Z tego artykułu się dowiesz:
- Dlaczego prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie programu wizowego dla białoruskich informatyków z zawiadomienia Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu?
- Jakie nieprawidłowości były związane z programem Poland Business Harbour?
- Co ustaliła sejmowa komisja śledcza ds. afery wizowej w kontekście programu wizowego?
Ściągnięcie do Polski blisko ponad 95 tys. informatyków z rodzinami z Białorusi przez rząd Mateusza Morawieckiego w tzw. programie Poland Business Harbour mogło być złamaniem prawa – zawiadomienie w tej sprawie złożyła Polska Agencja Handlu i Inwestycji, operator programu. Jak ujawniła „Rz”, nikt nie weryfikował umiejętności rzekomych informatyków; wystarczyło, że złożyli oświadczenie, że nimi są (grupy przestępcze handlowały takimi wizami), także wymogi – zamieszkanie w Polsce – pozostawały poza kontrolą państwa. Co więcej, program wprowadzony przez premiera Mateusza Morawieckiego we wrześniu 2020 r., rozszerzono na informatyków z Rosji, a także z Indii, Iranu, Korei, Azerbejdżanu. Specjalne warunki wizowe dla tej grupy (tzw. wizy PBH), które – decyzją polityczną wprowadził premier Morawiecki – nie wynikały z nowelizacji prawa. Sejmowa komisja śledcza ds. afery wizowej ustaliła także, że wprowadzono go mimo negatywnej rekomendacji służb.
W ciągu trzech lat (30 września 2024 r. program został zawieszony decyzją ministra Radosława Sikorskiego) polski MSZ wydał ponad 95 tys. wiz PBH. Najwięcej – 88 tys. 529 obywatelom Białorusi, ale też 1471 Ukraińcom i 2524 wiz Rosjanom, także już po wybuchu wojny na Ukrainie. „Rzeczpospolita” jako pierwsza ujawniła, że na wizy PBH od 2020 r. wjechało do Polski zaledwie ok. 13,5 tys. cudzoziemców, a więc co siódmy, który otrzymał polską specjalną wizę. Co stało się z 80 tys. cudzoziemców? Do dziś nie wiadomo.
Czytaj więcej
Białorusko-ukraińska mafia handlowała specjalnymi wizami Poland. Business Harbour. Otrzymało je co najmniej 30 fikcyjnych informatyków
Polska Agencja Inwestycji i Handlu zawiadamia prokuraturę. Ale nie przedstawia dowodów
Pośrednikiem między chętnymi a firmami, które chciały ich zatrudnić w Polsce była Polska Agencja Inwestycji i Handlu. Ale nie sprawdzała, ile ze zgłoszonych do nich osób ostatecznie wystąpiło o wizę, ani ile osób ostatecznie zdecydowało się na relokację. Nie sprawdzała również, czy zgłaszający byli informatykami. Dopiero po ujawnieniu szeregu wątpliwości, które nagłaśniała „Rzeczpospolita” i komisja śledcza, przeprowadzono kontrolę programu. Jej wyniki spowodowały, że nowe władze PAIH złożyły w listopadzie 2024 r. zawiadomienie do prokuratury w sprawie nadużycia uprawnień przez osoby zajmujące się sprawami majątkowymi Agencji. Wskazały „brak odmiennego traktowania przedsiębiorców z Rosji i Białorusi oraz wydawanie im rekomendacji dla potrzeb wizowych prowadzonych przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych na takich samych zasadach jak przedsiębiorcom z innych państw trzecich, było niezgodne z nieustalonymi przepisami prawnymi i nieustalonymi zobowiązaniami oraz doprowadziło do wyrządzenia znacznej szkody majątkowej w nieustalonej wysokości oraz w nieustalony sposób, stanowiąc działanie na szkodę Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A.”.
Czytaj więcej
Informatyczne firmy, które miały sprowadzić blisko 100 tys. pracowników ze Wschodu pod ostrzałem kontroli – PAIH, CBA, komisji śledczej, a niebawem...
Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa. Dlaczego? – Złożone zawiadomienie było niezwykle lakoniczne i nie można było ustalić, na czym miało polegać ewentualne przestępstwo – wskazuje prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Jak dodaje, alarmowane w zawiadomieniu „uzasadnione podejrzenie bezprawnego udziału spółki w procederze uzyskiwania wiz wjazdowych stanowiących w szczególności przedmiot zainteresowania powołanej przez Sejm RP komisji ds. wpływów oraz NIK” nie miało nic wspólnego ze skutkiem wskazanego przestępstwa, tj. z wyrządzeniem znacznej szkody majątkowej.
Prokuratura podjęła próbę uzyskania bardziej szczegółowych informacji od zawiadamiającego. Prok. Skiba: – Zeznania upoważnionego pracownika PAIH nie wniosły jednak nic istotnego dla rozstrzygnięcia, albowiem nie potrafił on odpowiedzieć na szereg zadanych pytań, które były kluczowe i zasłaniał się niewiedzą.
Czytaj więcej
Siedmiu podejrzanym, w tym 25-letniemu protegowanemu wiceministra MSZ, prokuratura zarzuca korupcję przy przyspieszaniu procedur wizowych. Piotr Wa...
Na odmowę wszczęcia śledztwa PAIH złożył zażalenie. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie podtrzymał jednak decyzję.
Co ustalił? „Utrzymując w mocy zaskarżone postanowienie Sąd podkreślił, że słusznie wskazuje organ prowadzący postępowanie przygotowawcze, że z zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa nie sposób wysnuć, o jakich działaniach, czynach lub rzekomo łamanych przepisach prawa zawiadamia skarżący. Zarówno zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, jak i zażalenie na słuszne postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa były lakoniczne, ogólne i nieprecyzyjne”. Nie wskazał też dowodów na przestępstwo menadżerskie.
Śledztwo w sprawie wiz PBH w zielonogórskiej prokuraturze. Konsulom kazano szybko wydawać wizy bez sprawdzenia cudzoziemców
Czy to oznacza, że nie było nieprawidłowości w programie Poland Business Harbour? Nie. Pod koniec lipca ubiegłego roku Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze wszczęła śledztwo, po zawiadomieniu posłów z sejmowej komisji śledczej ds. afery wizowej oraz ówczesnego prezesa NIK Mariana Banasia w sprawie przekroczenia uprawnień oraz niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych, w tym urzędników Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w związku z procedurami wizowymi w ramach programu PBH w latach 2020-2023.
95 115 wiz z adnotacją „PBH” wydano w trybie nieprzewidzianym przez ustawę o cudzoziemcach, program ten także nie został formalnie przyjęty przez Radę Ministrów, nie znowelizowano prawa dla takich ułatwień
95 115 wiz z adnotacją „PBH” wydano w trybie nieprzewidzianym przez ustawę o cudzoziemcach, program ten także nie został formalnie przyjęty przez Radę Ministrów, nie znowelizowano prawa dla takich ułatwień. Do polskich konsulów kierowano z MSZ pisma zawierające polecenia preferencyjnego traktowania wniosków wizowych, w ramach programu m.in. priorytetowego rozpatrywania wniosków wizowych obywateli Białorusi z sektora ICT (Technologii informacyjno-komunikacyjnych) zakwalifikowanych do programu PBH oraz wydawaniu im i ich rodzinom wiz z adnotacją „Poland.Business Harbour”. Konsulom nakazywano akceptowanie wniosków także od osób innych narodowości niż białoruska, jeśli pracowały dla firm relokujących się do Polski – tylko na podstawie wniosku ich pracodawcy. Z niewiadomych i niejasnych do dziś powodów, program rozszerzono na kolejne kraje (m.in. Ukrainę, Rosję, Armenię, Gruzję, Mołdawię) oraz na firmy i specjalistów branży IT.
Patologii wokół programu było więcej. Po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą gwałtownie wzrosło zainteresowanie aplikantów polską wizą dla informatyków i ich rodzin, którą gwarantował specjalny program „Poland.Business Harbour” Rosyjskie podmioty przejmowały białoruskie spółki, by skorzystać z tego rządowego programu wizowego. Jak pisała „Rz”, tylko dla jednej takiej firmy „białoruskiej” wydaliśmy 370 polskich wiz – Rosjanom. Posłowie komisji potwierdzili ustalenia „Rzeczpospolitej”: firm, zwłaszcza z terenu Rosji, które relokowały się do Polski, nie sprawdzano. Obowiązki konsulów sprowadzały się wyłącznie do wydania zgody na wizę.
– Śledztwo trwa, nikomu nie postawiliśmy zarzutów – mówi nam prok. Ewa Antonowicz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. Prowadzi je zespół śledczych, w którym są również przedstawiciele służb specjalnych.