Od 2012 r., kiedy weszła w życie nowa ustawa o pieczy zastępczej, można zauważyć, że mniej dzieci jest umieszczanych w typowych domach dziecka. Maluchy coraz częściej trafiają do rodzin zastępczych. Proces ten przebiega jednak zbyt wolno – wynika z raportu „Postępy deinstytucjonalizacji pieczy zastępczej”, przygotowanego przez WiseEuropa, Fundację Przyjaciółka i Koalicję na rzecz Rodzinnej Opieki Zastępczej.
 
 

Z raportu wynika, że w pierwszej połowie 2017 r. blisko 75 tys. dzieci wychowywało się w pieczy zastępczej, z czego 78 proc. (58 441) w pieczy rodzinnej. W domach dziecka starego typu na stałe przebywało 16 399 osób, czyli 22 proc. z tych, których dzieciństwo przebiegało poza rodziną.

Najwięcej, bo 41,7 proc. dzieci, zostało odebranych z powodu uzależnienia rodziców, a 28,1 proc. ich bezradności w sprawach opiekuńczo-wychowawczych. Zdarza się także, że dziecko opuszcza rodziców z powodu ich choroby (2,8 proc.) lub niepełnosprawności (2,9 proc.), a także stosowania przez nich przemocy (3,8 proc.). Przypadków odbierania dzieci z powodu biedy w domu praktycznie już nie ma.

Czasami pobyt w pieczy zastępczej następuje po śmierci rodziców. Z raportu wynika, że 7,3 proc. przypadków to efekt półsieroctwa, a 4 proc. sieroctwa.
2,2 proc. dzieci w pieczy to eurosieroty.

 

Maluchy w placówce

W Polsce w 2017 r. funkcjonowało 24 439 rodzin zastępczych spokrewnionych (65 proc.) i 11 460 rodzin zastępczych niezawodowych (30 proc.). Ponadto: 1300 zawodowych rodzin zastępczych, 523 rodziny zastępcze zawodowe pełniące funkcję pogotowia rodzinnego, 244 rodziny zastępcze zawodowe specjalistyczne oraz 553 rodzinne domy dziecka.

– Od 2012 r. wyraźne widać, że zmniejsza się liczba dzieci umieszczanych w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Ale proces ten jest zbyt wolny. Zgodnie z przepisami, od trzech lat żadne dziecko do 3. roku życia nie powinno być kierowane do placówki, tymczasem cały czas tam trafiają – mówi Joanna Luberadzka-Gruca, prezes Fundacji Przyjaciółka.

Zdaniem ekspertki tak luźne podejście do obowiązujących przepisów to efekt tego, że ustawa nie nakłada żadnych sankcji za niestosowanie się do przepisów. 

– Nie chodzi o to, by kogoś karać, ale brak sankcji niewątpliwie obniża rangę tej ustawy – dodaje Luberadzka-Gruca.

Problemem jest też to, że rodzin zastępczych brakuje. Ci „zawodowi” podpisują z gminą nie umowę o pracę, ale cywilnoprawną. Za swoją pracę otrzymują ok. 2 tys. zł i nie mogą podjąć dodatkowego zatrudnienia. 

– Wielu rodziców zastępczych ma biologiczne dzieci. Decydując się na pieczę, często skazują je na niedostatek. Dlatego przydałby się system zachęt dla rodzin podejmujących się tego zadania – mówi Luberadzka-Gruca.

Będzie nowelizacja

Resort rodziny i pracy szykuje zmiany w przepisach o pieczy zastępczej.
– Projekt jest na etapie konsultacji. Liczymy, że trafi do Sejmu na jesieni – mówi Bartosz Marczuk, wiceminister odpowiedzialny za sprawy rodziny.

Jak tłumaczy Marczuk, głównym celem nowelizacji ma być przyspieszenie deinstytucjonalizacji pieczy, a także spowodowanie, że małe dzieci nie trafią do domów dziecka molochów.

– W ustawie będzie zapisany wyraźny zakaz umieszczania dziecka do lat trzech w instytucjonalnej pieczy zastępczej – mówi Marczuk.

Nowela przewiduje także tworzenie specjalnych subkont dla dzieci przebywających w pieczy, na które trafiałoby 100 zł z wypłacanego na nich świadczenia wychowawczego (500+). Pieniądze te wypłacane byłyby dzieciom po osiągnięciu pełnoletności i pomogłyby im się usamodzielnić.

W nowych przepisach ograniczona zostanie także możliwość adoptowania dzieci z Polski za granicę.

– W projekcie widać, że ustawodawca ma dobre intencje. Jest w nim jednak też kilka niepokojących zapisów – mówi Luberadzka-Gruca. – To mi.in. tworzenie centralnego rejestru pieczy zastępczej, który może doprowadzić do umieszczania dzieci „z automatu”. A także premiowanie gminy za to, gdy dzieci w ciągu roku wrócą do rodziny biologicznej. To może powodować, że będą odsyłane do domu zbyt wcześnie.

Gdy nie można liczyć na najbliższych

Powody umieszczania dzieci w pieczy

- 41,7 proc. – uzależnienia rodziców
- 28,1 proc. – bezradność w sprawach opiekuńczo-wychowawczych
- 7,3 proc. – półsieroctwo
- 6,7 proc. – inne
- 4 proc. – sieroctwo
- 3,8 proc. – przemoc w rodzinie
- 2,9 proc. – niepełnosprawność przynajmniej jednego dziecka
w rodzinie
- 2,8 proc. – długa lub ciężka choroba co najmniej jednego
z rodziców
- 2,2 proc. – pobyt za granicą w celach zarobkowych co najmniej jednego z rodziców
- 0,3 proc. – nieodpowiednie warunki mieszkaniowe
- 0,1 proc. – ubóstwo
- 0 proc. – bezrobocie źródło: WiseEuropa