Przyzwyczailiśmy się, że Donald Trump to bardziej influencer niż polityk. Działa z prędkością światłowodu, skacze z jednego tematu na drugi, jak gdyby komentował jakiś trendujący post w mediach społecznościowych. Coś rzuci o Ukrainie, by za chwilę zażądać Grenlandii, mianując się w międzyczasie pełniącym obowiązki prezydenta Wenezueli. Chcąc za nim nadążyć i go zrozumieć, musimy porzucić racjonalne rozumowanie na rzecz jedynej rzeczy, która dotrzymuje mu kroku, czyli memów internetowych.
Ciekawe, co przez noc powiedział Donald Trump?
Dla wielu z nas oglądanie memów, czyli obrazków (zdjęć, grafik itp.) uzupełnionych ironicznym lub cynicznym tekstem, stało się codzienną rozrywką. Tym bardziej uzależniającą, że niewymagającą większego wysiłku intelektualnego. Jeden obrazek do wywołania uśmiechu, drugi do uronienia łzy, jeszcze inny do zastanowienia się nad losem swoim i całego świata.
Czy taki też nie jest Donald Trump? W ciągu pierwszego roku swojej drugiej kadencji amerykański prezydent niestrudzenie przykuwa naszą uwagę, powodując całą gamę emocji. „Ciekawe, co przez noc powiedział Trump” – zapewne nie ja jeden od tego pytania rozpoczynam swój dzień. Gdy się już dowiemy, skwitujemy to śmiechem, smutkiem lub – coraz częściej – wkurzeniem.
Zapewne każdy zna mem przedstawiający przechadzającą się przez miasto młodą parę. Mężczyzna odwraca się i cmoka na widok atrakcyjnej kobiety w czerwonej sukience, na co jego partnerka reaguje miną zdradzającą niedowierzanie i wściekłość. Pewnie spora część męskich internautów wykazuje daleko idące zrozumienie dla flirciarza z obrazka. Na pewno dobrze rozumie go Donald Trump, który nie tylko z kobietami potrafi obchodzić się obcesowo.