Prawdopodobnie chodzi o banki Credit Suisse i UBS. „Obecnie w Szwajcarii zablokowano już duży rachunek, na którym znajdowało się kilka milionów dolarów" - usłyszał w prokuraturze miasta Berno dzienni „Die Tagesanzeiger".

Wcześniej gazeta informowała, że przez rachunki w Credit Suisse – drugim co do wielkości bank kraju – przeszło prawdopodobnie 20 mln dolarów związanych ze „sprawą Magnickiego". Równie duże sumy pojawiały się na rachunkach w banku UBS.

W czwartek władze Francji zablokowały konta na których są „miliony euro" należące do sprawców śmierci prawnika.

Pracujący w brytyjskim Heritage Capital Siergiej Magnickij wykrył ogromne nadużycia finansowe popełniane przez kilkudziesięciosobową grupę wyższych oficerów służb specjalnych, policji podatkowej i prokuratorów – przy pomocy podrobionych dokumentów samego Heritage. Dzięki nim z Rosji za granicę wyprowadzono ponad 230 milionów dolarów.

Gdy Magnickij zaczął alarmować władze sam został aresztowany a potem zamordowany w moskiewskim areszcie „Matrosskaja Tiszyna" w 2009 roku.

Jednak jego szef Bill Browder okazał się człowiekiem o bardzo rozległych kontaktach m.in. dlatego, że jest wnukiem byłego szefa Amerykańskiej Partii Komunistycznej. Trzy lata po śmierci Magnickiego USA wprowadziły sankcje na osoby winne zarówno morderstwa, jak i nadużyć finansowych. Sprawa wysoko postawionych oszustów zamieniła się jednak w konflikt polityczny: w odpowiedzi na „listę Magnickiego" Moskwa wprowadziła ustawowy zakaz adopcji rosyjskich sierot przez zagraniczne pary.

Wcześniej jednak w różnych krajach zachodniej Europy wszczęto śledztwa w sprawie pieniędzy ze „sprawy Magnickiego". Dzięki temu w ciągu ostatniego tygodnia we Francji, Luksemburgu i Monako nałożono areszt na dziewięć kont na których jest co najmniej osiem milionów dolarów.

W Szwajcarii takie dochodzenie prowadzone jest od 2011 roku. Podstawą jego wszczęcia były zeznania i dokumenty udostępnione przez kolejnego zmarłego Rosjanina Aleksandra Pierepilicznego, byłego specjalisty od finansów pracującego dla oszustów których próbował zdemaskować Magnickij. Gdy 44-letni Pierepielicznyj zdecydował się współpracować z brytyjskimi śledczymi zmarł nagle w listopadzie 2012 roku. Dopiero podczas drugiej sekcji zwłok lekarze wykryli, że został otruty ekstraktem żółtego jaśminu – trucizny używanej przez służby Rosji i Chin.