Reklama
Rozwiń
Reklama

Prof. Ryszard Piotrowski o "zamachu stanu": Wielkie słowa mogą nam spowszechnieć

Prezes TK zawiadomienie o „zamachu stanu” złożył dopiero teraz, ale nigdy nie jest za późno, by bronić prawa. Nie można jednak nadużywać wielkich słów, bo nam spowszechnieją - mówi prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego.

Publikacja: 08.02.2025 15:56

prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego

prof. Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego

Foto: tv.rp.pl

Panie profesorze, jak mogłoby wyglądać śledztwo ws. „ustrojowego zamachu stanu”, jeśli zostałoby ono wszczęte?

To zależy, czy uchylone zostałyby immunitety osób, których miałoby ono dotyczyć, jednak w obecnym składzie politycznym Sejmu jest to mało prawdopodobne. Postępowanie mogłoby być prowadzone też przeciwko osobom, które immunitetów nie mają, ale decyzja o tym, czy zostanie wszczęte, zależała już będzie od właściwych prokuratorów. Na razie docierają do nas sprzeczne informacje: z jednej strony o tym, że już się ono toczy, z drugiej – że nie zostało jeszcze zarejestrowane. Dlatego sprawa wciąż jest niejednoznaczna.

Czytaj więcej

Znany prokurator: Michał Ostrowski działa nielegalnie ws. „zamachu stanu"

Analogiczne oskarżenia ze strony obecnie rządzonych mogłyby padać pod adresem obecnej opozycji? W końcu przez ostatnią dekadę to politykom PiS zarzucano łamanie konstytucji.

Z tego, co jest mi wiadome, wnioskuję, że prezes TK dokonał pewnej interpretacji przepisów kodeksu karnego i samej konstytucji. Uznał, że suma naruszeń konstytucji uprawnia do postawienia zarzutu, dotyczącego zmiany konstytucyjnego ustroju państwa przemocą. Gdybyśmy i my przyjęli taką interpretację, musielibyśmy uznać, że mamy do czynienia z wieloma zamachowcami, bo przecież konstytucję naruszano także w okresie, kiedy władzę sprawowała obecna opozycja, a także wcześniej. To otwiera zaś perspektywę do przyjęcia, że wtedy również dokonywany był „zamach stanu”. I – o ile posłowie oraz senatorowie obecnej koalicji mogą czuć się „bezpiecznie”, biorąc pod uwagę skład Sejmu - o tyle ci z obecnej opozycji takiej gwarancji już nie mają.

Gdybyśmy i my przyjęli taką interpretację, musielibyśmy uznać, że mamy do czynienia z wieloma zamachowcami, bo przecież konstytucję naruszano także w okresie, kiedy władzę sprawowała obecna opozycja, a także wcześniej.

prof. Ryszard Piotrowski

Jednak wysnuwanie takich wniosków oznaczałoby, że prawo karne traktowane jest w Polsce jako narzędzie w rywalizacji politycznej, a to nie ma nic wspólnego z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie. Owszem, naruszenia konstytucji wymagają konstytucyjnie przewidzianej odpowiedzi, ale – wprowadzając interpretację tu zastosowaną – zmierzalibyśmy do osiągnięcia skutków o charakterze politycznym, a nie prawnym. Bo przecież, skoro wiadomo, że prezesowi Rady Ministrów nie da się uchylić immunitetu, to postępowanie przeciwko niemu nie będzie prowadzone. Można jedynie powtarzać argumenty o naruszeniu konstytucji, ale to przecież dzieje się w przestrzeni publicznej już od ponad roku.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

"Niczym Katon". Prof. Marek Safjan o ruchu prezesa TK Bogdana Święczkowskiego

Rozumiem, że według pana prowadzenie takiego śledztwa mogłoby doprowadzić do niebezpiecznego precedensu?

Stosunek do pokonanych przeciwników politycznych to kwestia kluczowa w demokracji. Dlatego należy unikać sytuacji, w których dochodzi do wzajemnego wykluczania. W Polsce jednak oponenci nie umieją ze sobą rozmawiać. A zatem tak rozumiany „zamach stanu” już u nas trwa, bo wzajemna wrogość może być postrzegana jako forma przemocy stosowanej przez obie strony. To wszystko dzieje się ze szkodą dla konstytucyjnego ustroju Rzeczpospolitej. Z „zamachem” na dialog i podstawy prawa w przestrzeni publicznej mamy do czynienia zwłaszcza w Sejmie – od początku obecnej i w kilku poprzednich kadencjach. Tego dopuszczają się wszyscy uczestnicy życia parlamentarnego i politycznego.

Czytaj więcej

Ewa Szadkowska: Wniosek Święczkowskiego, czyli zamach na zdrowy rozsądek

Zgadza się pan z zarzutami pod adresem prezesa TK, że – skoro uważa on, iż doszło do przestępstwa – powinien wcześniej zawiadomić prokuraturę?

Nie zgadzam się z zarzutami pod jego adresem. Pretensje te są dla mnie niezrozumiałe, bo trudno mu zarzucić, jakoby kierował się kalkulacją polityczną. Jak wspomniałem wcześniej, taka koncepcja „zamachu stanu” mogłaby bowiem odnosić się również do działania poprzednio rządzących. Dlatego nie wydaje mi się, aby prezes TK angażował się po którejkolwiek ze stron. Rzeczywiście, zawiadomienie o „zamachu stanu” złożył dopiero teraz, ale – kiedy uznamy, że prawo jest naruszane – nigdy nie jest za późno, by go bronić. Moim zdaniem jednak nie można nadużywać wielkich słów, bo może się okazać, że kiedy naprawdę będą one potrzebne, już nam spowszechniały. I straciły na swojej alarmistyczno-perswazyjnej wartości.

Czytaj więcej

„Poważne zagrożenie dla praworządności". Prokuratorzy reagują ws. „zamachu stanu"
Sądy i trybunały
"Niczym Katon". Prof. Marek Safjan o ruchu prezesa TK Bogdana Święczkowskiego
Prawo drogowe
Koniec z masowym oblewaniem kursantów? Pomóc ma nowy system
Edukacja i wychowanie
Oto najlepsze licea i technika w Polsce. Wyniki rankingu Perspektywy 2026
Opinie Prawne
Szymaniak: A ile dywizji ma prokuratura, czyli o powodach obrony Ewy Wrzosek
Samorząd
To już pewne. Będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama