Ofensywa na północnym zachodzie kraju rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku po zamachu na lotnisko w Karaczi. Zginęło wówczas 38 osób, w tym dziesięciu członków samobójczego komanda talibów. Odpowiedzialność za atak wzięli Talibowie i co ciekawe także bojownicy Islamskiego Ruchu Uzbekistanu. Ci ostatni współpracowali także z Islamskim Ruchem Wschodniego Turkiestanu, którego celem jest utworzenie kalifatu w Azji Środkowej.
Odpowiedzialnym za rekrutację na rzecz IS na terenie Pakistanu ma być m.in Mufti Hassan Swati, który wcześniej dowodził oddziałem pakistańskich Talibów w Peszawarze. Był wśród grupy bojowników, którzy sprzeciwiali się rozmowom pokojowym z rządem. Jego ludzie wzięli odpowiedzialność za falę ataków samobójczych w drugiej połowie 2013 roku.
Jego współpracownikiem jest Hafiz Khan operujący ze swoim oddziałem w Beludżystanie, rozpaczliwie biednej prowincji Pakistanu. Khan kiedyś rywalizował w ramach TTP z Fazlullahem, dowódcą generalny organizacji od 2013 roku.
Swati i Khan są wśród sześciu wysokich rangą członków TTP, którzy "zdezerterowali" na rzecz IS. Według władz Pakistanu Swati dysponuje obecnie 10 tys. bojowników w tzw. grupie transgranicznej oraz szeregiem obozów szkoleniowych. Pakistańscy urzędnicy pytani ostatnio przez reporterów NBC o więcej szczegółów, jedynie potwierdzili, że obecna ofensywa armii ma także na celu wyeliminowanie tej grupy.
Warto zauważyć, że od kiedy pakistańska armia rozpoczęła ofensywę przeciwko Talibom, granicę pakistańsko-afgańską przekroczyło ponad 210 tysięcy Pakistańczyków. Wśród zapewne wielu samych Talibów i zagranicznych najemników.