Funkcjonariusze ABW zatrzymali wczoraj rano cztery osoby zamieszane w aferę łapówkarską w PKN Orlen. Przeszukali też ich mieszkania oraz siedzibę płockiego koncernu.
Z ustaleń „Rz" wynika, że ABW zabezpieczyła dokumenty związane z kontraktami zawieranymi przez Orlen, m.in. na remonty zbiorników na paliwa. Zamówienia realizowała firma związana z 39-letnim biznesmenem Pawłem M. To współwłaściciel kilku spółek z Płocka i Warszawy, które wykonywały prace remontowo-budowlane nie tylko dla Orlenu, ale także m.in. dla Urzędu Miasta Płocka.
Według śledczych, aby zdobyć zlecenia w Orlenie, M. miał korumpować 42-letniego Marka S., od 2008 r. członka zarządu koncernu ds. petrochemii. Z ustaleń „Rz" wynika, że miał mu dać jako łapówkę m.in. kosztowną maszynę rolniczą. Obaj mają zostać dziś przesłuchani. Prokuratura Apelacyjna w Warszawie zamierza im postawić zarzuty korupcji. Będzie też wnioskowała o areszt.
W korupcyjny proceder mieli być też zamieszani dwaj dyrektorzy koncernu nadzorowani przez Marka S. Po złożeniu zeznań zostali zwolnieni. Zastosowano wobec nich poręczenia majątkowe i zakaz opuszczania kraju. – Usłyszeli zarzut nadużycia zaufania w spółce. Ich działanie mogło wyrządzić szkody majątkowe wielkich rozmiarów – mówi „Rz" Waldemar Tyl, wiceszef warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej.
PKN Orlen, który w sprawie jest poszkodowany, nie chce jej komentować. Zapewnia w oświadczeniu, że będzie współpracować z organami sprawiedliwości, by wyjaśnić aferę.
Po akcji ABW minister skarbu wnioskował o zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia rady nadzorczej Orlenu. „Celem posiedzenia powinno być wyjaśnienie przez zarząd okoliczności zaistniałej sytuacji oraz prezentacja podjętych działań" – wyjaśniał resort. Wieczorem rada zawiesiła Marka S. w czynnościach członka zarządu.
Kurs akcji Orlenu na warszawskiej giełdzie spadł wczoraj o 1,3 proc., podczas gdy cała giełda zamknęła się na niewielkim plusie. Indeks największych spółek WIG20 zyskał 0,5 proc.