Reklama

Zapłaci grzywnę, straci rewolwer. Łotysz skazany za wdarcie się do „krytycznej” strefy hotelu

27-latek z Łotwy ukarany, ale symbolicznie: 2 tys. zł grzywny i przepadkiem nielegalnie posiadanej broni. Przekonywał, że chciał sfotografować z dachu hotelu panoramę Warszawy.

Publikacja: 30.01.2026 21:21

Zapłaci grzywnę, straci rewolwer. Łotysz skazany za wdarcie się do „krytycznej” strefy hotelu

Foto: PAP/Albert Zawada

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie konsekwencje prawne poniósł Łotysz za wdarcie się do strefy infrastruktury krytycznej hotelu?
  • W jaki sposób sąd uzasadnił niską grzywnę nałożoną na oskarżonego?
  • Jakie czynniki uwzględniono przy ustalaniu wyroku dla Ernestsa R.?
  • Dlaczego przedstawiciele służb wyrazili oburzenie wyrokiem sądu?
  • Jakie było tłumaczenie oskarżonego dotyczące jego postępowania w hotelu?
  • Jakie są zarobki i źródła dochodu Ernestsa R. oraz ich związek z zachowaniem oskarżonego?

– Sąd uwzględnił wniosek o skazanie bez przeprowadzenia rozprawy i wydał wyrok zgodny ze złożonym przez prokuratora wnioskiem – mówi „Rzeczpospolitej” prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Za naruszenie „miru domowego”, bo tak prawnie zakwalifikowano podstępną eskapadę rosyjskojęzycznego Łotysza Ernestsa R. do zamkniętej strefy hotelu oraz za nielegalne posiadanie broni, obecny 27-latek został ukarany grzywną w łącznej wysokości 2 tys. zł i przepadkiem rewolweru.

Chodzi o opisywane przez „Rz” zdarzenie z 25 kwietnia ubiegłego roku, które postawiło na nogi służby – policję oraz ABW. Jak pisaliśmy, rosyjskojęzyczny Łotysz Ernests R. mieszkający w Rydze, przyjechał do Polski, zaparkował swoje Renault Trafic w centrum stolicy, przy ulicy Marszałkowskiej i udał się do Warsaw Presidential Hotel (dawny Marriott).

Czytaj więcej

Tajemnicza eskapada Łotysza na dach hotelu. Turysta czy szpieg? Tego nie wyjaśniono
Reklama
Reklama

Przemieszczał się po budynku, dostał się na najwyższą kondygnację wieżowca, przemknął pod drzwi zamkniętej dla gości strefy – z wejściem na kartę, chronionej zamkiem elektromagnetycznym, do której dostęp ma wyłącznie obsługa hotelu. Tam się zaczaił i wykorzystując moment, kiedy ktoś z pracowników wychodził z pomieszczenia, wdarł się do zamkniętej strefy, zaliczanej do infrastruktury krytycznej, skąd próbował dostać się na dach 43-piętrowego wieżowca. Powstrzymała go hotelowa ochrona, zatrzymując intruza. Wezwano służby, zamknięto rejon w którym Ernests R. zaparkował samochód – to w nim funkcjonariusze policji i ABW znaleźli rewolwer gazowy kalibru 9 mm i 20 sztuk amunicji.

Łotyszowi groziło do 8 lat więzienia, faktycznie zapłaci grzywnę pomniejszoną o czas spędzony w areszcie

Na taką broń potrzeba zezwolenia, inaczej jest to nielegalne i zagrożone wysoką karą – do 8 lat pozbawienia wolności, z kolei za naruszenie miru domowego – do jednego roku więzienia.

Jednak Ernests R. dobrowolnie poddał się karze, a prokurator zgodził się na stosunkowo niską grzywnę – łącznie 2 tys. zł jako karę za oba te przestępstwa – ostatecznie zaakceptował ją Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia.

Sąd orzekł przepadek dowodów rzeczowych – pistoletu typu rewolwer z napisem RÖHM oraz 20 sztuk naboi rewolwerowych kal. 9 mm R

prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie

„Na podstawie art. 263 § 2 k.k. w zw. z art. 37a § 1 k.k. Sąd wymierzył oskarżonemu karę 150 stawek dziennych grzywny, ustalając wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 10 zł, oraz art. 193 § 1 kk wymierzył mu karę 50 stawek dziennych grzywny, ustalając wysokość jednej stawki dziennej na kwotę 10 zł” – odpowiada nam prok. Piotr Skiba.

Za nielegalne posiadanie broni sąd ukarał R. 1500 zł grzywny, a za wdarcie się do wrażliwej strefy hotelu – 500 zł grzywny, co daje łącznie kwotę 2 tys. zł.

Reklama
Reklama

Faktycznie zapłaci on jeszcze mniej, bo na poczet orzeczonej kary, sąd zaliczył mu „okres rzeczywistego pozbawienia wolności – od 25 kwietnia do 11 czerwca 2025 r.” – czyli 48 dni spędzone w tymczasowym areszcie. Przy stawce 10 zł za dzień, R. zapłaci więc w sumie 1520 zł.

Sąd orzekł przepadek dowodów rzeczowych – „pistoletu typu rewolwer z napisem RÖHM oraz 20 sztuk naboi rewolwerowych kal. 9 mm R” – wskazuje rzecznik prokuratury.

Skazany ma zapłacić na rzecz Skarbu Państwa 200 zł kosztów sądowych i 60 zł „tytułem zwrotu wydatków, ustalając, że w pozostałym zakresie koszty związane z udziałem tłumacza w postępowaniu ponosi Skarb Państwa”.

Pod uwagę wzięto przyznanie się oskarżonego do winy i jego dotychczasową niekaralność. Czy tłumaczenia Łotysza o chęci sfotografowania „panoramy miasta” uznano za wiarygodne – nie wiadomo.

Czytaj więcej

Turyści czy szpiedzy? Obcokrajowców ciągnie do strategicznych obiektów w Polsce

Niska grzywna w sytuacji mających miejsce ataków na obiekty infrastruktury krytycznej – wodociągi czy infrastrukturę kolejową – oburzyła naszych rozmówców ze służb. Ich zdaniem łagodne potraktowanie oskarżonego nie zniechęci potencjalnych naśladowców.

Reklama
Reklama

Ernests R. twierdzi, że „żyje z fotografowania miejskich krajobrazów i zachodów słońca z dachami miast”

Jak pisała „Rz” po zapoznaniu się z prokuratorskim wnioskiem o ukaranie, który udostępnił nam sąd, Ernests R. utrzymuje się z prac dorywczych i osiąga dochód rzędu 600–700 euro miesięcznie. To skromne zarobki jak na wycieczkę w celach turystycznych – oceniali nasi rozmówcy.

Wkrótce po naszej publikacji z października ubiegłego roku (kiedy sprawa trafiła do sądu) Ernests R. przesłał do nas pismo, w którym przekonuje, że ma „stałe zajęcie”, co ma po części wyjaśniać jego eskapadę na dach hotelu.

„Od 10 lat zajmuję się badaniem opuszczonych miejsc (Urban Exploration). Moim zajęciem jest fotografowanie miejskich krajobrazów i zachodów słońca z dachami miast (Roofing)” – napisał R. Twierdzi, że jego kanał na YouTube „opublikował już około 100 różnych filmów. Przez lata kanał zasubskrybowało 173 000 osób z całego świata, a moje filmy cieszą się dużą oglądalnością i generują dochód. Zdjęcia i filmy są moim sposobem na życie i na zarobek. To jest główne źródło dochodu” – utrzymuje Ernests R..

W przesłanym nam piśmie twierdzi: „Byłem przesłuchiwany trzy razy, złożyłem pełne i obszerne wyjaśnienia, poddano oględzinom mój telefon, wszystkie znajdujące się przy mnie kamery oraz karty pamięci, a ponadto sprawdzone zostały wszystkie kontakty oraz konwersacje znajdujące się na różnych komunikatorach w moim telefonie”. I podsumowuje: „Areszt był dla mnie najsurowszą karą”.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Przestępczość
Pomagała humanitarnie czy organizowała migrantom ucieczkę na Zachód? Znana aktywistka z zarzutami
Przestępczość
Rodzimi narcos, „Duch” i wysłannicy meksykańskich karteli - czyli kto dziś kręci narkobiznesem
Przestępczość
Gwałt na komisariacie. Podjęto decyzję w sprawie zatrzymanego dowódcy
Przestępczość
Sąd nic nie wie o azylu Zbigniewa Ziobry – ustaliła „Rzeczpospolita”. A w PiS złość
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama