Siły Republiki Islamskiej są na tyle mocne, struktury ją wspierające na tyle zorganizowane, brak zorganizowanej opozycji na tyle oczywisty, że scenariuszy rozwoju sytuacji może być wiele. Wielka lokalna wojna w grę raczej nie wchodzi, ale też nie ma żadnej gwarancji, że szybko uda się zatrzymać eskalację.
Mimo śmierci Alego Chamenei – Najwyższego Przywódcy, liderów Korpusu Strażników Rewolucji i irańskich militarystów, drugi szereg elity władzy, nie wspominając już o wszystkich zaangażowanych w system, ma wystarczająco dużo sił, by utrzymać władzę. I równie dobrze może to być władza konfrontacyjna wobec USA, jak i koncyliacyjna. W pierwszym przypadku konflikt będzie trwał i na jakiś czas jeszcze bardziej zaogni sytuację w regionie, bijąc w światową stabilizację i gospodarkę. Nie można lekceważyć otwartych i ukrytych sojuszników Iranu, jak jemeńscy Huti czy finansowane przez Teheran grupy terrorystyczne w świecie islamu i na Zachodzie, z Europą i Stanami Zjednoczonymi na czele. Może polać się krew i to wielkimi strumieniami, bo tym razem prócz działania w interesie Teheranu motywem będzie również zemsta za śmierć przywódców Republiki, których już nazwano męczennikami.
Czytaj więcej
Śmierć ajatollaha Alego Chameneiego to kluczowy moment dla Iranu i amerykańsko-izraelskich planów...
Donaldowi Trumpowi trudno będzie ogłosić wtedy wojskowy sukces operacji. Aa tym bardziej polityczny i będzie musiał zmierzyć się z coraz bardziej krytyczną odpowiedzią własnego społeczeństwa. Nie zdecyduje się też pewnie na wprowadzenie na wojenną arenę sił lądowych; Iran jest niemal pięciokrotnie większy od Polski, jest terenem wojskowo bardzo trudnym, a próba pacyfikacji tego wielkiego i ludnego kraju wydaje się z góry skazana na niepowodzenie.
Jaki jest najlepszy scenariusz dla Donalda Trumpa?
Jedyne zatem, co możliwe, i to dla Trumpa najlepszy scenariusz, jest doprowadzenie do szybkiej zmiany elit władzy (kimkolwiek by nie były) i ogłoszenie upadku reżimu Alego Chameneiego. Waszyngton mógłby wówczas rozmawiać z Teherenem z pozycji pseudopartnerskiej po drugiej stronie, mając Republikę Islamską w wersji light, która pójdzie na warunki Waszyngtonu i zmieni kurs dostosowując się do oczekiwań Trumpa. Zapewne byłyby to: rezygnacja z programu jądrowego, zamknięcie projektu uzbrajania się w rakiety balistyczne, koniec wspierania terroryzmu islamskiego i jakaś forma współpracy z Ameryką w dziedzinie surowców energetycznych. Nie musiałaby to być – przynajmniej w sensie propagandowym – kapitulacja, bo w zamian Iran otrzymałby obietnice stopniowego wycofywania sankcji; a to sprawa z perspektywy Teheranu fundamentalna.