Reklama

Psy z pseudohodowli, z pseudorodowodem. Prawo ma chronić przed kupowaniem „kota w worku”

Pseudohodowle psów to dochodowy biznes, który ograniczyć mogą jedynie zmiany w prawie. W Polsce trwa spór, jak to zrobić. Na unijne regulacje przyjdzie bowiem poczekać co najmniej kilka lat.
Psy z pseudohodowli, z pseudorodowodem. Prawo ma chronić przed kupowaniem „kota w worku”

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie są aktualne wyzwania związane z pseudohodowlami psów w Polsce?
  • Na czym polega problem z wydawaniem rodowodów przez stowarzyszenia?
  • Jakie regulacje prawne są proponowane w Polsce, aby ograniczyć działalność pseudohodowli?
  • Jakie są wątpliwości ekspertów dotyczące nowych projektów ustaw o hodowli zwierząt?
  • Dlaczego unijne regulacje mogą mieć istotny wpływ na polskie hodowle i kiedy wejdą w życie?
  • Jakie konsekwencje mogą wyniknąć z wprowadzenia nowych regulacji dotyczących hodowli kotów i psów?

Za 100 zł można dziś kupić przez internet „rodowód” dla psa czy kota, ale problem braku jest dużo głębszy niż sprzedawanie kundelków, jako psów rasowych. Choćby rozmnażanie zwierząt z problemami zdrowotnymi, behawioralnymi i genetycznymi.

– Pseudohodowle mają różne oblicza. Mówimy tak o miejscach, w których są dobre warunki, ale psy, bo częściej dotyczy to psów niż kotów, są sprzedawane jako rasowe, choć nikt nie bada, kim byli ich rodzice, nikt ich nawet nie ogląda. Hodowca dostał ze stowarzyszenia, w którym się zarejestrował „rodowód” i tak naprawdę sprzedaje psa w typie rasy np. owczarka niemieckiego, bo zgodnie z regulaminem tego stowarzyszenia to jest owczarek niemiecki – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz, prezes Fundacji na Rzecz Ochrony Praw Zwierząt Mondo Cane.

Ale jest też dużo gorszy typ hodowli, gdzie w klatkach po królikach w stodole hoduje się 100 yorków i gdzie jeden zapładnia matkę, siostry i wiele innych suczek w hodowli.

– Szczenięta , które przychodzą na świat są w bardzo słabej kondycji i takie też hodowca sprzedaje z rodowodem. O ile kiedyś cena, jaką trzeba było zapłacić za takiego psa była dużo niższa od tej z papierami związku kynologicznego, to dziś bywa bardzo niewielka. Z taką sytuacją mamy do czynienia od 2012 r., kiedy dopuszczono możliwość wydawania własnych „rodowodów” przez stowarzyszenia – mówi Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Reklama
Reklama

– O skali tego biznesu można przekonać się wchodząc na OLX. Wartość psów wystawionych w danej chwili na sprzedaż to 24 mln zł, a bywały dni, że było to nawet 27 mln zł – dodaje

Czytaj więcej

Gmina wypłaci 1500 zł „becikowego” dla czworonoga. Zapadła decyzja

Rodowód za 100 zł

Liczba pseudohodowli w Polsce jest szacowana na ok. 15 tys. Obrońcy zwierząt chcą uregulować ich działalność, projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt oraz zmianie niektórych innych ustaw (druk nr 700). Taki cel stawia sobie też projekt poselski ustawy o działalności stowarzyszeń felinologicznych i kynologicznych oraz organizacji hodowli psów i kotów rasowych (druk nr 837) przygotowany przez posłankę Ewę Szymanowską (klub parlamentarny Centrum). Oba projekty rozpatrywała w ubiegłym tygodniu sejmowa Komisja Nadzwyczajna do spraw ochrony zwierząt.

– Żeby poprawić los psów i kotów, musimy działać wielokierunkowo. Jednym z elementów musi być wyeliminowanie stowarzyszeń, które legitymizują działalność pseudohodowli . Te biznesy wzajemnie się napędzają, co niedawno sama przetestowałam kupując za 100 zł „rodowód” dla mojego yorka, którego przygarnęłam ze schroniska. Z pewnością nikt nie sprawdził nawet danych zapisanych w czipie, bo gdyby to zrobił, to dowiedziałby się, że pod tym numerem zarejestrowany jest pies, który w papierach jest teraz suczką hodowlaną – tłumaczy posłanka Ewa Szymanowska.

„Rodowód”, który kupiła wystawiono 9 lutego i po numerze można wywnioskować, że tylko w tym roku to stowarzyszenie wydało ich już ponad pięć tysięcy.

– Proszę sobie policzyć, jaki biznes jest robiony na rozmnażaniu zwierząt bez zachowania standardów hodowlanych. Skutkiem tego jest cierpienie zwierząt, rozmnażanie chorych, które potem trafiają do schronisk, bo właściciele nie chcą ponosić kosztów leczenia albo są zaskoczeni, że rasowy pies nie ma cech swojej rasy – mówi posłanka.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Patoschroniska w Polsce. Prof. Andrzej Elżanowski: Czipowanie nie rozwiąże problemu

Eksperci mają wątpliwości

Jej projekt zakłada obowiązkową rejestrację stowarzyszeń hodowców kotów i psów rasowych. Prowadzenie rejestru byłoby zadaniem ministra rolnictwa, a tylko wpisane do niego stowarzyszenia mogłyby wydawać rodowody. Stowarzyszenia miałyby obowiązek przyjęcia regulaminów hodowlanych dla ras, dla których wydają rodowody. Projekt określa też zasady utrzymywania i rozrodu kotów oraz psów rasowych. Zgodnie z nim hodowla mogłaby być prowadzona w budynkach, pomieszczeniach lub innych miejscach zapewniających ochronę przed niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi oraz odpowiednie warunki bytowania i ochrony dla danej rasy. Utrzymywanie powyżej 20 sztuk zwierząt w hodowli starszych niż sześć miesięcy, wymagałoby dodatkowo zezwolenia wójta (burmistrza, prezydenta miasta). Projekt przewiduje też kary dla stowarzyszeń i dla hodowców.

– To stowarzyszenia będą musiały pilnować, by w ich szeregach nie było pseudohodowli. Nie będzie nikomu opłacało się wydawać rodowodu za 100 zł, jeśli może dostać 100 tys. zł kary – przekonuje posłanka Szymanowska.

Taką maksymalną karę będzie mógł nałożyć na stowarzyszenie minister rolnictwa, gdy, na przykład, stwierdzi, że stowarzyszenie wydaje rodowody bez weryfikacji, czy prowadzi księgi hodowlane niezgodnie z zatwierdzonymi programami.

Przedstawiciele organizacji broniących praw zwierząt uważają, że projekt nie rozwiąże problemu, bo brak w nim wystarczających mechanizmów kontrolnych hodowców i stowarzyszeń.

– Projekt poselski usankcjonuje istniejący stan. Jeśli hodowla jest w stowarzyszeniu i działa zgodnie z jego regulaminem, to znaczy, że jej psy są rasowe. A gdzie badanie genotypu? – pyta Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Reklama
Reklama

– Powinniśmy przyjąć takie prawo, które z jednej strony zagwarantuje odpowiednie warunki hodowli zwierząt, w których nie będą one wykorzystywane do ciągłego rozmnażania, a z drugiej strony, osoby, które chcą nabyć np. kota bengalskiego czy kota brytyjskiego będą miały gwarancję, że zwierzę, które kupiły lub zaadoptowały jest rzeczywiście przedstawicielem tej rasy – mówi Agata Kruszona-Zawadzka, prezes Klubu Kota X-Treme i międzynarodowy sędzia felinologiczny w TICA.

Żeby ten efekt osiągnąć, potrzebujemy, zdaniem ekspertki, standardów hodowlanych dla każdej rasy i profesjonalnej kontroli ich przestrzegania.

– Powinniśmy, jako hodowcy, mieć samorząd zawodowy na wzór np. zawodów prawniczych. W końcu zajmujemy się żywymi istotami. I taki samorząd złożony z profesjonalistów najlepiej sprawowałby kontrolę nad hodowcami, prowadząc centralny rejestr zwierząt, a nie hodowców. Wtedy nie będzie sensu migrować między stowarzyszeniami, żeby ukryć np. to, że kotka ma trzy razy w roku kocięta – uważa Agata Kruszona-Zawadzka.

Również Marcin Mank, prezes Unii Felinologii Polskiej uważa, że trzeba być ostrożnym, aby nowa regulacja nie zalegalizowała istniejącej patologii.

– Jeśli chcemy rozwiązać problem, który zobrazowała posłanka Szymanowska swoją prowokacją, to musimy zacząć od „wyjęcia” hodowli spod ustawy o stowarzyszeniach i stworzyć dedykowane im przepisy, a następnie w przepisach wykonawczych przyjąć minimalne warunki hodowlane. W ten sposób podniesie się poprzeczka dla hodowli, jeśli chodzi o dobrostan zwierząt i będzie podstawa prawna do ich kontroli i ewentualnego karania – mówi prezes Mank.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy

Na unijne prawo jeszcze poczekamy

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi najchętniej z regulowaniem hodowli poczekałoby do przyjęcia procedowanego w Parlamencie Europejskim rozporządzenia w sprawie dobrostanu psów i kotów oraz możliwości ich śledzenia. Rozporządzenie powinno zostać przyjęte jeszcze w tym roku i ma zacząć obowiązywać po dwóch latach, ale z wyjątkami.

– W przypadku przepisów o hodowlach vacatio legis wyniesie pięć lat. Nasze zwierzęta nie mogą już tyle czekać – uważa adwokat Sara Balcerowicz.

Projekt unijny przewiduje, że podmioty prowadzące hodowle powinny wprowadzać psy lub koty do obrotu wyłącznie po uzyskaniu zgody właściwego organu. Zabroni też krzyżowania psów i kotów z tej samej rodziny.

– Myślę , że rozporządzenie ostatecznie rozwiąże problem, bo wprowadza kontrolę hodowli. Choć zanim będzie lepiej, musimy się spodziewać wysypu bezdomnych psów, które zostaną z tych pseudohodowli wyrzucone ze strachu przed kontrolą – uważa Katarzyna Śliwa-Łobacz.

Sądy i trybunały
Rząd nie publikuje wyroków TK. RPO: nie ma do tego podstawy prawnej
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX
Nieruchomości
Koniec obowiązku. Rząd zmienia zasady dla właścicieli nieruchomości
Prawo w Polsce
Będzie nowy obowiązek dla właścicieli psów. Rząd przyjął projekt ustawy
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Praca, Emerytury i renty
13. emerytura nie dla każdego. Ci seniorzy nie otrzymają świadczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama