiego nie była jeszcze znana, to trzy tygodnie po jej ujawnieniu pani Joanna Skoczek, szefowa departamentu Dyplomacji Publicznej i Kulturalnej w MSZ wysyłała monit, by polscy dyplomaci intensywniej włączyli się w promowanie tej publikacji.
Gmyz zapytany czy książka jest do kupienia w księgarniach, stwierdza:
Nie ma jej na stronie wydawnictwa, nie jest do kupienia w księgarniach. Została opracowana przez dwójkę nie pierwszoplanowych badaczy. Jest jawnie tendencyjna, choć są informacje o Żegocie, o sprawiedliwych z okręgu rzeszowskiego, ale one giną w morzu informacji o sytuacjach patologicznych, jak szabrownictwo opisane przez Zarembę czy tekst prof. Engelking-Boni o donosach na Żydów pisanych na gestapo, choć o wiele więcej donosów pisano na Polaków. Książka nie oddaje prawdziwej sytuacji podczas II wojny światowej. Jeżeli pomija się współpracę Żydów z okupantem sowieckim, partyzantkę żydowską mordującą Polaków i rabującą wsie na terenie obecnej Białorusi czy nadreprezentację osób pochodzenia żydowskiego w Urzędzie Bezpieczeństwa to fałszuje się historię. Po co więc ją jeszcze promować?