Andrij D. nie figurował w żadnej bazie danych, nie miał dowodu ani paszportu na swoje prawdziwe nazwisko i żył w Polsce pod kilkoma fałszywymi tożsamościami – dlatego warszawscy policjanci nazwali go „Duchem”. Zatrzymali go kilka dni temu w Warszawie. D. miał w mieszkaniu wielkie ilości marihuany, a na parkingu skradzione i wyłudzone luksusowe samochody. Jak ustaliła „Rz” już w listopadzie 2023 r. Andrij D. po raz pierwszy dostał się w ręce policji, lecz wtedy sąd go wypuścił. Na wolności rozwinął skrzydła – dziś śledczy są pewni, że mają do czynienia z przestępczym tuzem.