Prawo i Sprawiedliwość ogłosiło, że 7 marca w Krakowie chce rozpocząć swój marsz po władzę. To nad wyraz ambitny pomysł zważywszy, że właśnie pojawił się pierwszy sondaż, w którym PiS spadł poniżej magicznego progu 20 proc. poparcia. A partia Jarosława Kaczyńskiego mierzy się dziś chyba z najpoważniejszym kryzysem wewnętrznym od co najmniej półtorej dekady.
Czytaj więcej
Kolejna runda frakcyjnego starcia rozgrzewa PiS. Ale to dalej walka na polu Jarosława Kaczyńskieg...
Czy PiS ulega suwpolizacji? A może po prostu pada ofiarą TikToka?
Z jednej strony PiS stał się zakładnikiem polityki już nawet nie twitterowej, a tiktokowej – to ogłupiające widzów algorytmy rekomendacji krótkich filmików, a nie zdrowy rozsądek definiują polityczne cele i agendę tej partii. Suwpolizacja, czyli radykalizacja w kierunku antyeuropejskim, antyzachodnim, suwerenistycznym jest tego skutkiem, a nie przyczyną. Dlatego – i to po drugie – w partii bezwzględnie ścierają się dwie grupy: zsuwpolizowana grupa maślarzy i harcerze Mateusza Morawieckiego, którzy walczą dziś o przetrwanie i o to, by nie dać się wypchnąć z partii.
Wojna na Bliskim Wschodzie daje prezydentowi alibi do ewentualnego podpisania ustawy o SAFE. Suwerenność suwerennością, ale dziś w obliczu kolejnej wojny musimy się jak najszybciej zbroić – może powiedzieć Nawrocki i podpisać ustawę.
Dlatego też ogłoszenie „marszu po władzę” wygląda na ucieczkę do przodu. A ściślej na próbę zagrania melodii, którą PiS dobrze zna. Wszak to w Krakowie najpierw w 2014 r., a potem dziesięć lat później PiS ogłaszał nazwiska kandydatów na prezydenta, którzy następnie wygrywali wybory. Jarosław Kaczyński ogłaszając niedawno w Radio Maryja, że wybrał już osobę, którą PiS będzie chciał uczynić kandydatem na premiera i twarzą kolejnej kampanii wyborczej, zdaje się mówić: do trzech razy sztuka. O tym, jak inna jest sytuacja dzisiaj do tej z 2024 i 2014 r. pisałem niedawno. Ale teraz dochodzi do tego jeszcze jeden aspekt: wojna Donalda Trumpa z Iranem.