Reklama

Pakistan i talibowie. Bitwa byłych sojuszników w cieniu wielkiej wojny Trumpa

Jeśli Kabul i Islamabad nie zawrą szybko kolejnego porozumienia, to cały region od Turcji po Indie – które dzieli ponad 2,5 tys. km - będzie ogarnięty wojnami
Talibowie w prowincji Momand Dara w Afganistanie

Talibowie w prowincji Momand Dara w Afganistanie

Foto: REUTERS/Stringer

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie czynniki przyczyniają się do obecnego konfliktu między talibami a Pakistanem?
  • Jakie są historyczne i etniczne powody eskalacji napięć między tymi krajami?
  • Jaką rolę odgrywają inne kraje regionalne, takie jak Chiny i Indie, w tym konflikcie?
  • Jakie są potencjalne skutki eskalacji konfliktu dla całego regionu od Turcji po Indie?

Po gwałtownej wymianie ciosów militarnych między talibami i Pakistanem, ich konflikt zamienił się w ciąg starć nadgranicznych. A te trwają prawie bez przerwy od sierpnia 2021 roku gdy talibowie zdobyli władzę w Kabulu.

– W najbliższym czasie afgańscy talibowie oświadczą, że są zadowoleni z wykonanych operacji i chcieliby na tym zakończyć. Pytanie, jak zareaguje na to Pakistan. Możliwe, że jakiś czas będzie jeszcze prowadził swoje wojskowe operacje – uspokaja jedna z rosyjskich ekspertek od niespokojnego regionu, Jelena Suponina.

Granica dzieli Pasztunów, którzy chcą szariatu – i w Afganistanie, i w Pakistanie

Główną przyczyną niecichnącej wojny między Kabulem i Islamabadem jest pakistańskie ugrupowanie talibów TTP. To alians plemienny Pasztunów, ludu będącego jednym z głównych etnosów Pakistanu i dominującego w jego północno-zachodniej części. A jednocześnie będącego główną grupą etniczną w Afganistanie.

W czasie amerykańskiej interwencji w Afganistanie, pod naciskiem Waszyngtonu Pakistan prowadził wielokrotnie akcje wojskowe przeciw Pasztunom po swojej stronie granicy – wspierali cały czas talibów. Żadna operacja nie zakończyła się sukcesem, tak jak i próba załagodzenia konfliktu poprzez przekazanie im władzy w jednym z nadgranicznych rejonów, gdzie wprowadzili prawo szariatu – na co Islamabad się zgodził.

Reklama
Reklama

„Mimo obecnego zaostrzenia sytuacji istnieje obawa, że obecnie pakistańskie władze mogą powtórzyć cykl kapitulacji wobec TTP, a nawet pozwolić im na pewien poziom lokalnej autonomii” – sądzi londyński think tank RUSI. Eksperci uważają, że ustępowanie przed radykalnymi i terrorystycznymi ugrupowaniami do niczego nie prowadzi, poza eskalacją konfliktu z ich strony – ustępstwa bowiem ich rozzuchwalają.

Porozumienie zarówno z nimi, jak i z ich talibańskimi sojusznikami jest jednak bardzo trudne. W czasie ostatnich rozmów pokojowych prowadzonych na przełomie roku w Turcji Pakistańczycy nie mogli porozumieć się z wysłannikami Afganistanu. – Ich delegacja dostawała instrukcje i z Kabulu i z  Kandaharu (siedziby duchowego przywódcy talibanu, „Wodza Wiernych” Hibatullaha Achindzadzy–red.). Nie mogli się zdecydować, które polecenia wypełniać – opowiadają Pakistańczycy.

Coraz silniejsze uderzenia z obu stron

Alternatywą jest jednak wojna. Od 2021 roku mniej więcej co sześć miesięcy dochodzi do coraz gwałtowniejszych starć nadgranicznych. Koncentrują się one głównie w rejonie Przełęczy Chajberskiej, najczęściej w okolicach miejscowości Torkham. Od starożytności Przełęcz stanowi drogę łączącą Bliski Wschód z indyjskim subkontynentem. „W tym trudno dostępnym regionie od dawna mają swe bazy różne grupy terrorystyczne, które mogą zawierać sojusze z talibami, pakistańskim wywiadem, innymi siłami zewnętrznymi, ale tak naprawdę nikomu się nie podporządkowują. Kompleks słynnych jaskiń Bora Bora, w których ukrywał się bin Laden po amerykańskim ataku znajduje się w tym rejonie” – opisują region eksperci.

Z biegiem lat początkowe starcia nadgraniczne zaczęły powoli eskalować. W październiku 2025 roku regularne walki armii pakistańskiej z talibami trwały już cały tydzień. Lotnictwo Islamabadu po raz pierwszy zbombardowało wtedy Kabul i kilka innych miejscowości w Afganistanie, celując w bazy TTP. Obecnie lotnicze uderzenia były już skierowane przeciw afgańskim instytucjom rządowym, jak i Kandaharowi. Islamabad wyraźnie sugerował, że jest gotów zniszczyć cały system władzy talibów.

Oni z kolei po raz pierwszy wykonali uderzenia daleko w głąb pakistańskiego terytorium – przy pomocy dronów. – Talibowie dostali te drony z Chin, obiecując że będą zwalczać „Państwo Islamskie” i innych terrorystów – mówi była dziennikarka pakistańska Shama Junejo.

Pakistan wzywa sąsiadów, by wspólnie obalić talibów

Pekin ściśle jednak współpracuje z Pakistanem, pakistańska armia jest obecnie dość uzależniona od dostaw chińskiego uzbrojenia. Ale Chiny chciały też poprzez inwestycje wciągnąć w swą orbitę nowe władze w Kabulu. Mimo bowiem afgańskich zapewnień ich kraj znów staje się przystanią dla różnych ugrupowań terrorystycznych. Co najmniej dwa mogłyby stanowić zagrożenie dla chińskiej prowincji Sinkiang, zamieszkałej przez muzułmańskich Ujgurów.

Reklama
Reklama

– Cały czas pozostaje pytanie, czy Pekin podejmie aktywne działania, by ustanowić bardziej sinocentryczny porządek polityczny i bezpieczeństwa w swoim bezpośrednim sąsiedztwie. Czy też nadal będzie tam powstawał i ewoluował bardziej nieuporządkowany system – mówi ekspert Lukas Fiala.

Już w pierwszym dniu obecnych, najnowszych starć niektórzy politycy pakistańscy zwrócili się do najważniejszych państw regionu, w tym Pekinu. – Pakistan potrzebuje poparcia Chin, Iranu i Rosji dla zmiany reżimu w Afganistanie – na umiarkowane władze pasujące wszystkim sąsiadom. (…) Potrzebujemy wspólnej strategii – apelował były pakistański minister informacji Fawad Hussein.

Czytaj więcej

Naloty na cele w Iranie. Światowi przywódcy boją się najgorszego

Chiny i Rosja podjęły jednak próby mediacji między obu państwami, nie widać by chciały posłuchać wezwania do obalenia talibanu. Iran zaś wypadł z gry, znów zaatakowany przez USA i Izrael. Nikt obecnie nie jest w stanie przewidzieć, jak to kolejne uderzenie w ajatollahów wpłynie na sytuację na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Żadna ze stron nie była uzależniona od Teheranu (tak, jak Pakistan od Chin w kwestiach wojskowych). Talibowie natomiast byli skłóceni z ajatollahami z powodu deportacji afgańskich uchodźców z Iranu, co doprowadziło do dużych problemów. Ale irańskie poparcie mogłoby bardzo wzmocnić każde z państw.

Indie i widmo ciosu w plecy

Charakterystyczne, że Islamabad nie zwracał się do USA, jak też do swego indyjskiego rywala. Waszyngton porzucił swego najbliższego niegdyś sojusznika w regionie, ustępując nawet Chinom rynek pakistańskiego uzbrojenia.

Islamabad zaś dopiero co toczył wojnę z Indiami, które cały czas oskarża o wspieranie talibów. W Islamabadzie obawiają się, że w przypadku przejścia obecnego konfliktu w otwartą wojnę z talibami, mogą dostać cios w plecy od armii indyjskiej. A Indie oskarżają Pakistan o to, o co ten oskarża Afganistan – wspieranie separatystów.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Indie–Pakistan. Wielkiej wojny na razie nie będzie

– Totalna wojna między Pakistanem a Afganistanem byłaby katastrofą dla regionu. Dalsza destabilizacja ośmieliłaby grupy terrorystyczne (już obecne w Afganistanie – red.), a zagraniczni bojówkarze, wydalani z innych części świata, ponownie napłynęliby do ogarniętego wojną Afganistanu i Pakistanu – przestrzegała jedna z londyńskich ekspertek, nim jeszcze został zaatakowany Iran. Wraz z uderzeniem izraelsko-amerykańskim cały region stanął na krawędzi destabilizacji.

Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1466
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Konflikty zbrojne
Brytyjski dyplomata: Są cztery scenariusze dla Iranu
Konflikty zbrojne
Ajatollah Ali Chamenei nie żyje? Irańskie media zaprzeczają
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Konflikty zbrojne
Trump o operacji w Iranie: Mogę atakować długo albo zakończyć ataki w 2-3 dni
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama