- Nowe przepisy dadzą organom ścigania narzędzia do tego, żeby zachowania patostreamerów móc zakwalifikować jako noszące znamiona konkretnych przestępstw. Dzisiaj jest to znacznie utrudnione, bo wiele z tych czynów, takich jak znęcanie się nad inną osobą czy naruszenie jej nietykalności cielesnej, rozsianych jest po przepisach kodeksu karnego. W praktyce utrudnia to postawienie konkretnego zarzutu, kiedy osoba podejrzewana publikuje w internecie przedstawiający takie zachowania film – uważa adwokat Michał Buna z kancelarii Gardocki i Partnerzy.
Czytaj więcej
Popularność patostreamingu nie jest świadectwem wyłącznie moralnego upadku ich twórców i wspieraj...
Będzie ustawa zakazująca patostreamingu – koniec z przepisami rozsianymi po całym kodeksie
Pięć lat pozbawienia wolności – taka maksymalna kara za szerzenie w sieci patologicznych treści, przewidziana została w projekcie nowelizacji kodeksu karnego, którego domaga się Koalicja Obywatelska. Nowe przepisy mają umożliwić ściganie „twórców”, którzy prezentują i transmitują w sieci seksualne wykorzystywanie innych osób, poniżają je czy znęcają się nad zwierzętami, i to bez względu na to, czy wszystko dzieje się naprawdę, czy też jest „jedynie” pozorowane i kreowane na autentyczne.
Mec. Buna przypomina, że podobne trudności kiedyś napotykano przy stalkingu, bo – mimo iż często wiązał się on z groźbami czy naruszaniem dóbr osobistych – kiedy przychodziło do ścigania za takie zachowanie, pojawiał się kłopot. – Sytuację zmieniło dopiero ujęcie ich w jedną definicję i zakwalifikowanie w kodeksie karnym. Dlatego mam nadzieję, że również przepisy o patostreamingu wypełnią podobną lukę prawną – komentuje mecenas.
Ekspert zauważa, że oczywiście mogą pojawić się zarzuty dotyczące ograniczenia wolności słowa czy niejasności wokół tego, czy daną treść trzeba już kwalifikować jako sprzeczną z przepisami. – Jednak korzyści płynące z przyjęcia nowych przepisów znacząco przewyższają szkody, które mogą powstać – ocenia. I zauważa, że kluczową rolę odegrają policja i prokuratura, które będą musiały efektywnie umieć wykorzystywać nowe przepisy i zostać z tej okazji przeszkolone. Zwłaszcza, że autorów czy zamieszczających filmiki użytkowników, schowanych za nickami, czasem bardzo trudno jest zidentyfikować.