Zaplanowane na czwartek 11 grudnia posiedzenie Komitetu Stałego Rady Ministrów po raz kolejny ma w porządku obrad projekt nowelizacji ustawy o ochronie zdrowia przed następstwem używania tytoniu i wyrobów tytoniowych. Wciąż nie ma bowiem zgody w rządzie co do propozycji Ministerstwa Zdrowia, by wprowadzić nowe zakazy sprzedaży saszetek tytoniowych i jednorazowych papierosów elektronicznych.
Resort zdrowia motywuje zakazy troską o zdrowie obywateli, zwłaszcza tych najmłodszych. Tymczasem Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w kolejnych stanowiskach przedstawianych podczas konsultacji projektu jest sceptyczne wobec projektu – zwłaszcza wobec zakazu sprzedaży smakowych saszetek nikotynowych. Motywuje to tym, że dziś około 3 tys. polskich plantatorów tytoniu produkuje około 20 tys. ton surowca rocznie, a wprowadzanie kolejnych ograniczeń przyniosłoby im szkodę.
Czy w dalszych pracach legislacyjnych resort rolnictwa podtrzyma swoje stanowisko? Zadaliśmy takie pytanie ministerstwu i czekamy na odpowiedź.
Czytaj więcej
Rząd szykuje kontrowersyjny zakaz sprzedaży smakowych saszetek nikotynowych. Nie jest jednak pewne, czy osiągnie tym zdrowotny cel.
Polski tytoń kontra syntetyczna nikotyna
Polski tytoń jest używany dziś do produkcji nikotyny, która jest stosowana w smakowych saszetkach do ssania. Nie są to tzw. snusy, czyli saszetki zawierające liście tytoniu. Zresztą te ostatnie są na terenie Unii Europejskiej zabronione, z wyjątkiem Szwecji.
– Dziś na światowym rynku widać parcie krajów takich jak Chiny, by nikotynę wytwarzać syntetycznie. Ten sposób produkcji nie tylko szkodzi zdrowiu, ale też grozi likwidacją naszych upraw – powiedział „Rzeczpospolitej” Lech Ostrowski, plantator tytoniu z Suwalszczyzny. Dodaje, że dziś dostarczają surowiec krajowemu przemysłowi tytoniowemu, który produkuje także saszetki nikotynowe z użyciem ich tytoniu. – To jest system naczyń połączonych. Jeśli nie będzie się wytwarzać jakichś produktów tytoniowych, odbije się to także na nas, dostawcach surowców. Stracimy duży rynek zbytu – mówi Ostrowski.
Sytuacja polskich plantatorów może być zresztą tym trudniejsza, że negocjowana właśnie umowa Mercosur między Unią Europejską a krajami Ameryki Południowej dotyczy także importu tytoniu. Dziś, jak utrzymuje Ministerstwo Rolnictwa, tytoń stanowi około 11 proc. importu z tego obszaru. Polska delegacja zgłosiła poprawkę do umowy, przewidującą, by tytoń uznać za produkt wrażliwy. Przygotowywane równolegle rozporządzenie o takich produktach mogłoby pozwolić na ustanowienie tzw. hamulców bezpieczeństwa , czyli zawieszenia preferencji, gdyby wolumen importu produktów wrażliwych zagrażał interesom europejskich producentów. Jednak na razie nie ma pewności, czy te środki zostaną wprowadzone.
Zakaz może być kosztowny dla państwa
Tymczasem w dyskusji o projekcie wciąż pada wiele krytycznych głosów ze strony różnych organizacji gospodarczych. Zdaniem Piotra Rogowieckiego, dyrektora departamentu analiz i legislacji Pracodawców RP, zakaz sprzedaży saszetek nikotynowych może nie osiągnąć zakładanego celu zdrowotnego. Grozi bowiem rozrostem szarej strefy i stratami dla krajowych producentów wyrobów tytoniowych i plantatorów tytoniu.
– Pamiętajmy też, że Polska jest objęta procedurą nadmiernego deficytu, a to powinno skłaniać nasze władze do dbania o budżet. Zakaz sprzedaży tych produktów spowoduje, że znikną wpływy z podatku akcyzowego od saszetek, które według projektu ustawy miały sięgnąć w ciągu najbliższych kilku lat kwoty niemal miliarda złotych – przypomina Rogowiecki.
O możliwych szkodach dla gospodarki wspomina też Jakub Bińkowski, członek zarządu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. – Uprawy tytoniu dają pracę tysiącom ludzi. Z tego tytoniu jest produkowana nikotyna używana w saszetkach. Zakaz sprzedaży takich saszetek spowoduje ograniczenie popytu na tytoń i szkody dla plantatorów – przewiduje Bińkowski. Przyznaje on, że wprawdzie można się zastanawiać nad odszkodowaniami dla plantatorów, ale nie uważa tego za najlepsze rozwiązanie. – Zakaz produkcji i sprzedaży saszetek nie tylko naraziłby Skarb Państwa na odszkodowania dla producentów i plantatorów tytoniu, ale też oznaczałby pozbawienie państwa dochodów z podatków od branży tytoniowej – mówi działacz ZPP.
Czytaj więcej
Na szczycie WHO w Genewie doszło do poważnego sporu wewnątrz Unii Europejskiej. Duńska prezydencja, wspierana przez Komisję Europejską, poparła pro...
Szara strefa pełna niebezpiecznych wyrobów
Nie brakuje ostrzeżeń o możliwości pojawienia się szarej strefy, jak to zwykle bywa w przypadkach zakazywania obrotu używkami. Magdalena Szewczyk-Pochrzęst, dyrektor Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego wspomina doświadczenia Belgii, która w 2023 r. wprowadziła podobny zakaz dotyczący właśnie woreczków nikotynowych.
– Tamtejszy rynek nie zniknął, lecz przeniósł się do szarej strefy. Na belgijskim czarnym rynku dostępne są dziś woreczki zawierające nawet 120 mg nikotyny w jednej saszetce, przy czym w Polsce limit to 20 mg – zauważa przedstawicielka KSPT. Dodaje, że około 18 proc. sprzedawców detalicznych na belgijskim rynku w ogóle nie przestrzega wprowadzonych ograniczeń.
o tyle mogą się zmniejszyć w ciągu 5 lat wpływy z akcyzy po wejściu nowych regulacji
Warto dodać, że przyjmując projekt UD213 rząd „wycina” saszetki i produkty nikotynowe bez tytoniu, które w ciągu najbliższych 5 lat mogłyby przełożyć się na wpływy z akcyzy sięgające 8 mld zł. To prawie tyle, ile ostatnio brakowało resortowi zdrowia na zdrowie.