Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie banknoty fałszował zatrzymany 47-latek z Małopolski?
- Jakie unikalne działania podejmował Tomasz P. w swoim procederze fałszerskim?
- Czym charakteryzowały się podrobione banknoty zabezpieczone przez policję?
- Jak policja odkryła i zatrzymała fałszerza pieniędzy działającego w pojedynkę?
- Jakie były prawne konsekwencje dla Tomasza P. za jego działalność fałszerską?
Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji, zatrzymali 47-letniego Tomasza P. podejrzanego o produkcję fałszywych banknotów. W jego domu zabezpieczono profesjonalny sprzęt, jaki do tego wykorzystywał, i ponad 1200 falsyfikatów banknotów różnych walut. Sprzedawał je przez internet, niektóre wypłynęły w Czechach.
Śledztwo w tej sprawie policjanci prowadzili od kilku miesięcy, próbując rozpracować – jak się wydawało – całą zorganizowaną grupę przestępczą. Tego typu proceder zazwyczaj odbywa się bowiem w ramach zorganizowanych struktur, ze względu na chociażby konieczne do sprawnego kolportażu fałszywek kanały dystrybucji. Jednak w tym przypadku – i to ewenement – okazało się, że Tomasz P. działał samodzielnie.
Czytaj więcej
Policja z Rzeszowa zatrzymała 39-letniego mężczyznę podejrzanego o wydrukowanie fałszywych banknotów 100-tu złotowych. W sprawie zarzuty usłyszała...
– Wygląda na to, że to samouk, który posiadł wiedzę poligraficzną, zgromadził potrzebny do tego sprzęt i w praktyce udoskonalił fałszerskie umiejętności – wskazuje nam jeden z policjantów CBŚP.
U fałszerza znaleziono drukarki i specjalistyczny sprzęt oraz pokaźną partię podrobionych banknotów
– Podczas przeszukania pomieszczeń mieszkalnych i gospodarczych zatrzymanego policjanci znaleźli między innymi drukarki, laptopy, specjalistyczny papier oraz tusze, jakie mężczyzna wykorzystywał do produkcji fałszywych pieniędzy – mówi Krzysztof Wrześniowski, rzecznik CBŚP.
Oprócz tego, ujawniono 1200 gotowych, podrobionych banknotów, które Tomasz P. wyprodukował i nie zdążył ich sprzedać. – Zabezpieczone falsyfikaty obejmowały waluty różnych państw, między innymi Polski, Czech, Japonii, Chin, Pakistanu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, USA, Kanady, Argentyny czy Norwegii – dodaje komisarz Wrześniowski.
Były to podróbki banknotów będących obecnie w obiegu. W przypadku polskich miały różne nominały – poczynając od 10 zł, przez 100 zł i 200 zł aż do 500 zł.
Fałszywe pieniądze – jak ustalili śledczy – były sprzedawane za pośrednictwem portali internetowych – w ten sposób rozprowadzał banknoty, które imitowały waluty różnych państw – m.in. Norwegii, Danii, Szwecji, Islandii, Czech, Rosji, Polski oraz krajów strefy euro.
Falsyfikaty były wysokiej jakości, posiadały numery, serie, a nawet zabezpieczenia zbliżone do oryginalnych
– Falsyfikaty były wysokiej jakości, posiadały numery, serie, a nawet zabezpieczenia zbliżone do oryginalnych – wskazuje Krzysztof Wrześniowski.
Ile osób w ten sposób nabyło fałszywki i ile Tomasz P. zarobił na procederze – to wciąż jest ustalane. Dzięki współpracy z koordynatorem CBŚP ds. fałszerstw oraz z oficerami łącznikowymi w Europie dotychczas potwierdzono, że banknoty, jakie wyszły z domowej „wytwórni” polskiego fałszerza, zostały ujawnione w Czechach.
Czytaj więcej
Sprawy o podrabianie banknotów mają trafiać do jednej prokuratury. To coś na kształt specjalizacji.
Tomasz P. nie był dotąd karany. Teraz za fałszowanie pieniędzy grozi mu do 25 lat
Kim jest 47-latek? To mieszkaniec Małopolski, dotychczas nie był karany ani notowany.
W Prokuraturze Okręgowej w Szczecinie, która nadzoruje śledztwo, mężczyzna usłyszał zarzuty fałszowania pieniędzy. Decyzją sądu trafił do tymczasowego aresztu. Sprawa ma charakter rozwojowy – policjanci CBŚP ustalają pełen zakres działalności podejrzanego.
Fałszowanie pieniędzy (i innych środków płatniczych albo dokumentów równoznacznych) – przestępstwo z art. 310 kodeksu karnego jest zagrożone wysoką karą – od 5 do 25 lat pozbawienia wolności. Za wprowadzanie do obiegu takich podróbek grozi z kolei do 10 lat więzienia.