Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są aktualne wyzwania związane z pseudohodowlami psów w Polsce?
- Na czym polega problem z wydawaniem rodowodów przez stowarzyszenia?
- Jakie regulacje prawne są proponowane w Polsce, aby ograniczyć działalność pseudohodowli?
- Jakie są wątpliwości ekspertów dotyczące nowych projektów ustaw o hodowli zwierząt?
- Dlaczego unijne regulacje mogą mieć istotny wpływ na polskie hodowle i kiedy wejdą w życie?
- Jakie konsekwencje mogą wyniknąć z wprowadzenia nowych regulacji dotyczących hodowli kotów i psów?
Za 100 zł można dziś kupić przez internet „rodowód” dla psa czy kota, ale problem braku jest dużo głębszy niż sprzedawanie kundelków, jako psów rasowych. Choćby rozmnażanie zwierząt z problemami zdrowotnymi, behawioralnymi i genetycznymi.
– Pseudohodowle mają różne oblicza. Mówimy tak o miejscach, w których są dobre warunki, ale psy, bo częściej dotyczy to psów niż kotów, są sprzedawane jako rasowe, choć nikt nie bada, kim byli ich rodzice, nikt ich nawet nie ogląda. Hodowca dostał ze stowarzyszenia, w którym się zarejestrował „rodowód” i tak naprawdę sprzedaje psa w typie rasy np. owczarka niemieckiego, bo zgodnie z regulaminem tego stowarzyszenia to jest owczarek niemiecki – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane.
Ale jest też dużo gorszy typ hodowli, gdzie w klatkach po królikach w stodole hoduje się 100 yorków i gdzie jeden zapładnia matkę, siostry i wiele innych suczek w hodowli.
– Szczenięta , które przychodzą na świat są w bardzo słabej kondycji i takie też hodowca sprzedaje z rodowodem. O ile kiedyś cena, jaką trzeba było zapłacić za takiego psa była dużo niższa od tej z papierami związku kynologicznego, to dziś bywa bardzo niewielka. Z taką sytuacją mamy do czynienia od 2012 r., kiedy dopuszczono możliwość wydawania własnych „rodowodów” przez stowarzyszenia – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz.