Anders Breivik w 30-stronicowym liście wysłanym do rosyjskiej telewizji REN-TV nazwał siebie więźniem politycznym. Jego zdaniem, ponieważ "zabijał ludzi humanitarnie, bez tortur, również i jemu należą się humanitarne warunki".

Breivik twierdzi, że systematycznie utrudnia mu się dostępu do edukacji. Nie może studiować, a administracja więzienia nie chce zapłacić za książki, których sobie zażyczył.

Sprawca masakry skarży się też na to, że zakazuje mu się założenia ugrupowania politycznego i ogranicza dostęp do prysznica oraz możliwość wyjścia na dwór.

List Breivika był odpowiedzią na korespondencję dziennikarzy REN-TV.

Breivik ma w swoim więzieniu trzypokojowe mieszkanie oraz dostęp do siłowni, szpitala i gabinetu stomatologicznego.

W ubiegłym roku Anders Breivik twierdził, że jest w więzieniu torturowany. Skarżył się na przetrzymywanie w izolatce i poddawanie kontroli osobistej.

Dwa lata temu Breivik skarżył się natomiast na nieludzkie warunki w więzieniu twierdząc, że jest bez przerwy nadzorowany przez strażników i nie może ani wysyłać ani otrzymywać listów. Nie krył także niezadowolenia, że odebrano mu komputer, z którego mógł korzystać przed ogłoszeniem wyroku.

Breivik został skazany w sierpniu 2012 roku na co najmniej 21 lat więzienia za zabicie w lipcu 2011 roku w centrum Oslo i na wyspie Utoya 77 osób. Tłumaczył, że dokonał masakry, by "zapobiec islamizacji Norwegii".