Teren zakładu pracy to nie miejsce dla dzieci

Pozwalając pracownikom na przyprowadzanie dzieci do firmy, pracodawca naraża się na odpowiedzialność w razie, gdyby małoletni został poszkodowany w wypadku. Zasady składania takich wizyt warto wewnętrznie uregulować.

Aktualizacja: 11.09.2016 07:09 Publikacja: 11.09.2016 07:00

Teren zakładu pracy to nie miejsce dla dzieci

Foto: 123RF

Wielu rodziców domaga się od  szefów, aby pozwolili zabrać dziecko do pracy, choćby na godzinę. Wskazują na wyjątkowe sytuacje, np. skrócenie lekcji w szkole, chorobę opiekunki czy odwołane w wakacje zajęcia półkolonijne. Dzieci są też ciekawe, jak wygląda praca mamy czy taty, a i rodzic chciałby pokazać miejsce, w którym spędza dużo czasu.

Jednak zatrudniający, którzy spełniliby takie prośby podwładnych, zastanawiają się, czy wprowadzanie dzieci do zakładu jest dozwolone. Jakie mogą być tego skutki dla pracodawcy? Czy może on sprzeciwić się takim odwiedzinom i w jaki sposób?

Zakaz z regulaminu

Prawo wprost nie reguluje takich sytuacji. Kodeks pracy ani nie zakazuje takich wizyt, ani na nie nie zezwala. Pobyt przedszkolaka czy ucznia w miejscu pracy rodzica, gdzie jest ono narażone na zagrożenia, budzi opory. Od małego dziecka w żadnym wypadku nie można przecież wymagać, aby zapoznało się z funkcjonującymi w zakładzie zasadami, w tym z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy oraz aby ich przestrzegało.

Dostrzegając zagrożenia związane z pobytem dziecka na terenie zakładu, wielu pracodawców w regulaminach czy wewnętrznych politykach wprowadza postanowienie zabraniające wpuszczania małoletnich do firmy. Takie rozwiązanie jest jak najbardziej zgodne z prawem oraz w pełni chroni pracodawców przed ryzykiem wypadków lub ewentualnych szkód z udziałem dziecka. Oczywiście pod warunkiem, że pracodawca sam przestrzega ustanowionego zakazu i nie przymyka oka na pobyt małych członków rodziny pracowników w firmie.

Jaka odpowiedzialność

Co się dzieje, gdy u pracodawcy nie ma takiego zakazu, a rodzic przyprowadzi pociechę i w tym czasie dojdzie do wypadku z jej udziałem? Trzeba rozważyć dwa scenariusze. Pierwszy, gdy dziecko wyrządziło szkodę pracodawcy, a drugi, gorszy, kiedy to ono jest osobą poszkodowaną.

Jeśli dziecko wyrządzi szkodę, nie będzie ponosiło za nią odpowiedzialności. Zgodnie bowiem z art. 426 kodeksu cywilnego nie odpowiada za nią małoletni, który nie ukończył 13 lat. U takich osób co do zasady obciążenie za szkodę dotyka tego, kto jest zobowiązany do nadzoru. Odpowiedzialność ta jest jednak wyłączona, jeśli zobowiązany do nadzoru uczynił zadość temu wymogowi albo gdyby szkoda powstała także przy starannym wykonywaniu nadzoru. Co prawda ryzyko, że dziecko wyrządzi szkodę na terenie zakładu, nie jest zbyt duże, ale jeśli do tego dojdzie, co do zasady naprawia ją rodzic pracownik.

Niewykluczone jednak, że to dziecko będzie poszkodowane. Gdy ulegnie wypadkowi na terenie przedsiębiorstwa lub zakładu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.), np. w hali produkcyjnej, pracodawca ponosi z tego tytułu odpowiedzialność określoną w kodeksie cywilnym na zasadzie tzw. ryzyka. Zgodnie z art. 435 § 1 k.c. prowadzący na własny rachunek przedsiębiorstwo lub zakład wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody odpowiada za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu. Nie będzie jednak tego obciążenia, gdy szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie odpowiada. Odpowiedzialność na zasadzie ryzyka oparta jest na założeniu, że samo funkcjonowanie zakładu wprawianego w ruch za pomocą sił przyrody stwarza niebezpieczeństwo wyrządzenia szkody, niezależnie od działania lub zaniechania podmiotu prowadzącego taki zakład. Szczególnie dotyczy to dynamicznego rozwoju nowych technologii wykorzystywanych w jego działalności czy wytwarzania lub posługiwania się środkami wybuchowymi.

Ryzyko zatrudniającego

Aby prowadzącemu zakład lub przedsiębiorstwo zarzucić odpowiedzialność skonstruowaną na zasadzie ryzyka, zbędne jest rozważanie, czy można mu przypisać zawinienie lub bezprawne zaniedbania. Tak uznał m.in. Sąd Najwyższy w wyroku z 19 czerwca 2001 r. (II UKN 424/00). Odpowiedzialność ta nie zależy więc od winy pracodawcy ani od naruszenia przepisów, np. BHP.

Wprawdzie prowadzący przedsiębiorstwo może się uchylić od wymogu naprawienia szkody, ale do takiego rezultatu prowadzi jedynie wykazanie przez niego jednej z trzech przesłanek wyłączających odpowiedzialność, np. winy poszkodowanego. W takim jednak wypadku to pracodawca musi udowodnić wystąpienie tego warunku. Jeżeli natomiast przyczyną wypadku byłyby okoliczności związane z zachowaniem dziecka, mogłoby to wpływać na wysokość odszkodowania.

Potwierdza to m.in. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 6 lutego 2014 r. (I ACa 1006/13). Wskazano w nim, że „o ile w odniesieniu do małoletniego, który nie ukończył 13. roku życia (art. 426 k.c.), nie można mówić o winie, a tym samym i o szkodzie powstałej wyłącznie z winy poszkodowanego, a więc o przesłance, która co do zasady zwalnia z odpowiedzialności (art. 435 k.c. w zw. z art. 436 k.c.), o tyle można mówić o jego ewentualnym przyczynieniu się do szkody. Oznacza to, że zachowanie się małoletniego poszkodowanego uwzględniające jego wiek, stopień świadomości i rozeznania może uzasadniać pomniejszenie należnych mu świadczeń na podstawie art. 362 k.c."

Przykład

Pracownica przyszła do firmy, aby bezpośredniemu przełożonemu wręczyć zwolnienie lekarskie na dalsze okresy swojej nieobecności. Podczas wizyty u szefa towarzyszyło jej pięcioletnie dziecko. Przełożony podniesionym głosem wyraził swoje niezadowolenie z przedłużającej się choroby pracownicy.

Kilka dni później do zakładu przyszło wezwanie do zapłaty zadośćuczynienia za naprawienie krzywdy za rozstrój zdrowia dziecka wywołany traumatycznym przeżyciem związanym z wizytą u przełożonego. Z pewnością nie można pochwalić jego zachowania, gdyż powinien wyprosić dziecko z gabinetu i dopiero później porozmawiać z matką. Jednak to pracownica, przyprowadzając córkę do firmy i decydując się przy niej na rozmowę z szefem, w znacznym stopniu przyczyniła się do doznanej przez nią krzywdy.

W biurze inaczej

Zdarzyć się też może, że dziecko ulegnie wypadkowi na terenie zakładu, który wcale nie musi być wprawiany w ruch za pomocą sił przyrody, bo np. jest to biuro. Co prawda w tej sytuacji pracodawca nie będzie odpowiadać na zasadzie ryzyka, ale nie oznacza to też, że zostanie zwolniony z odpowiedzialności. Gdy do wypadku dojdzie z winy pracodawcy, np. wskutek niedopełnienia ciążących na nim obowiązków BHP, on też będzie odpowiadać za szkodę.

Inna będzie tylko jej podstawa, czyli art. 415 k.c. Zgodnie z nim kto z winy swojej wyrządził drugiemu szkodę, obowiązany jest do jej naprawienia. W tym wypadku odmienny jest jednak rozkład ciężaru dowodu. To poszkodowany musi wykazać istnienie szkody, winę pracodawcy oraz związek przyczynowy między nimi.

Uwaga! Zgodnie z art. 120 § 1 k.p. w razie wyrządzenia przez pracownika przy wykonywaniu przez niego obowiązków pracowniczych szkody osobie trzeciej to wyłącznie pracodawca musi ją naprawić. W określonych przypadkach odpowiada też za działania lub zaniechania etatowców, tym samym ma naprawić szkodę wyrządzoną dziecku przez pracownika podczas lub w związku ze świadczeniem przez niego pracy.

Rodzic kontroluje

Pracodawcy zazwyczaj nie zdają sobie sprawy z ryzyka pobytu dziecka w zakładzie i pozwalają na takie odwiedziny, pozostawiając rodzicom w tym zakresie nieograniczoną swobodę. Gdy pracodawca dopuszcza przyprowadzenie dziecka do pracy, powinien podjąć działania zmniejszające niebezpieczeństwo wystąpienia wypadków lub szkód z udziałem małoletnich. Może np. wprowadzić regulamin pobytu dzieci na swoim terenie. Każdy przyprowadzający rodzic musiałby się z nim zapoznać oraz złożyć pisemne oświadczenie, że zobowiązuje się przestrzegać tych postanowień. W takiej regulacji można wskazać miejsca, gdzie dzieci mogą przebywać oraz takie, w których ich obecność jest wykluczona. Pracodawca może też nałożyć na takiego pracownika wymóg złożenia na piśmie oświadczenia, że zobowiązuje się do stałego nadzoru i opieki nad dzieckiem oraz przestrzegania zasad i procedur na terenie zakładu. Ale co wtedy z realizacją obowiązków pracowniczych?

Aby milusińskim pokazać, jak wygląda miejsce pracy rodziców, lepiej zorganizować, np. raz na rok dzień otwarty w firmie dla dzieci. Niewykluczone są cyklicznie powtarzane takie formy. W czasie tego spotkania poza wizytą na stanowisku pracy rodziców osoby profesjonalnie zajmujące się opieką mogą przygotować dzieciom zajęcia grupowe, zabawy. Podczas nich będzie można opowiedzieć o firmie, jej wartościach, produktach, pracownikach, zawodach.

Oczywiście wykluczone są odwiedziny dzieci w zakładach u rodziców, gdzie istnieje ryzyko utraty zdrowia, np. przy piecach hutniczych, spawarkach.

—Marta Macyszyn jest prawnikiem w Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając (SDZLEGAL SCHINDHELM)

Zdaniem autorki

Katarzyna Gospodarowicz, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Schampera, Dubis, Zając (SDZLEGAL SCHINDHELM)

Pracodawcy powinni zadbać o odpowiednie uregulowania dotyczące przebywania dzieci na terenie zakładu pracy. Oczywiście z takimi zasadami należy zapoznać wszystkich pracowników, którzy wyrażą chęć przyprowadzenia swojej pociechy do firmy. Pracodawca powinien też konsekwentnie przestrzegać ustanowionych przez siebie zasad. Wydarzenie z udziałem dziecka na terenie zakładu może go bowiem kosztować nawet kilka tysięcy złotych. Niewykluczone, że będzie je musiał wypłacić w formie odszkodowania czy zadośćuczynienia za doznane krzywdy bądź, które trzeba będzie wypłacać cyklicznie jako rentę na zwiększone potrzeby polegające na zapewnieniu poszkodowanemu pieniędzy do poprawy jego stanu zdrowia po wypadku, a związanych z leczeniem i rehabilitacją. To o tyle istotne, że posiadane przez firmy polisy OC często wyłączają odpowiedzialność ubezpieczyciela za wypadki z udziałem małoletnich. W takiej sytuacji pracodawca musiałby te kwoty wyłożyć z własnej kieszeni.

Nic na wyrost

W praktyce często firmy domagają się od pracowników oświadczeń na piśmie, że są świadomi zagrożeń występujących na terenie zakładu i dlatego w miejscu pracy dziecko będzie przebywać pod ich opieką. Gdyby zaś doszło do wypadku z udziałem małoletniego, w wyniku którego poniesie ono szkodę, nie będą dochodzić jej naprawienia od pracodawcy.

To nieprawidłowe postępowanie. W przedsiębiorstwie wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody nie da się z góry wyłączyć ani ograniczyć obciążenia pracodawcy. Nieważne są pisma modyfikujące odpowiedzialność, która jeszcze nie powstała.

Uwaga! Kodeks cywilny nie zawiera zakazu wyłączenia albo ograniczenia odpowiedzialności ponoszonej na zasadzie winy. Jednak mimo braku takiego zakazu, w literaturze wskazuje się, że gdy chodzi o szkodę na osobie, niedopuszczalne jest ograniczenie albo wyłączenie odpowiedzialności. Osoby, które mogą w przyszłości zostać dotknięte uszczerbkiem, nie są w stanie przewidzieć, jakie ich dobra będą naruszone, jaki będzie rozmiar tych ubytków ani jakie wystąpią skutki z tym związane. Dlatego żądania składania oświadczeń, że pracownik nie będzie dochodził od szefa naprawienia szkody, nie można uznać za zgodne z prawem. W szczególności wtedy, gdy mamy do czynienia z tak cennymi dobrami, jak te osobiste, a zwłaszcza zdrowie.

BHP

Wielu rodziców domaga się od  szefów, aby pozwolili zabrać dziecko do pracy, choćby na godzinę. Wskazują na wyjątkowe sytuacje, np. skrócenie lekcji w szkole, chorobę opiekunki czy odwołane w wakacje zajęcia półkolonijne. Dzieci są też ciekawe, jak wygląda praca mamy czy taty, a i rodzic chciałby pokazać miejsce, w którym spędza dużo czasu.

Jednak zatrudniający, którzy spełniliby takie prośby podwładnych, zastanawiają się, czy wprowadzanie dzieci do zakładu jest dozwolone. Jakie mogą być tego skutki dla pracodawcy? Czy może on sprzeciwić się takim odwiedzinom i w jaki sposób?

Pozostało 94% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Nieruchomości
Co można wybudować bez pozwolenia na własnej posesji? Garaż? A może oczko wodne?
Materiał Promocyjny
Naszą siłą jest różnorodność
Zawody prawnicze
Prokuratorzy zaniepokojeni poleceniem prokuratora krajowego ws. Andrija K.
Zawody prawnicze
Nieoczekiwana zmiana miejsc na podium rankingu kancelarii prawniczych
Prawo dla Ciebie
Trybunał: ustawa przyjęta bez Kamińskiego i Wąsika jest niezgodna z konstytucją
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Sądy i trybunały
Andrzej Duda powołał Mikołaja Pawlaka na sędziego
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży