Korpus ochrony władzy PiS

W zapowiedziach prezesa o kontroli wyborów chodzi o budowanie napięcia i rozdawanie zadań aktywistom.

Publikacja: 26.10.2022 03:00

Korpus ochrony władzy PiS

Foto: PAP, Darek Delmanowicz

Trzeba stworzyć potężny korpus ochrony wyborów. Druga strona właściwie zapowiada, że jak przegra wybory, to tego nie uzna, że będą sami liczyć. Jeżeli będą sami liczyć, to po co? Żeby przegrać? Oni przygotowują się do wielkiej awantury, pewnie później do chodzenia ze skargami do UE – mówił podczas spotkania w Przemyślu prezes Jarosław Kaczyński. Dodał, że „należy zmienić prawo w ten sposób, by metody liczenia były dużo bardziej transparentne i trudniejsze do sfałszowania niż w tej chwili”. I że „potrzebna jest obserwacja”.

Czytaj więcej

Jacek Nizinkiewicz: PiS = Pensje i Stołki

Prezes mówiąc więc o tym, że opozycja sama chce liczyć głosy, działa na świadomość własnych najwierniejszych wyborców i działaczy (któż inny przychodzi na spotkania partyjne?), którzy przerażeni perspektywą, że dojdzie do oszustwa, a potem „przyjdzie Tusk i sprzeda nas Niemcom” mają się zmobilizować i stanąć do walki „o wszystko, tak jak w 1989 roku”. I temu właśnie służy wyszydzany przez sympatyzujące z opozycją media objazd lidera PiS po kraju.

Co więcej, cel ten spełnia. Przywożeni częściowo autokarami „mieszkańcy”, na własne oczy mogą zobaczyć tego opozycyjnego „czarnego luda”, czyli pikiety protestujących otoczone przez policyjne kordony. Jest to dla nich widok pewnie tak samo atrakcyjny jak prezes we własnej osobie, tym bardziej że treść protestów wymyka się postrzeganiu aktywistów jako zbyt abstrakcyjna. Daje za to gotową odpowiedź na pytanie, kto miałby fałszować wybory: to oni, ci krzyczący na ulicy zwolennicy Tuska i Niemców. I kiedy prezes mówi potem na sali, że trzeba chronić wybory przed opozycją, każdy na sali wie, że musi on mieć rację.

W rankingu bez zmian

W najnowszym sondażu IBRiS dotyczącym preferencji partyjnych, który publikowaliśmy w „Rzeczpospolitej” w poniedziałek, poparcie dla poszczególnych partii się prawie nie zmienia. Rośnie za to chęć do głosowania, i to bardzo wyraźnie.

Marcin Duma, szef IBRiS, tłumacząc ten fenomen, zauważa, że obecnie trwa okres „utwardzania twardych”, po to, by można było na nich liczyć później, kiedy kampania wyborcza osiągnie apogeum. Tylko komuś bardzo zmotywowanemu można narzucić takie treści, które mogą wydać się z początku kontrowersyjne, albo zmusić do przyjęcia takich decyzji personalnych, które mogłyby w innym czasie budzić zdumienie, a nawet opór. Duma nazywa to „siadaniem na elektoracie”.

A jak sie już na nim dobrze usiądzie, to można zrobić i powiedzieć wszystko. Wytłumaczyć, że nielubiany „spadochroniarz” otrzymuje jedynkę w danym okręgu dla dobra partii, przekonać, że ludzie Ziobry nie są PiS do niczego potrzebni, pokazać, że brak obiecanej lokalnej inwestycji to nic więcej niż wypadek przy pracy. Można też w ten sposób poradzić sobie z cenami energii czy inflacją. A jeśli wszystko to dla kogoś brzmi jeszcze nieprzekonująco, zawsze pozostanie groźba, że przyjdzie opozycja i sfałszuje wybory. Ta opowieść powtarzana przy rodzinnych stołach trafi do tych, którzy nie chodzą na spotkania wyborcze. Ale to stanie się dopiero na wiosnę. Na razie trzeba wykuwać kadry. We wszystkich tych miejscowościach, do których jedzie prezes, są dziesiątki, setki osób, które chciałyby pomóc mu wygrać, mają czas i energię do „politycznej roboty” i chcą się wykazać.

Zadaniować kadry

– Będziemy organizować obwodowe komitety ochrony wyborów czy biuro ochrony wyborów, tak by każdy, kto jest w takiej obwodowej komisji, mógł się skontaktować, jeśli coś złego się dzieje. I oczywiście to centralne, do którego te obwodowe będą przekazywać informacje (…), i wreszcie do Państwowej Komisji Wyborczej. One muszą być też lokalnie przedstawione do wojewódzkich komisji wyborczych – kreślił wizję wyborczego planu prezes w Przemyślu.

Kto miałby tworzyć takie biura, które – jak wynika z jego słów – miałyby być alternatywną strukturą do PKW? Kto je zorganizuje? Jak będą przekazywać sobie dane? Na czym będzie oparta wiarygodność zbieranych wyników? To wszystko nie ma znaczenia.

Chodzi o to, by budować napięcie i wywoływać obawy, a także rozdać zadania aktywistom. Bo nic tak nie wykuwa kadr, jak odpowiednie zadaniowanie. Co z tego wyjdzie, to sprawa wtórna. Im więcej lokalnych sporów i kłótni będzie się odbywać nad urnami, tym lepiej dla obecnej władzy, której sondaże nie dają wielkich szans na rządzenie po wyborach.

Opowiadanie o fałszowaniu wyborów daje jeszcze jeden zysk: skoro głośno mówi o tym prezes PiS, nie może o tym mówić opozycja, bo wyglądałoby, że powtarza argumenty prezesa. Ten, kto pierwszy wytoczy odpowiednia armatę, może z niej przecież strzelać do woli.

Nie jest to także jedyny, a może nawet najważniejszy sposób na mobilizowanie twardego elektoratu. Wojna polityczna toczy się na wielu frontach: konfliktu z Unią, ataku na Niemcy, o dezawuowaniu sejmowej opozycji nie wspominając. Ale tylko pomysły kontroli głosowania dają możliwość pełnego zaangażowania lokalnych zwolenników, którzy wreszcie zyskają poczucie uczestnictwa, a może nawet misji. Dostaną pewnie jakieś narzędzia, wstęp do biur poselskich, krzesełko w korytarzu partyjnej siedziby i znaczek organizacyjny. Może nawet błogosławieństwo miejscowego biskupa. Jeśli PiS wygra, niektórzy z nich będą mogli liczyć na któreś miejsce do rady gminy w wyborach samorządowych. Jeśli przegra, znajdą sobie coś innego do roboty.

Trzeba stworzyć potężny korpus ochrony wyborów. Druga strona właściwie zapowiada, że jak przegra wybory, to tego nie uzna, że będą sami liczyć. Jeżeli będą sami liczyć, to po co? Żeby przegrać? Oni przygotowują się do wielkiej awantury, pewnie później do chodzenia ze skargami do UE – mówił podczas spotkania w Przemyślu prezes Jarosław Kaczyński. Dodał, że „należy zmienić prawo w ten sposób, by metody liczenia były dużo bardziej transparentne i trudniejsze do sfałszowania niż w tej chwili”. I że „potrzebna jest obserwacja”.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Sondaż: Szef MON do dymisji? Polacy odpowiadają
Polityka
Marcin Mastalerek: Na prawicy nie ma osób, które mają taki talent wiązania ludzi ze sobą, jaki ma Andrzej Duda
Polityka
Prof. Jarosław Flis: Mateusz Morawiecki kandydatem PiS na prezydenta? To jakby PO wystawiła Ewę Kopacz
Polityka
Sondaż: Czy po wyborach europejskich Trzecia Droga się rozpadnie?
Materiał Promocyjny
Jaki jest proces tworzenia banku cyfrowego i jakie czynniki są kluczowe dla jego sukcesu?
Polityka
Andrzej Duda: Skoro Putin chce, by Rosjanie masowo ginęli, to należy to spełnić
Polityka
Sondaż: Kto faworytem w drugiej turze wyborów prezydenckich. Złe informacje dla Morawieckiego