Wybory do Sejmu i Senatu nie będą równe. Sejm nie zdąży tego zmienić

Sejm nie wprowadzi już postulowanych przez PKW zmian w okręgach. Oznacza to, że wbrew konstytucji głos różnych wyborców będzie miał różną wagę.

Publikacja: 20.04.2023 03:00

Zdaniem PKW aktualny podział na okręgi narusza obowiązujące przepisy

Zdaniem PKW aktualny podział na okręgi narusza obowiązujące przepisy

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

W woj. podkarpackim mieszka około 2 mln osób, minimalnie więcej niż w woj. lubelskim. Tymczasem wybiera się w nim pięcioro senatorów, a w lubelskim – sześcioro. To jeden z absurdów w podziale kraju na okręgi do Sejmu i Senatu.

Zgodnie z konstytucją wybory powinny być równe. Takie jednak nie są i nie będą. Z naszych ustaleń wynika, że przed wyborami nie ma już szans na usunięcie nierówności w podziale na okręgi.

Czytaj więcej

Korpus ochrony władzy PiS

PKW domaga się zmian

O tym, że takie zmiany są konieczne, napisała 21 października ub.r. Państwowa Komisja Wyborcza do marszałek Sejmu Elżbiety Witek we wniosku w sprawie zmiany granic okręgów wyborczych i liczby wybieranych posłów.

„Aktualny podział na okręgi określone w załącznikach do ustawy narusza przepisy”’ – napisała komisja, podpierając to wyliczeniami. Zgodnie z kodeksem wyborczym „ustalenia liczby posłów wybieranych w poszczególnych okręgach (...) dokonuje się według jednolitej normy przedstawicielstwa”. Tę ostatnią oblicza się, dzieląc liczbę mieszkańców kraju przez 460 posłów. Zdaniem PKW norma wynosi obecnie 78,4 tys., a biorąc ją pod uwagę, należałoby zmniejszyć liczbę posłów wybieranych w 21 na 41 okręgów.

PKW wylicza, że w 11 z nich należy zmniejszyć liczbę wybieranych posłów o jeden, a w dziewięciu dodać po jednym pośle. Najbardziej poszkodowany jest okręg Warszawa II, zwany potocznie obwarzankiem, w którym liczba wybieranych posłów powinna wzrosnąć aż o dwa.

PKW przeanalizowała też okręgi do Senatu. Tutaj przepisy są bardziej elastyczne, bo obowiązuje nie tyle jednolita norma przedstawicielska, co widełki tworzone na jej podstawie. Z obliczeń PKW wynika, że w przypadku trzech województw liczba mandatów nie odpowiada już widełkom. „W województwach małopolskim i mazowieckim liczba wybieranych senatorów jest zbyt niska, a w województwie śląskim zbyt wysoka” – napisała, zwracając też uwagę na sytuację w woj. podkarpackim i lubelskim. Podkreśliła, że nierówna liczba mandatów przy zbliżonej liczbie mieszkańców jest zgodna z prawem, lecz „budzi wątpliwości”.

Brak chętnych

Pismo z PKW Witek przekazała do Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach i zaległa cisza. W styczniu Sejm uchwalił co prawda nowelizację kodeksu wyborczego, jednak postulatów PKW nie uwzględnił. Teoretycznie ma na to czas do połowy maja, gdy mijają trzy miesiące przed terminem zarządzenia wyborów. Jednak Piotr Sak z PiS, przewodniczący Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach, mówi nam, że zmian nie będzie.

– Niedawno Sejm wprowadził zmiany do prawa wyborczego, a jeśli propozycje PKW nie znalazły uznania na tamtym etapie, nie ma już możliwości ich procedowania, zważywszy na krótki okres przed wyborami – mówi Piotr Sak. Zauważa, że propozycji nowelizacji kodeksu wyborczego w myśl postulatów PKW nie złożyli w Sejmie zarówno posłowie PiS, jak i opozycji.

Niepewny wynik PiS

Dlaczego nie wprowadzono zmian? Czy powodem jest obawa PiS przed utratą mandatów? Taką tezę postawił w lutym Robert Walenciak w tygodniku „Przegląd”. Jego zdaniem obecnie „nadreprezentowane są okręgi, w których PiS ma przewagę, niedoszacowane zaś te, gdzie przewagi nie ma”. Wyliczał, że po wprowadzeniu korekty demograficznej „PiS miałoby trzy mandaty mniej (w siedmiu okręgach straciłoby mandat, w czterech – zyskałoby), a opozycja – trzy więcej”.

Inny wniosek płynie jednak z artykułu opublikowanego również w lutym w portalu Konkret24. Podpierając się opinią eksperta od prawa wyborczego prof. Adama Gendźwiłła, portal pisał, że odpowiedź na pytanie, kto zyskałby na korekcie, „nie jest obecnie możliwa”. Wyliczał, że co prawda w 10 na 11 okręgów, w których powinno ubyć posłów, w ostatnich wyborach zwyciężyło PiS, jednak tryumfowało również w dziewięciu okręgach, w których powinno przybyć po mandacie. PiS wygrało też w obwarzanku, gdzie liczba mandatów miałaby wzrosnąć o dwa.

Również ekspert od systemów wyborczych prof. Jarosław Flis twierdzi, że nie ma pewności, jak zmiana wpłynęłaby na wynik wyborczy, a blokada przed jej dokonaniem ma inne przyczyny. – Działa prosty mechanizm psychologiczny. Strach posłów z okręgów, które miałyby stracić mandaty, działa silniej niż nadzieje tych, u których w okręgach liczba mandatów miałaby wzrosnąć – wyjaśnia.

Zauważa, że to nie pierwszy raz, gdy Sejm nie uwzględnia propozycji PKW dotyczących korekt w okręgach, bo podobne pisma bezskutecznie komisja kierowała też w 2014 i w 2018 r. I ostrzega, że samowola posłów kiedyś może się skończyć. – Najbardziej zadziwiające jest ich przekonanie, że do porządku dziennego przejdzie nad tym Sąd Najwyższy zatwierdzający wynik wyborów. Przecież w pewnym momencie może powiedzieć: złamano reguły konstytucyjne i trzeba zrobić wybory od nowa – mówi prof. Flis.

W woj. podkarpackim mieszka około 2 mln osób, minimalnie więcej niż w woj. lubelskim. Tymczasem wybiera się w nim pięcioro senatorów, a w lubelskim – sześcioro. To jeden z absurdów w podziale kraju na okręgi do Sejmu i Senatu.

Zgodnie z konstytucją wybory powinny być równe. Takie jednak nie są i nie będą. Z naszych ustaleń wynika, że przed wyborami nie ma już szans na usunięcie nierówności w podziale na okręgi.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Polacy o Funduszu Sprawiedliwości. Czy środki wydawano bezprawnie?
Polityka
Wozy tylko do zdjęć i czeki bez pokrycia. Kampania z Funduszu Sprawiedliwości
Polityka
Sondaż: Po publikacji taśm Tomasza Mraza poparcie dla PiS spadło, dla KO wzrosło
Polityka
Na jaki wynik w wyborach do PE może liczyć PiS? Aleksander Kwaśniewski wytypował
Polityka
Jarosław Kaczyński o komisji ds. wpływów rosyjskich. „To sąd kapturowy”
Polityka
Polak uwięziony w Kongu oskarża prezydenta. „To przez niefortunną dyplomację”