Ustawa, określana jako anty-SLAPP (z ang. Strategic Lawsuit Against Public Participation), przewiduje przede wszystkim objęcie ochroną wolności wypowiedzi i przeciwdziałanie nadużywaniu postępowań cywilnych do ograniczania debaty publicznej i uciszania krytyki. Nowe przepisy, które wdrażają dyrektywę Unii Europejskiej, mają spowodować, że trudniej będzie wykorzystywać procedury prawne jako narzędzie nacisku lub zastraszania. Chodzi o ustawę o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej.

Szybsza ścieżka dla pozwanych

Zgodnie z nowymi przepisami pozwany będzie mógł przede wszystkim wystąpić o szybkie oddalenie powództwa jako „oczywiście bezzasadnego”. Po poprawce Senatu przyjętej przez Sejm w piątek powód będzie musiał wskazać okoliczności uzasadniające pozew i pozwalające sądowi ocenić, czy sprawa nie jest oczywiście bezzasadna. Sąd ma dążyć do rozpoznania takiego wniosku w terminie trzech miesięcy. Ustawa przewiduje też możliwość uznania pozwu za nadużycie prawa procesowego, gdy jego wyłącznym celem jest stłumienie lub zakłócenie debaty publicznej.

Czytaj więcej

Rząd przyjął przepisy przeciw pozwom mrożącym debatę publiczną

Sądy mają częściej sięgać po istniejące narzędzia

– Najważniejsze zmiany, które przewiduje ta ustawa polegają przede wszystkim na zwróceniu sądom uwagi na środki, które już są dostępne w kodeksie postępowania cywilnego. Chodzi o możliwość uznania powództwa za oczywiście bezzasadne i oddalenia go na tej podstawie, a także o możliwość uznania wytoczenia takiego powództwa za nadużycie prawa procesowego – mówi adw. Antonina Dębska, która w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie kieruje sekcją praw człowieka.

– Liczymy na to, że sądy będą z tych możliwości korzystały, bo z dotychczasowych badań wynika, że takie instrumenty – choć dostępne – nie były przez sądy wykorzystywane – podkreśliła.

Bardziej powszechnie stosowane mogą być rozwiązania finansowe. Prawniczka wyjaśniła, że ustawa przewiduje możliwość nałożenia grzywny na podmioty inicjujące takie postępowania – do 20-krotności minimalnego wynagrodzenia za pracę, a w szczególnych wypadkach do 100-krotności.

Czytaj więcej

Katarzyna Batko-Tołć: Prawo dla obywateli czy przeciw nim?

– To są realne konsekwencje finansowe. Istotne są też korzystniejsze zasady zwrotu kosztów dla pozwanego. Do tej pory zwrot odbywał się co do zasady według stawek z rozporządzeń, które są bardzo niskie, podczas gdy realne wynagrodzenia pełnomocników bywają kilkanaście albo kilkadziesiąt razy wyższe. Teraz pozwany będzie mógł żądać zwrotu kosztów na podstawie spisu i uzyskać pełny zwrot kosztów zastępstwa procesowego – zaznacza adw. Dębska.

W jej ocenie, ustawa wprowadza także ważne obowiązki informacyjne. Sądy mają publikować zanonimizowane orzeczenia w portalu orzeczeń sądów powszechnych, co powinno zwiększać świadomość prawną i prowadzić do wtórnego potępienia podmiotów inicjujących SLAPP-y. Prawniczka podkreśla, że nadal problemem pozostaje to, że ustawa dotyczy wyłącznie postępowań cywilnych, a nie karnych i osławionego art. 212 kodeksu karnego.

Raport CASE: Polska wśród państw z największą liczbą SLAPP-ów

Prawniczka zaznacza też, że skala problemu SLAPP-ów jest trudna do uchwycenia, bo w Polsce nie ma pełnych, urzędowych statystyk dotyczących tych postępowań. Z raportu CASE (Koalicja przeciwko SLAPP w Europie) wynika jednak, że Polska należy do państw europejskich z największą liczbą takich spraw. – Najczęściej chodzi o sprawy o ochronę dóbr osobistych, kierowane przeciwko dziennikarzom, aktywistom, działaczom społecznym i innym osobom zabierającym głos publicznie. Celem takich pozwów nie musi być wygranie sporu, lecz wywołanie efektu mrożącego – uwikłanie pozwanego w długie, kosztowne i psychicznie obciążające postępowanie, które ma zniechęcić go do dalszej aktywności – dodaje adw. Dębska.

Czytaj więcej

Maciej Zaborowski: To nie jest kraj dla powodów. Czyli o SLAPP

– Zmiana jest fundamentalna i z całą pewnością da nowe instrumenty pełnomocnikom oraz pełnomocniczkom występującym w sprawach dotyczących ochrony debaty publicznej – powiedział „Rz” Konrad Siemaszko z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zastrzega jednak, że kluczowe jest to, jak ustawa anty-SLAPP będzie stosowana w praktyce. – Brzmienie tych przepisów może sprawić, że sądy nadal nie będą skłonne sięgać po część tych instrumentów. Mam jednak nadzieję, że te obawy się nie potwierdzą i że sądy rzeczywiście będą korzystały z nowych rozwiązań – dodaje.

– Oczywiście ta ustawa nie jest końcem drogi, bo sama zmiana w obszarze prawa cywilnego nie tworzy jeszcze pełnego parasola ochronnego dla debaty publicznej. Istnieje ryzyko, że część spraw może po prostu „przeemigrować” do innych trybów, zwłaszcza do postępowań karnych. Dlatego obok wejścia w życie ustawy anty-SLAPP potrzebna jest dalsza dyskusja o szerszej ochronie uczestników debaty publicznej – ocenia prawnik HFPC.

Czytaj więcej

Ustawa anty-SLAPP przyjęta przez Sejm. Za takie pozwy będzie groziła wysoka grzywna

Odnosząc się do samego problemu SLAPP-ów, ekspert dodał, że w Polsce, ale też szerzej na świecie, przyjęła się pewna kultura sięgania po tego rodzaju instrumenty, także dlatego, że, co wynika z obserwacji praktyków, są one skuteczne. – Zanim osoba pozwana albo oskarżona wygra sprawę, postępowanie może trwać wiele lat, a więc efekt zamierzony przez powoda zostaje osiągnięty: pozwany jest przez lata obciążony procesem, kosztami i stresem. Problem ten widać szczególnie na poziomie lokalnym, gdzie małe redakcje czy lokalni aktywiści często nie mają większego zaplecza prawnego ani finansowego. Tam takie działania mogą być jeszcze skuteczniejszym sposobem wywierania presji – zaznacza Siemaszko.

Podczas prac parlamentarnych poprawki do nowych przepisów zgłaszały organizacje zrzeszone w Polskiej Grupie Anty-SLAPP, w tym m.in. ARTICLE 19 Europe, HFPC, Ogólnopolska Federacja Organizacji Pozarządowych oraz Sieć Obywatelska Watchdog Polska. Organizacje te postulują m.in. wyłączenie możliwości pozywania o ochronę dobrego imienia przez podmioty wykonujące władzę publiczną – takie jak organy administracji czy jednostki samorządu terytorialnego – jeśli sprawa dotyczy udziału obywatela w debacie publicznej.

Ustawa anty-SLAPP, której pełna nazwa brzmi „o szczególnych środkach ochrony osób uczestniczących w debacie publicznej”, trafi teraz do podpisu prezydenta. Termin transpozycji unijnej dyrektywy w tej sprawie minął 7 maja.