Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie zmiany w kodeksie wyborczym proponują senatorowie Koalicji Obywatelskiej?
- Dlaczego Koalicja Obywatelska chce zmniejszyć liczbę komisarzy wyborczych oraz jakie kontrowersje to wzbudza?
- Jakie zmiany w organizacji obwodów głosowania są planowane i dlaczego?
- Czy i jakie zmiany w liczbie posłów wybieranych w poszczególnych okręgach przewiduje projekt nowelizacji kodeksu wyborczego?
- Jak różnią się podejścia posłów i senatorów KO do zmian w prawie wyborczym?
Komisarz wyborczy to terenowy przedstawiciel PKW, który odpowiada za organizację wyborów na swoim terenie, w tym za powoływanie komisji obwodowych. Obecnie komisarzy jest 100. Koalicja Obywatelska chce zmniejszyć ich liczbę do 49, wymieniając obecnych na nowe osoby. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita”, to jeden z elementów głębokiej nowelizacji kodeksu wyborczego, którą złożyli senatorowie KO.
Projekt ma być odpowiedzią na kontrowersje wokół wyborów prezydenckich w 2025 r.
Projekt wpłynął 18 lutego, a przedstawicielem wnioskodawców jest senator KO Waldy Dzikowski, współautor kodeksu wyborczego z 2011 r. Powody złożenia projektu? Jak wynika z uzasadnienia, są nimi m.in. liczne protesty po wyborach prezydenckich w 2025 r. „Nieprawidłowości, które wystąpiły m.in. przy wydawaniu kart do głosowania oraz przeliczaniu głosów w wyborach prezydenta RP, a także sposób postępowania z rozpatrywaniem rekordowej liczby protestów wyborczych, zachwiały poczuciem bezpieczeństwa u obywateli oraz obniżyły poziom zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa” – czytamy.
Czytaj więcej
Do Sądu Najwyższego trafiło dotychczas ponad 54 tys. protestów wyborczych. Trzy zostały już uznan...
I rzeczywiście, niektóre projektowane zmiany mają usprawnić przeprowadzenie kolejnych wyborów. Senatorowie proponują np. zmniejszenie maksymalnej liczby mieszkańców, dla których tworzy się stałe obwody głosowania, z 4 do 3 tys. Tłumaczą to „zjawiskiem coraz częściej widocznym przy każdych przeprowadzanych ostatnio w Rzeczypospolitej wyborach, czyli tworzącymi się długimi kolejkami, powodującymi niepokój związany z obawą, czy wyborca zdąży w ogóle oddać głos przed zamknięciem lokalu”.